Czekający ponad rok na triumf nad odwiecznym rywalem kibice Barcelony ostrzą sobie zęby na sobotni Klasyk z Realem Madryt, stawiając swój zespół w roli faworyta, bo przecież od początku sezonu gra lepiej, składniej i wygrywa pewniej niż jego rywal. Fani Blancos odpowiadają, że ich drużynie wystarczy Piqué w defensywie rywala, a całą resztą zajmie się Cristiano Ronaldo. Kto okaże się bliższy prawdy? Przed nami wielki sprawdzian dla Martino i Ancelottiego.
Czy wiecie, że ostatni raz w ligowym meczu na Camp Nou Barcelona pokonała Real Madryt blisko trzy lata temu? To był ten pamiętny 29 listopada 2010 roku, gdy José Mourinho doznał najwyższej porażki w swojej trenerskiej karierze, a Real wyjechał z Barcelony z bagażem pięciu bramek. Potem w Gran Derbi bywało już różnie, a ostatnie spotkania to raczej lepsza gra Blancos niż Azulgrany. I ich lepsze wyniki, również na Camp Nou.
Oba zespoły mają swoje problemy, bo Real wciąż szuka stylu po Mourinho, a Barça mozolnie stara się swój styl zmodyfikować. Madrycka prasa podkreśla, że z ośmiu ostatnich Gran Derbi Katalończycy wygrali tylko jedno (w Superpucharze Hiszpanii w 2012 roku) i warto dodać, że właśnie tych osiem Klasyków odbyło się już po odejściu Pepa Guardioli. Dzienniki w Katalonii odpowiadają liczbami porównując wydatki poniesione na Neymara i Messiego z pieniędzmi, jakie Pérez wydał na Cristiano i Bale'a. I w tym zestawieniu oczywiście Madryt sromotnie przegrywa.
Częstotliwość rozgrywania hiszpańskiego Klasyku w ostatnich latach sprawiła, że to wielkie święto nieco nam spowszedniało. Pamiętacie te czasy, gdy na mecz Barçy z Realem czekało się pół roku, a każde, nawet minimalne zwycięstwo smakowało wówczas jak ulubione danie w najlepszej restauracji? Teraz oczywiście wciąż nikogo zmuszać do oglądania derbów Europy nie trzeba, ale 16 Klasyków (sobotni będzie 17.) od 2011 roku na pewno nie podnosi rangi tych wielkich z zasady pojedynków. Nawet najlepsze wino w nadmiarze nie smakuje już tak samo dobrze.
Trzeba jednak przyznać, że po "erze Mourinho" futbol w Hiszpanii wrócił do normalności, za co dziennikarze dziękują już nawet Ancelottiemu. Szykuje nam się pierwsze od kilku lat El Clásico bez przedmeczowych kontrowersji, prowokacji i uszczypliwości. Sto procent koncentracji na futbolu i oby to oznaczało najlepsze piłkarskie widowisko. Real raczej nie zagra jednak odważnie, wiedząc że męczy się w ataku pozycyjnym. Barça też prawdopodobnie wyjdzie nastawiona bardziej asekuracyjnie, aby uniknąć groźnych kontrataków i rozpędzonego Ronaldo. Zdecydowanym faworytem bukmacherów jest Barcelona, głównie z uwagi na atut własnego boiska i to, że w pierwszych meczach sezonu grała po prostu lepiej. Ale Klasyki rządzą się swoimi prawami o czym obie strony przekonały się wiele razy.
Ponad 400 mln widzów i transmisja w blisko 140 krajach na całym świecie działają na wyobraźnię. Presja jest ogromna, dlatego trudno spodziewać się, by Martino postawił na będącego w świetnej formie, ale niedoświadczonego i nieogranego na takim poziomie Bartrę. Na środku defensywy spodziewać się należy raczej pary Piqué-Puyol lub Piqué-Mascherano. Pozostałe dwa znaki zapytania to obsada pomocy oraz jednego miejsca w ataku (Pedro, Alexis a może Iniesta?). Pozostali gracze - Valdés, Alves, Adriano, Busquets, Messi i Neymar mogą być pewni występu od pierwszej minuty.
Na transmisję z tego meczu zapraszamy na stronę internetową polskiego bukmachera www.sts.pl. Wystarczy się zarejestrować, aby móc legalnie oglądać Gran Derbi w dobrej jakości. Początek o godzinie 18, najwyższy czas przypomnieć sobie, jak wygrywa się z najlepszymi rywalami na Starym Kontynencie.
Komentarze (1135)