Ściąga dla Gerardo Martino

Mateusz Bystrzycki

13 października 2013, 07:00

54 komentarze

Październikowa przerwa na mecze reprezentacyjne to doskonała okazja, aby dokonać pierwszych podsumowań oraz wstępnie zaplanować działania w następnym okienku transferowym. Gerardo Martino poszukuje wzmocnień m.in. w argentyńskiej Primera División. 

Mateusz Bystrzycki*, komentator ligi argentyńskiej w telewizji Sportklub Polska, podpowiada władzom klubu, kogo warto pozyskać, a kibicom Barçy - na które postaci zwrócić szczególną uwagę. Nie będzie to jednak najlepsza jedenastka ligi, a subiektywny zbiór najzdolniejszych i najbardziej perspektywicznych.

Bramka

Agustin Marchesin (CA Lanus) – 25-latek z San Cayetano to wybitny fachowiec. Ma za sobą debiut w reprezentacji „Albicelestes”, choć to akurat nie jest świadectwem dołączenia do grona nieśmiertelnych. Lepszą cenzurką jest fakt, że między słupki Lanus nie wpuszcza 22-letniego Estabana Andrady, który swego czasu znajdował się na celowniku Barçy i innych europejskich firm. Doskonały refleks i świetne przygotowanie gimnastyczne pozwalają Marchesinowi nadrabiać braki w grze na przedpolu. Pewny, spokojny, choć nie nonszalancki. Do pierwszego zespołu.

Defensywa (od prawej strony)

Matias Aguirregaray (Estudiantes La Plata) – 24-latek z Porto Alegre. Dysponuje paszportami Urugwaju i Hiszpanii. Pod okiem Oscara Tabareza rozegrał 4 spotkania, w reprezentacji U-23 zaliczył 2 mecze, zaś w kadrze U-20 9 meczów. Nominalny prawy pomocnik, ustawiany w Estudiantes de La Plata przez Mauricio Pellegrino (tak, tego Pellegrino) na pozycji skrajnego defensora. Aktywny w ofensywie, skuteczny w obronie, bez fajerwerków, ale z ambicją i zadziornością. Były obrońca Peńarolu Montevideo, Terrasy, Palermo czy też CFR Cluj. Na początek Barça B.

Eder Balanta Álvarez (River Plate Buenos Aires) – piekielnie zdolny 20-latek z Bogoty. Bez występów w seniorskiej reprezentacji Kolumbii, choć wydaje się, że to tylko kwestia czasu. Silny, gibki, elastyczny, dobrze gra na wyprzedzenie i w powietrzu, choć liczy sobie „tylko” nieco ponad 1,80 m. Może występować również na lewej stronie obrony. Niestety, nierzadko chimeryczny i nierówny, co jednak można zrzucić na karb osławionych „błędów młodości”. Na początek Barça B.

Santiago Vergini (Estudiantes de La Plata) – jeden z ulubieńców „Taty” Martino za czasów ich wspólnej pracy w Newell’s Old Boys. Argentyński Gerard Piqué – wysoki, dobrze grający w powietrzu, świetnie wyprowadzający piłkę spod własnej strefy obronnej. 25-letni wychowanek Velezu Sarsfield jest również przydatny pod bramką rywala. Przez kilka lat zdobywał również cenne doświadczenie poza granicami Argentyny, m.in. we Włoszech. Solidny jak ochroniarz w szwajcarskim banku. Do seniorów!

Milton Casco (Newell’s Old Boys) – on również był pupilem Gerardo Martino. Kluczowa postać w układance obecnego coacha Barcelony. „El Tata” przekwalifikował filigranowego Casco na pozycję lewego defensora, choć to nominalny lewy pomocnik. Stąd olbrzymia chęć 25-latka do ciągłego atakowania. Szybki, dobrze wyszkolony technicznie, posiadający solidny strzał i dośrodkowanie. Uwaga, imponujący timing przy wkraczaniu w pole karne przeciwnika. Potrafi zdobyć gola. Do pierwszego zespołu.

Pomoc (od defensywnego pomocnika)

Matias Kranevitter (River Plate Buenos Aires) – klasyczna „piątka” w ujęciu argentyńskim. Utalentowany reprezentant Argentyny U-20 ściąga bezpańskie piłki w środku pola niczym magnes. Silny, zdecydowany, bez kompleksów. Doskonale panuje nad piłką, reguluje tempo gry poprzez precyzyjne podania, które są możliwe dzięki jego nienagannemu wyszkoleniu technicznemu. Co ciekawe, przez Ramona Díaza próbowany również na pozycji mediapunta. Ekscytujący. Póki co, kandydatura do Barçy B.

Bruno Zuculini (Racing Club de Avellaneda) – 20-latek z Escobar jest bardzo wszechstronny. Może grać na niemal każdej pozycji w drugiej linii. Świetnie gra bez przyjęcia, panuje nad piłką jak mało kto, a do tego dysponuje penetrującym, prostopadłym podaniem. Płuca pomocy Racingu, obecnie kontuzjowany, przez co „Akademicy” mają olbrzymie problemy z organizacją gry w środku boiska. Brat Franco Zuculiniego. Na razie, Barça B.

Leandro Paredes (Boca Juniors Buenos Aires) – mówią o nim “El Nuevo Roman”. To chyba najlepszy anons talentu “Bosteros”. Niepokorny, do tego często kontuzjowany. Gdyby nie przeciwności losu już teraz byłby noszony w lektyce po barwnych uliczkach La Boca. Kreatywny, błyskotliwy, bardzo twórczy, świetnie wyszkolony technicznie i dryblujący. Dobry strzał - tak ze stojącej piłki, jak i „z akcji”. Wchodzący w pole karne rywali z głębi pola, w drugie tempo. Swego czasu na celowniku Milanu i Arsenalu Londyn. Indywidualny kontrakt z firmą Nike. Do pierwszego zespołu.

Atak

Lucian Vietto (Racing Club de Avellaneda) – 19-latek z Belnearia jest zmorą wszystkich defensyw argentyńskiej Primera División. Trudny do odczytania i zatrzymania, łatwo „odkleja” się od rywali. Dysponuje świetnym startem do piłki. Dobrze panuje nad futbolówką, nieźle drybluje, potrafi oddać zaskakujący strzał „spod kolana”. Jego popisową partią jest szybkie przyjęcie piłki ze zwrotem w kierunku bramki rywala oraz gra na jeden kontakt. Bardzo „europejski”. Pożądany przez Benficę Lizbona. Barça B. Tylko przejściowo.

Angel Correa (San Lorenzo de Almagro) – 18-latek to jeden z najbardziej ekscytujących talentów argentyńskiej Primera División. Drybling, przyspieszenie, technika i finalizacja akcji to największe atuty Correy. Potrafi przymierzyć z dystansu, aby za chwilę ruszyć ze skrzydła, minąć trzech rywali, a w finale ośmieszyć bramkarza miękką „podcinką”. Ruchliwy, mobilny, trudny do upilnowania. Znienawidzony przez wrogich defensorów, bezczelny w swoich kuglarskich niemal popisach. Do pierwszego zespołu.

Juan Sánchez Mińo (Boca Juniors Buenos Aires) – od dwóch lat powinien grać w Europie. Metalist Charków ma na niego chrapkę, a transfer od dawna wisi w powietrzu. 23-latek rozpoczynał swoją karierę na pozycji defensywnego pomocnika. Później był lewym obrońcą, po czym został lewym pomocnikiem. W związku z powyższym świetnie gra w odbiorze i kryciu, choć znacznie więcej daje drużynie pod bramką rywala. Nietypowy drybling, tylko pozornie prosty, świetne dośrodkowanie i strzał, umiejętność zejścia do środka i rozegrania akcji. Bardzo dojrzały. Koniecznie do seniorów!

*Mateusz Bystrzycki - od dwunastu lat wykonuje zawód dziennikarza sportowego. W 2009 roku trafił do stacji Sportklub Polska, gdzie pracuje do dziś. Na przestrzeni ostatnich lat skomentował blisko 400 meczów z udziałem najlepszych drużyn świata.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (54)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze