Nie ma Brazylijczyka, który spędziłby więcej czasu na Camp Nou. Dani Alves jest bezdyskusyjnie jednym z najlepszych prawych obrońców w historii FC Barcelony, a jednocześnie najbardziej utytułowanym, obok Alberta Ferrera, który również zdobył 16 trofeów z katalońskim klubem.
Dwukrotny zwycięzca Ligi Mistrzów, choć w finale w Rzymie nie grał z powodu zawieszenia. Dani cieszył się z Pucharu Europy na odnowionym stadionie w Londynie dwie dekady po Ronaldzie Koemanie, który stał się legendą klubu dzięki niezapomnianej bramce przeciwko Sampdorii. Jeśli Brazylijczyk nie zasiądzie dziś na ławce, tak jak na Vallecas, wyrówna osiągnięcie Holendra i stanie na trzecim stopniu podium, na którym znajdują się obcokrajowcy, którzy najwięcej razy zakładali koszulkę Barçy w oficjalnych spotkaniach.
Na pierwszym miejscu jest Leo Messi. Argentyńczyk ma dopiero 26 lat, a już grał w 387 oficjalnych meczach Barcelony. Za nim znajduje się Phillip Cocu z 292 spotkaniami na koncie. To kolejny przykład profesjonalizmu i przywiązania do herbu. Dziś Dani może dogonić Koemana, który rozegrał 264 oficjalnych meczów w ciągu sześciu sezonów na Camp Nou (1989-1995). Alves właśnie rozpoczyna swoją szóstą kampanię w FC Barcelonie. W maju skończy 31 lat, a jego kontrakt, odnowiony w 2011 roku, wygasa w 2015, jednak Dani jest szczęśliwy w obecnym klubie. Przybycie jego bliskiego przyjaciela Neymara jest jednym z powodów, by kontynuować swoją karierę na Camp Nou. W czerwcu obrońca powiedział, że „nie odejdzie, dopóki go nie wyrzucą".
W przyszłym roku w jego kraju odbędzie się mundial. To jedyny tytuł, jakiego brakuje w jego imponującym życiorysie. Tymczasem Alves rozpoczął sezon nie spuszczając z tonu. Jest pewnym punktem w obronie, a w ofensywie gra jeszcze lepiej - zdobył dwie bramki w pięciu meczach ligowych.
72 asysty, w tym 35 dla Messiego
W barwach Barcelony zdobył 18 bramek, a więc dużo brakuje mu do 88 trafień Koemana, specjalisty w wykonywaniu rzutów karnych i wolnych. Jednak jego ciągłe włączanie się do akcji ofensywnych poskutkowało 72 asystami. Jego średnia to niespełna jedna asysta na trzy mecze. Praktycznie połowa z nich (35) zakończyła się trafieniami Messiego, który zdaje sobie sprawę ze skarbu, jaki Barça ma na prawej obronie.
Alves obsłużył również Neymara przy jego pierwszej bramce w Barcelonie, w spotkaniu z Atlético Madryt. W tym sezonie prawy obrońca występuję z numerem 22 na plecach, aby uczcić swojego „brata" Abidala, kolejnego z bohaterów z Wembley. W 1992 roku był nim Koeman, a w 2011 francuski defensor. Dziś Alves wspomni ich obu.
Komentarze (29)