Barcelona ma za sobą serię udanych występów, dzięki której z kompletem punktów we wszystkich rozgrywkach oraz kolejnym pucharem w gablocie zdaje się zmierzać we właściwym kierunku. W dzisiejszym meczu jednak o kolejne punkty łatwo nie będzie, ponieważ naprzeciwko stanie rewelacja ubiegłego sezonu i czołowy zespół bieżących rozgrywek - Real Sociedad.
Skomplikowany okres przygotowawczy i kilka pierwszych spotkań sezonu już za nami, nic więc dziwnego, że pojawiają się pierwsze porównania Gerardo Martino do jego poprzedników. Argentyńczyk wypada w nich całkiem nieźle, a biorąc pod uwagę statystyki - wręcz świetnie. Cesc odżył i asystuje na zawołanie, Messi i Pedro imponują skutecznością, a Neymar udowadnia, że był udaną inwestycją. Kiedy jednak spojrzymy na grę zespołu bardziej krytycznym okiem, to szybko dostrzeżemy wciąż te same problemy, od których Martino zresztą nie próbuje uciekać podczas konferencji prasowych. Przed zespołem natomiast seria spotkań z rywalami, którzy te problemy Barcelony mogą bardzo szybko zamienić na bramki, a wtedy o punkty będzie ciężko. Poprawa musi być zatem widoczna już teraz, najlepiej przed meczem z ekipą z Kraju Basków.
Krajobraz przed meczem
Dla obu klubów ostatnie miesiące obfitowały w zmiany. Po odejściu Philippe Montaniera, który w ubiegłym sezonie zajął z zespołem czwartą lokatę w lidze, drużynę objął jego asystent, Jagoba Arrasate. Wielkiej zmiany jakościowej jednak nie było, a zespół w pięknym stylu odprawił w eliminacjach do Ligi Mistrzów faworyzowany Olympique Lyon. Znakomitej atmosfery w drużynie nie zmąciła nawet porażka w pierwszej kolejce rozgrywek grupowych z Szachtarem Donieck oraz trochę słabszy start w lidze. Remisy z Elche, Levante i Málagą, czy nawet porażka ze znakomitym Atlético (1:2) nie mogą wpływać na ocenę klasy zespołu z San Sebastián. A ta jest bardzo wysoka.
Za Barceloną powinno jednak przemawiać doświadczenie, które w przypadku walki na wielu frontach bywa decydujące. Gerardo Martino wydaje się bardzo rozsądnie dysponować siłami swojego zespołu. W dzisiejszym meczu zabraknie najlepszego asystenta - Cesca Fàbregasa, który był jednym z bohaterów ostatniej wygranej z Rayo. Taka decyzja może martwić kibiców, jednak wyniki bronią trenera i miejmy nadzieję, że ten przypadek tylko to potwierdzi. Do składu wraca natomiast Busquets i najprawdopodobniej to on z Xavim i Iniestą stworzy linię pomocy w dzisiejszym spotkaniu. Miejmy nadzieję, że nie zabraknie w niej kreatywności.
Historia wskazuje na Barcelonę
Jakkolwiek pojedynki z Realem Sociedad trudno nazwać łatwymi, przebieg rywalizacji na Camp Nou wyraźnie pokazuje, że faworytem powinna być Barcelona. O ile na Anoeta Baskowie regularnie osiągali korzystne rezultaty, o tyle w stolicy Katalonii punktów raczej nie zdobywali. Żeby odnotować ostatnie zwycięstwo ekipy z San Sebastián, trzeba się bowiem cofnąć aż do 1991 roku, kiedy to gospodarze z Zubizarretą, Koemanem, Amorem, Bakero i Laudrupem w składzie polegli 1:3. W roku 1995 bramka Stoiczkowa dała natomiast tylko punkt Barcelonie i był to ostatni remis na Camp Nou. W kolejnych latach wygrywali tylko gospodarze, w XXI wieku triumfując dziesięciokrotnie i wypracowując bilans bramkowy 27-3!
19.08.2012: FC Barcelona 5:1 Real Sociedad (liga)
04.02.2012: FC Barcelona 2:1 Real Sociedad (liga)
12.12.2010: FC Barcelona 5:0 Real Sociedad (liga)
09.12.2006: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
30.10.2005: FC Barcelona 5:0 Real Sociedad (liga)
16.01.2005: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
21.03.2004: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
27.04.2003: FC Barcelona 2:1 Real Sociedad (liga)
06.02.2002: FC Barcelona 2:0 Real Sociedad (liga)
25.02.2001: FC Barcelona 3:0 Real Sociedad (liga)
Najważniejsza konsekwencja
Wymarzony, najlepszy w historii klubu początek sezonu już stał się faktem. Komplet punktów i imponujący bilans bramkowy szybko jednak stracą na wartości, jeśli podopieczni Gerardo Martino stracą punkty w dzisiejszym pojedynku z Realem Sociedad. Miniony sezon pokazał nie tylko słabości tej Barcelony, ale również wagę znakomitego startu. Ligi oczywiście nie wygrywa się we wrześniu, listopadzie czy nawet lutym, ale konsekwentnie zdobywając punkty, bardzo szybko można wypracować przewagę, która pozwoli z większym spokojem przystępować do decydującej przeplatanki drugiej rundy spotkań La Liga z fazą pucharową Ligi Mistrzów.
Komentarze (160)