Choćby bronili się całą drużyną

Grzegorz Polończyk

21 września 2013, 11:08

287 komentarzy

Zespół jo-jo - tak potocznie nazywany jest dzisiejszy rywal Blaugrany. Przydomek wziął się z częstych migracji Rayo Vallecano pomiędzy Segunda i Primera División w latach 80. i 90. Drużyna z Madrytu na nowo wywalczyła awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w 2011 roku i radzi sobie przeciętnie.

Kiedy Tata Martino przybywał do Barcelony, aby objąć stanowisko po Tito Vilanovie, postawił przed sobą dwa ważne cele. Pierwszy to zwiększenie pressingu na przeciwniku, gdy ten prowadzi piłkę na połowie Dumy Katalonii, natomiast drugi to zdecydowane polepszenie statystyk jeśli chodzi strzały zza pola karnego. W poprzednim sezonie na 115 bramek tylko 17 padło po uderzeniach z dystansu. Być może dzisiejsze spotkanie będzie do tego doskonałą okazją. Zdjęcie, które umieściłem przy zapowiedzi jasno wskazuje na to, że podopieczni Paco Jémeza będą bronić się możliwie największą liczbą graczy. Fakt ten może zdecydowanie utrudnić Azulgranie zbliżenie się do bramki gospodarzy.

Przed rozpoczęciem tegorocznych zmagań ligowych na Estadio de Vallecas przybyło kilku ciekawych zawodników z czołowych hiszpańskich klubów. Jonathan Viera, Saúl Ñiguez i Sebastián Fernández odpowiednio z Valencii, Atlético Madryt oraz Málagi. Początkowe cztery kolejki nie wskazują jednak na to, by mieli oni stanowić o sile drużyny. Rayo zajmuje na obecną chwilę 17 miejsce w tabeli i jest tuż nad strefą spadkową.

Bezlitośni - to chyba najlepsze słowo, jakim możemy określić piłkarzy FC Barcelony w potyczkach przeciwko swojemu dzisiejszemu rywalowi. Poniższa tabela mówi nam chyba więcej niż wiele długich i zawiłych zdań. Ciekawostką może być fakt, iż jedyną bramkę dla Vallecano strzelił - tak nielubiany przez kibiców Barçy - Raúl Tamudo.

 Sezon Rayo Vallecano - FC Barcelona   FC Barcelona - Rayo Vallecano 
2012/2013 0:5 3:1
2011/2012 0:7 4:0

Dwa lata temu Rayo ukończyło rozgrywki na piętnastym miejscu. Rok później była to już ósma pozycja, więc można zaobserwować tutaj pewną tendencję zwyżkową. Niepokojącym może być fakt, iż gracze z Camp Nou nadal kiepsko radzą sobie z kontrami i dośrodkowaniami w pole karne. Dlatego też te dwa elementy będą bardzo ważne i należy grać tak, aby w miarę możliwości nie dopuszczać do rzutów rożnych i fauli w obrębie pola karnego.

Statystyki nie grają. To zdanie, które często słyszymy przed rozpoczęciem różnego rodzaju wydarzeń sportowych. I wbrew pozorom może to być bardzo ciężki pojedynek. Duma Katalonii ma za sobą efektowne zwycięstwo w Lidze Mistrzów z Ajaksem Amsterdam, które na pewno zabrało trochę sił. Kluczem do sukcesu powinno być strzelenie pierwszego gola. Wtedy gospodarze będą musieli nieco poluzować szeregi obronne, co może być doskonałą okazją dla Blaugrany na zdobywanie kolejnych bramek.

Na wspomnianym wyżej Estadio de Vallecas - który może pomieścić 14 708 widzów - występowały kiedyś takie gwiazdy jak Queen, Bob Dylan czy Metallica. Tamtym wydarzeniom zapewne towarzyszyła wszechobecna radość i zabawa. Miejmy nadzieję, że dzisiaj po ostatnim gwizdku Pana Closa Gómeza kibice z Madrytu nie będą mieli powodów do świętowania.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (287)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy