Barça: Drifting away

Eoren

14 września 2013, 14:26

Perarnau Magazine

49 komentarzy

Chciałbym zacząć od postawienia sprawy jasno. Nie jestem trenerem, taktykę studiowałem w niewielkim stopniu i moje ograniczone rozeznanie w tej kwestii wynika z wielu lat gry na boisku, wielu przeczytanych tekstów i obejrzanych meczów, oraz z próby nauczenia się czegoś od tych, którzy wiedza więcej ode mnie. To tyle, plus wyjątkowa fascynacja Barceloną Guardioli.

Ponadto istnieje pewien bardzo szczególny artykuł*, który każdy barcelonista powinien przeczytać. Został napisany przez Daniego Fernándeza, obecnie trenera grającego w Tercera División Castelldefes, który w sposób bardzo jasny i zrozumiały wyjaśnia czym jest gra pozycyjna. Model gry, który stosuje nie tylko Barcelona, jednak to ona pokazuje go w najlepszym wydaniu i to ona, pod wodzą Guardioli, doprowadziła go do perfekcji. Przeczytajcie to, poważnie.

Na koniec i w ramach zamknięcia tego wstępu: styl gry, który wprowadził Guardiola nie jest jedyną drogą do zwycięstwa. Nie jest nią nawet utrzymanie filozofii klubu. Jednak z wnętrza szatni dobiegają apele o to, by spróbować przywrócić to, co drużyna grała za Pepa.

Pressing po stracie

Dlaczego napisałem ten artykuł? W języku angielskim istnieje słowo, które mimo że posiada swoje tłumaczenie na hiszpański to w tym języku nie brzmi mi już tak dobrze: „drift". Oddalić się powoli, oddryfować. Sądzę, że od odejścia Guardioli Barça „drifting away" [oddryfowała - przyp. Eoren] od swojego modelu gry nie wiedząc nawet dobrze dlaczego. Rozmawiałem ostatnio z bratem, który powiedział mi, że Barça próbuje robić to co wcześniej i nie rozumie dlaczego nic nie wychodzi tak samo.

„Trzeba odzyskać wysoki pressing", „potrzebujemy więcej siły", „brakuje szybkich stoperów", „szwankuje przygotowanie fizyczne i dlatego ciężko zakładać pressing". Słyszeliśmy i pisaliśmy te frazy niejeden raz. Na Twitterze, w gazetach, od zawodników, od trenera... W mojej opinii to wszystko jest bardzo, bardzo uproszczone. To puste słowa. Kalki.

Teraz pewnie myślicie: „Ten to uważa, że wie więcej niż sam Martino". Nie, nie jest tak. Tym, który wie więcej niż my wszyscy razem wzięci, włączając w to Martino, jest pan Pep Guardiola i Sala. Przede wszystkim on wie najwięcej na temat modelu gry, który zaaplikował w Barcelonie tym właśnie zawodnikom. Modelu, w którym Messi mógł pomagać w pressingu jednocześnie się nie przemęczając, w którym Xavi musiał skupić się jedynie na grze do przodu i nie oglądało się tej jego straszliwej defensywnej pasywności, w którym Iniesta, Busquets i sam Xavi pracowali na boisku jak trzech Gennarów Gattusów, w którym Pedro, piłkarz co najwyżej poprawny, przeistoczył się w gwiazdę mundialu.

I nie mam zamiaru tłumaczyć dlaczego te kwestie przestały funkcjonować. Nie zrobię tego, ponieważ nie dysponuję wystarczającą wiedzą. Ale mogę ukazać inny mit.

Zobaczmy czy uda mi się to uprościć. Skupię się na kwestii pressingu po stracie piłki. Zrobię to ponieważ o tym najczęściej mówią trenerzy i zawodnicy, kibice i eksperci. Dla wielu jest to Święty Graal, sposób na wygranie wszystkiego.

Idea gry pozycyjnej w kontekście odzyskania piłki na połowie rywala jest względnie prosta. Przesuwać się do przodu wraz z posiadaniem piłki, eliminować rywali i poruszać się kolektywnie. Organizować się będąc przy piłce i być przygotowanym na przejście z ataku do obrony. W tym momencie wszystko upraszczamy, idea na to pozwala. Gdy traci się piłkę, gdy wszyscy są zorganizowani bardzo blisko siebie, zawsze trzech czy czterech zawodników znajduje się blisko futbolówki. Wtedy przeciwnikowi nie jest łatwo kontrolować grę, dzięki czemu dość szybko można ukraść mu piłkę i to na dodatek blisko jego bramki. To dlatego gracze tacy jak Xavi, Messi czy Iniesta odbierają tyle piłek. Czy są oni silni fizycznie? Czy Xavi jest spektakularnym obrońcą? Nie, kradną tę piłkę ponieważ są blisko siebie, bardzo bliziutko i to jest nawet zabawne, mówię to z własnego doświadczenia, bronić się z przodu. Natychmiastowy odbiór piłki tuż po jej stracie, bardzo blisko pola karnego rywala.

Nie sądzę, że piłkarze utracili głód. Widzę Pedro, który biega jak oszalały by odebrać piłkę. Albo Alexisa. Xavi niczego nie robi inaczej, ani Busquets. Ale tracą piłkę, rywale ustawiają się w trójkącie i z łatwością przechodzą do ataku. Sądzę, że powodem nie jest podejście piłkarzy ani ich siła fizyczna. W mojej opinii wszystko spowodowało odejście od modelu, który funkcjonował. Z powodu choroby Tito, z powodu przyjścia Martino, przyjścia z innej kultury piłkarskiej trenera, który nie wyssał z mlekiem matki barcelońskich zawiłości. Z rozlicznych powodów Barça oddryfowała.

Barça straciła cierpliwość. Gra zbyt wertykalnie w ataku jak na próbę odzyskania tego, co już miała. Chce przedostać się pod bramkę rywala bardzo szybko. Widzimy więcej długich podań bramkarza, stoperzy nie przesuwają się co utrudnia wyprowadzenie piłki, skrzydłowi już nie biegną żeby uzyskać kolejne metry pola. Zbyt często używa się podań na orientację, długich przerzutów piłki. Wszystko to sprawia, że drużyna nie ma czasu by skonsolidować się i ścieśnić gdy znajduje się w posiadaniu piłki.

Przykład głupi, jednak dobrze ilustrujący to, co chcę powiedzieć. Lewy skrzydłowy znajduje się przy piłce, większość drużyny skupia się przy nim żeby pomóc w obronie i piłka kończy swoją drogę pod nogami lewego stopera, który posyła długie podanie do prawego skrzydłowego stojącego szeroko na swojej flance. Z większością drużyny skupioną na lewym skrzydle napastnik przyjmuje futbolówkę naprzeciwko swojego odpowiednika z drużyny rywala i natychmiast ją traci. Próbuje ją odzyskać, atakuje swojego przeciwnika agresywnie, jednak ponieważ większość jego kolegów znajduje się w innej strefie boiska jego szanse są niewielkie. Dwa proste podania wykorzystujące chwilę do namysłu i łatwe wyjście spod pressingu.

Tak, to jest bardzo proste. Taka sytuacja jest właściwa i wręcz konieczna w wielu przypadkach, nawet gdy stosuje się grę pozycyjną w najlepszym wykonaniu. Tak, jak było za Pepa. Co nie znaczyło oczywiście, że przy wielu okazjach gra nie stawała się bardziej wertykalna... Nie jest to kwestia tego czy robi się, czy też nie robi pewnych rzeczy, tylko tego jak często korzysta się z ogólnej filozofii drużyny.

Eto'o

Ujmując to razem: wszyscy mamy rację. Chcę przez to powiedzieć, że to możliwe, iż drużyna straciła część swojego głodu. Oczywiście, że zawodnicy robią się coraz starsi i powinno się myśleć o lepszej regulacji częstotliwości ich gry a także o możliwych zastępcach. Nie możemy też zapominać, że jesteśmy dopiero na początku sezonu. Drużyna może poprawić się we wszystkich aspektach. To są jednak detale, z którymi mieliśmy do czynienia co roku za kadencji Pepa, które udawało się wyeliminować. Nie miały tak decydującego znaczenia, jakie nadajemy im teraz. Mam na to niezły przykład: odszedł Samuel Eto'o, człowiek, który najlepiej na świecie potrafi stosować pressing a Barça nadal odzyskiwała piłkę bardzo wysoko, za każdym razem z udziałem graczy, którzy w teorii, byli od niego pod tym względem gorsi.

To, co zdobyła Barça Pepa zostało uzyskane ciężką pracą. Było to coś, co tworzyło się w każdym meczu, na każdym treningu, w każdym ćwiczeniu i w końcu - w każdej korekcie trenera. Wciąż słyszymy, że niektórzy piłkarze mieli dość Pepa. Jestem w stanie w to uwierzyć. Żeby osiągnąć to, co osiągnęła ta drużyna potrzeba ogromnego wysiłku. Żeby skorygować każde najdrobniejsze odchylenie trzeba umieć wznieść się ponad wszystko. Okażmy szacunek dla tej pracy i spróbujmy uciec od stereotypów. Początek, być może, wyjdzie od samych piłkarzy.

*Oczywiście jeśli polscy barceloniści wykażą chęć zapoznania się z tym tekstem w swoim rodzimym języku zostanie on przetłumaczony - przyp. Eoren.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (49)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze