FC Barcelona zdobyła pierwsze trofeum w sezonie 2013/2014. Podopieczni Gerardo Martino zremisowali 0:0 z Atlético i dzięki remisowi na wyjeździe Superpuchar Hiszpanii wraca do stolicy Katalonii.
Początek spotkania był bardzo spokojny. Barcelona nie miała podstaw, by rzucić się do ataku, natomiast goście – nie chcąc narazić się na kontrę – próbowali ataku pozycyjnego.
Pierwszą bardzo dobrą okazję stworzyli sobie gospodarze. W 7. minucie Busquets posłał idealne podanie w pole karne między obrońcami. Do piłki doszedł Messi i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, ale w ostatniej chwili Filipe Luis przeszkodził Argentyńczykowi w oddaniu strzału.
Na kolejną groźną sytuację czekaliśmy do 35. minuty. Kontrę Atlético strzałem wykończył Koke, ale jego uderzenie bez problemu obronił Valdés. Pięć minut później niemal stuprocentową sytuację miał Arda Turan. Turek kapitalnie ograł Piqué i huknął jak z armaty, ale jego uderzenie w genialnym stylu obronił Víctor Valdés.
W pierwszej połowie emocji było jak na lekarstwo. Chociaż Barcelona miała znaczną przewagę w posiadaniu piłki (ponad 70%), oddała 0 (słownie: zero) celnych strzałów przy dwóch gości, którzy wyprowadzali bardzo groźne kontrataki.
Pierwsze emocje po przerwie spowodowała na Camp Nou akcja Atlético. Wobec niefrasobliwości najpierw Piqué, później zaś Mascherano na strzał zdecydował się Villa, lecz na jego drodze stanął fenomenalny dzisiaj Valdés.
W 65. minucie Gerardo Martino zdecydował się na pierwszą zmianę. W miejsce niewidocznego dzisiaj – jak cały atak – Alexisa na murawę wbiegł Pedro. 180 sekund później świetną sytuację miał Neymar: Brazylijczyk otrzymał dośrodkowanie od Alvesa, ale zamiast strzelać, zadecydował się na podanie do nikogo. Niemoc Barcelony zobrazował Gerard Piqué, który pokusił się o strzał z 35 metrów. O jego efektach lepiej pisał nie będę…
Kwadrans przed końcem na boisko wszedł Iniesta, zastępując Fábregasa. Kolejna godna uwagi sytuacja miała miejsce dziesięć minut przed końcem. Filipe Luis uderzył w twarz Daniego Alvesa, a Fernández Borbalán– po konsultacji z asystentem – pokazał obrońcy gości czerwoną kartkę.
Mecz – szczególnie w ostatnim kwadransie – stał się bardzo brzydki. W 84. minucie z boiska wylecieć powinien Godín, który przebiegł po plecach Daniego Alvesa.
Trzy minuty przed końcem arbiter podyktował jedenastkę po faulu Cristiana Rodrígueza na Pedro. Czy były podstawy do jej podyktowania? Wydaje się, że był kontakt pomiędzy oboma piłkarzami, ale na pewno nie była to jednoznaczna sytuacja. Rzut karny wykonywał Messi, ale trafił w poprzeczkę i sprawa Superpucharu wciąż była otwarta.
W doliczonym czasie gry sędzia ukarał czerwoną kartką drugiego z graczy gości, Ardę Turana, tyle że Turek przebywał już na ławce rezerwowych.
Po czterech nerwowych minutach, które doliczył Fernández Borbalán, mecz został zakończony. Barcelona zdobywa Superpuchar Hiszpanii po bardzo zaciętym dwumeczu, który nie mógł się podobać. Było mnóstwo walki, ale i chamstwa, przepychanek i kłótni. Wynik jednak idzie w świat i to zespół Martino dokłada kolejne trofeum do klubowej gabloty, choć rzadko zdarza się, że puchar wędruje do drużyny, która oddała jeden celny strzał w ciągu 90 minut.
Bohaterem dwumeczu jest niewątpliwie Víctor Valdés, który fantastycznymi interwencjami wybronił Barcelonie Superpuchar. Czy ktoś jeszcze wątpi w jego umiejętności?
Komentarze (2883)