Bagnack - kameruński chłopak, który wiedział, że zagra w Europie

Ola

4 sierpnia 2013, 15:09

Sport

100 komentarzy

Wszyscy w życiu miewamy marzenia. To, czego pragnie wiele dzieci, to zagrać pewnego dnia w wielkim klubie piłkarskim. Ale dla Macky Franka Bagnacka Mouegni (ur. 7 czerwca 1995 w Jaunde) to nie było marzenie. To było przekonanie. Przeczucie. On wiedział, że zagra w Europie.

Bramy do Europy otworzyły się przed nim w 2008 roku, kiedy będąc częścią drużyny Fundacji Eto'o zagrał na turnieju na Lanzarote. Miał szczęście, że była tam jedna z osób, które najlepiej potrafią odkryć przyszłe gwiazdy futbolu: Albert Benaiges. Zwrócił uwagę na niego i jego kolegę, Jeana Marie Dongou. Wziął ich do Barçy. A w ubiegły piątek obaj mieli przyjemność zagrać z pierwszą drużyną FC Barcelony na Camp Nou.

Jednak w życiu młodego Kameruńczyka nie wszystko było tak różowe. Na drodze do kariery sportowej stanęły dwie przeszkody, które dla wielu wiązałyby się z porzuceniem futbolu i zajęciem się czymś innym. Pierwsza komplikacja pojawiła się, gdy pomimo że był pierwszy rok w drużynie Cadete, grał już w Juvenilu A. Popełnił w szkole czyn, świadczący o braku zdyscyplinowania, który klub uznał za coś poważnego. Albert Benaiges, ten sam, który go odkrył, postawił sprawę jasno. „Nie wrócisz aż do przyszłego sezonu", powiedział mu. A kolejny sezon rozpoczynał się za kilka miesięcy. Dlatego Bagnack podjął decyzję o powrocie do Kamerunu. Tam jednak wciąż nad sobą pracował. Kontynuował naukę, trenował na najwyższych obrotach. Wiedział, że będzie mógł wrócić do Barcelony, ale musiał być w dobrej formie. Nie zostało mu wiele szans... Wrócił w lipcu 2010 roku. Ci, którzy go znają, twierdzą, że bardzo się zmienił. Nie na boisku. Był ciągle tym samym zawodnikiem. Ale poza murawą wyciągnął wnioski z tej lekcji. Uspokoił się, był bardziej skoncentrowany.

Jednakże pojawiła się kolejna przeszkoda do pokonania. W grudniu tego samego roku Juvenil B grał na turnieju w Brazylii. Mierzył się z drużyną Cruzeiro, a Bagnack doznał

target="_blank">poważnej kontuzji kostki. Nie czekano nawet na zakończenie turnieju. Natychmiast wrócił do Barcelony i został zoperowany przez doktora Cugata. Czekało go osiem miesięcy ciężkiej rehabilitacji.

Od tamtej chwili wszystko nareszcie zaczęło się układać. Awansował do Juvenilu A, stając się kluczowym zawodnikiem drużyny. W zeszłym roku zagrał kilka minut w zespole Barçy B w spotkaniu z Guadalajarą. A w tym sezonie stał się już pełnoprawnym członkiem rezerw Barcelony. W dodatku, pierwszą drużynę objął Tata Martino, który już podarował mu minuty w dwóch towarzyskich spotkaniach i zabrał go na tournée z seniorskim zespołem.

Fizyczny stoper

Ulubioną pozycją Bagnacka zawsze była prawa strona środka obrony. Jednak jego pierwszy trener w Barcelonie tak wspomina Kameruńczyka: „Musiałem zaadaptować go do gry na prawej obronie, bo był prawdopodobnie najlepszym obrońcą, jakiego nigdy nie widziałem w futbolu młodzieżowym. Miałem takich zawodników jak Roger Riera, Pol García czy Grimaldo, a on był jedynym, który mógł się przystosować do gry na prawej obronie". I dodaje: „To zawodnik posiadający świetną mentalność profesjonalisty, piłkarz grający dla drużyny, z dużą dawką pracy i wysiłku". Jego największymi zaletami są: wyprzedzenie rywala, szybkość, gra w powietrzu (mierzy 182 cm) i dobre wyprowadzenie piłki.

Zdolność do poświęcenia i grę dla drużyny pokazał, akceptując bez sprzeciwów wystawianie go na prawej obronie, choć to nie jest jego najlepsza pozycja. Udowodnił to także spędzając Boże Narodzenie w domu samego Andrésa Carrasco po to, by móc zagrać w meczu z reprezentacją Katalonii.

Introwertyczny i skryty

Mało wiadomo o tym, jaki prywatnie jest Bagnack. „Jedyna osoba, która wie, kim naprawdę jestem, to ja", zapewniał niejednokrotnie. Lecz ci, co go znają choć trochę, mówią, że to „dobry kolega", ale introwertyczny i skryty. Jego piłkarskimi idolami są Carles Puyol i Thiago Silva.

Poza grą w piłkę lubi chodzenie na zakupy, modę, przebywanie z rodziną i czatowanie z kolegami. Interesują go również filmy. Jeśli w kinie pojawia się jakaś produkcja z Kieferem Sutherlandem w roli głównej, pewne jest, że znajdziemy tam właśnie Bagnacka, który uwielbia tego aktora.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (100)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze