Na stole znalazły się nazwiska czterech kandydatów: 'Tata' Martino, Luis Enrique, Villas-Boas i Eusebio. Przy pierwszej selekcji odpadły dwa ostatnie, ale potem już nie było tak prosto.
Prezydent Sando Rosell i wiceprezydent Maria Bartomeu byli za Tatą Martino, podczas gdy dyrektor sportowy Andoni Zubizarreta naciskał, aby trenerem pierwszej drużyny został Luis Enrique.
Prezydent katalońskiego klubu i argentyński szkoleniowiec poznali się podczas międzynarodowego turnieju reprezentacji. Rosellowi spodobało się jego znakomite wyczucie futbolu i fakt, że był częścią szkoły Marcelo Bielsy, a także przebieg jego dotychczasowej kariery. W dodatku jego przejście wydawało się łatwe do realizacji. Jego sztab techniczny ograniczony był do trzech, czterech osób. Dodatkowo słowa Messiego, który wspominał, że to wspaniały trener sprawiły, że Rosell zdecydował się na Argentyńczyka. Bartomeu poparł pomysł prezydenta.
Z kolei dyrektor sportowy widział sprawę inaczej. Uważał, że Luis Enrique to idealny wybór z wielu powodów. Zna dogłębnie Barçę jako zawodnik i jako trener. Udowodnił, że wie jak korzystać z zasobów szkółki, jego futbol koncentruje się na podaniach i posiadaniu piłki oraz na potencjale ofensywy. Cieszy się także szacunkiem wśród zawodników. Jego silna osobowość, która sprawia, że jest odporny i sprawdza się w wymagającym otoczeniu, była kolejnym atutem. Przeciwko niemu przemawiał fakt, że jego drużyna nie do końca dopasowała się do oczekiwań klubu.
Po burzliwych dyskusjach Rosell, Bartomeu i Zubi doszli do porozumienia i podjęli decyzję. Dyrektor sportowy klubu zaakceptował opinię prezydenta i od tej pory rozpoczęły się negocjację. Tak jak przewidywano wszystko przebiegło bardzo sprawnie i Barça ma nowego trenera.
Komentarze (60)