FC Barcelona Regal przegrała w pierwszym meczu finału play-off Ligi Endesa z Realem Madryt 76:72. Katalończycy grali dobrze przez większość spotkania i całą wywalczoną przewagę roztrwonili w czwartej kwarcie.
Po raz drugi z rzędu Barcelona i Real spotykają się w wielkim finale hiszpańskiej ligi koszykówki. Tegoroczny sezon, podobnie jak w ostatnio w piłce nożnej, obfituje w pojedynki obu zespołów. Oba zespoły mierzyły się już w ćwierćfinale Pucharu Króla (triumf Barcelony), czy półfinale Ligi Mistrzów (triumf Realu), a teraz walczą o najważniejsze krajowe trofeum. Królewscy, którzy wygrali ligę zasadniczą w finałowej konfrontacji mają przewagę swojego boiska i tym bardziej porażka w ostatniej kwarcie pozostawia wielki niedosyt podopiecznym Xaviego Pascuala.
Początek Regal był jednak dość niemrawy i gospodarze szybko wyszli na prowadzenie 6:0, co wymusiło natychmiastowe zmiany w taktyce szkoleniowca Dumy Katalonii. Barcelonę pociągnął Marcelinho Huertas, ale nie wystarczyło to na zniwelowanie przewagi i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 21:14.
Druga część pierwszej połowy była już zgoła odmienna i po rzutach Lorbeka przewaga Realu zaczęła topnieć. Następnie trafienie Olésona i trójka Sady dała po raz pierwszy prowadzenie w meczu (23:25). W dalszej części wychowanek Barçy trafił zza linii dziewiątego metra jeszcze trzy razy, jedną dodał Navarro i na przerwę Blaugrana schodziła z dziesięciopunktową przewagą.
Po wznowieniu spotkania tempo meczu nieco spadło. Real starał się odrabiać straty, ale proste błędy sprawiały, że Barcelona dwukrotnie wychodziła na dwunastopunktowe prowadzenie. Na półtorej minuty przed końcem prowadzenie 46:58 zostało lekko zniwelowane po czterech punktach z rzędu gospodarzy.
W ostatnich dziesięciu minutach spotkania napięcie rosło, co widać było po zawodnikach Barcelony, którzy zaczęli popełniać błędy, wobec czego cała wypracowana przewaga stopniała (65:65). Na ratunek przyszedł kapitan Barcelony, Juan Carlos Navarro, który najpierw sam trafił do kosza, by chwilę później wywalczyć rzuty osobiste i znów odskoczyć na pięć punktów. Gospodarze szybko odpowiedzieli po rzutach Sergio Rodrígueza i Reyesa dając prowadzenie 73:72.
Kilka sekund przed końcem spotkania miała miejsce największa kontrowersja meczu, w której wychodzący 1 na 1 Víctor Sada był faulowany w trakcie rzutu, ale sędziowie przyznali piłkę gospodarzom. Chwilę później po rzutach osobistych Real zapewnił sobie zwycięstwo w pierwszym meczu 76:72.
Kolejne spotkanie odbędzie się jutro, tj. wtorek, o godzinie 21:00. Mecz transmitować będzie jak zawsze Sportklub Polska.
Real Madryt: Llull (19), Rudy Fernández (14), Suárez (0), Mirotic (5) i Begic (6) –pierwsza piątka-; Draper (0), Reyes (4), Rodríguez (21), Carroll (5), Slaughter (2)
FC Barcelona Regal: Huertas (10), Navarro (15), Rabaseda (0), Wallace (0) i Tomic (6) -pierwsza piątka-; Sada (17), Ingles (3), Mavrokefalidis (4), Oléson (9), Lorbek (8).
Komentarze (15)