Kontuzja uniemożliwiła mu pobicie swojego rekordu 50 bramek, ustanowionego w poprzednim sezonie, ale zatrzymał się na budzącej podziw liczbie 46-ściu trafień. Leo Messi znowu był decydującą postacią Barçy w La Liga i, dzięki swojej skuteczności, stał się po raz trzeci najlepszym strzelcem rozgrywek.
To jego trzecia nagroda Pichichi i również trzeci Złoty But, trofeum dla najlepszego strzelca lig europejskich. Co ciekawe, za każdym razem, gdy Messi zdobywa najwięcej bramek w lidze hiszpańskiej, otrzymuje także to kontynentalne wyróżnienie. Tak było w sezonie 2009/2010, kiedy zanotował 34 goli, które dały mu 68 punktów (bramki zdobyte w La Liga mają wagę pic„2" w klasyfikacji Złotego Buta). Ten wynik poprawił dwie kampanie później, zdobywając aż 50 trafień (100 punktów). Teraz po raz kolejny dostanie Złotego Buta za swoje 46 bramek (92 punkty) w rozgrywkach krajowych.
W ostatnich dwóch sezonach zdobyłby Złotego Buta nawet gdyby bramki strzelane w lidze hiszpańskiej nie miały tak dużej wagi. Żaden inny piłkarz grający na Starym Kontynencie nie zbliżył się do liczby 46-ściu goli. Co więcej: żaden nie trafił do siatki rywala nawet 40 razy w tym sezonie. Messi był bezdyskusyjnym królem wśród napastników.
Pokonał wszystkich
Efektywność Leo Messiego jest poza wszelką wątpliwością. Statystki to potwierdzają: Argentyńczyk zagrał w 32-óch meczach La Liga, strzelając w 27-miu z nich. Jedynie pięć razy schodził z boiska nie pokonawszy bramkarza drużyny przeciwnej. Co ciekawe, w tych pięciu spotkaniach, podopieczni Tito Vilanovy zawsze odnosili zwycięstwo.
Jeśli ta statystyka robi wrażenie, to tym bardziej robi je passa kolejnych meczów ze strzeloną bramką, która wynosi 21 spotkań. Cała runda i dwa mecze więcej, co oznacza, że Leo zdobył co najmniej jednego gola przeciwko każdej drużynie ligi hiszpańskiej. Taki wyczyn udał się w przeszłości tylko Cristiano Ronaldo.
Messi rozpoczął wielkie strzelanie 19 sierpnia 2012 roku, dwiema z pięciu bramek, jakie Barça zaaplikowała Realowi Sociedad. W następnym tygodniu również ustrzelił dublet, doprowadzając do remontady w spotkaniu z Osasuną. Do siatki nie trafiał jednak w pojedynkach z Valencią, Granadą, Sevillą i Celtą. Ten ostatni mecz rozgrywał kilka godzin po narodzinach swojego syna, Thiago, ale nie mógł zadedykować mu wtedy gola.
33 bramki z rzędu
Lecz ta posucha w spotkaniu z drużyną z Vigo była tak naprawdę początkiem jego wielkiej passy. Leo zaczął strzelać 11 listopada w meczu z Mallorcą i nie przestał aż do 12 maja, kiedy nie udało mu się pokonać Atlético na Vicente Calderón, w spotkaniu, którego nie dokończył z powodu kontuzji. Między meczem z Celtą, a pojedynkiem z Betisem, 5 maja na Camp Nou, Argentyńczyk zanotował 33 bramki.
Jego ulubioną „ofiarą" w tym sezonie była Osasuna. Do dwóch trafień, które zaliczył w Pampelunie, o których była już mowa, należy dodać jeszcze cztery, które wbił do bramki strzeżonej przez Andrésa Fernándeza na Camp Nou, w meczu zakończonym wynikiem 5:1. Messi często obdarowywał przeciwników dubletami, ale hat tricka zdobył tylko w spotkaniu wyjazdowym z Deportivo.
Z 46-ściu bramek zdobytych sezonie 2012/2013 Argentyńczyk jedynie cztery strzelił z rzutów karnych. Choć oficjalnie ma na koncie 46 trafień, do trofeum Pichichi zaliczone zostanie 45. Gol w spotkaniu z Athletikiem (1 grudnia) został uznany przez dziennikarzy Marki za samobójcze trafienie Amorebiety. Organizator tego konkursu nie wziął pod uwagę protokołu sędziowskiego ani także oceny innych mediów, które uznały, że piłka trafiłaby do siatki również, gdyby obrońca nie zainterweniował.
W klasyfikacji Złotego Buta i według pozostałych mediów, Messi ma 46 bramek. To niesamowita liczba, która jest w zasięgu nielicznych. Leo Messi postara się ją pobić w nadchodzącym sezonie.
Komentarze (132)