„W prawdziwym niebezpieczeństwie byłbym gdybym porzucił futbol”

Eoren

9 maja 2013, 19:33

Mundo Deportivo

32 komentarze

Òscar García zaskoczył wszystkich, gdy zeszłego lata ogłosił swoją decyzję o przejściu do Maccabi Tel Awiw. W trenerze Juvenil A widziano przyszłego szkoleniowca rezerw Barcelony lub innego z wielkich europejskich klubów, jak Szachtar czy Manchester City. Jednak García zdecydował się na izraelską drużynę, która zeszły sezon zakończyła na niezbyt chlubnym szóstym miejscu w tabeli ligowej. Przekonała go konsekwencja jego przyjaciela, Jordiego Cruyffa, pełniącego funkcję dyrektora sportowego w Maccabi oraz możliwość trenowania pierwszej drużyny. Rok później doświadczenie i wyniki pokazały, że García miał rację: na cztery kolejki przed końcem rozgrywek ligowych jego drużyna sięgnęła po tytuł mistrzowski zaś oferty dla katalońskiego trenera zaczęły się mnożyć. W wywiadzie dla Mundo Deportivo Óscar García opisuje ten wyjątkowy rok.

MD: Spodziewał się pan, że wygra ligę?

Óscar García: Pierwszym celem było poprawienie pozycji z poprzedniego sezonu - szóstego miejsca. Później zaczęliśmy dążyć do tego, by zakwalifikować się do rozgrywek europejskich. W trakcie sezonu starałem się przekonać zawodników, że sięgnięcie po tytuł jest możliwe i w końcu udało się nam go osiągnąć.

Prawie przez cały czas prowadziliście w ligowej tabeli a teraz macie szesnaście punktów przewagi nad wiceliderem. Wygląda na to, że łatwo poszło.

Nic nie jest łatwe. Ta drużyna od dziesięciu lat nie była w stanie wygrać ligi. Maccabi to wielka drużyna, która ma wspaniałych kibiców jednak przez wiele lat była za plecami Maccabi Haifa czy Hapoelu.

Hapoelowi zaaplikowaliście cztery bramki. Kibice świętowali derby prawie tak hucznie jak tytuł ligowy.

To było szaleństwo. Odkąd tu przybyłem zwycięstwo w derbach było jedyną obsesją. „Nie ma żadnego znaczenia, że wygrasz ligę, jeśli nie zwyciężysz w derbach" - mówili mi. Maccabi ciągle przegrywało derbowe pojedynki, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Mieli prawdziwą obsesję na punkcie pokonania Hapoelu. Kiedy wygraliśmy wróciliśmy do miasteczka sportowego a tam czekało na nas trzy tysiące osób. Nigdy nie wycałowano mnie tak jak wtedy. To było jak swoista Liga Mistrzów.

Widać, że bardzo cieszy się pan z tytułu. Czy tyle samo radości daje futbol, który gra teraz Maccabi?

O tak, to futbol, którego chciałem. Zakończymy ligę jako najbardziej bramkostrzelna drużyna, z dużą przewagą pod tym względem nad drugą ekipą. Walczymy też o miano najszczelniejszej obrony w lidze. Widać ogromną różnicę między tym, co graliśmy na początku i futbolem, jaki prezentujemy w ostatnich miesiącach.

A pan, jest teraz lepszym trenerem?

Tak. Z tego względu, że uczyniłem krok do przodu. Chciałem przedostać się do świata zawodowego futbolu, ponieważ on bardzo się różni od szkółki. Tutaj drużyny i trenerzy muszą się mierzyć z większymi trudnościami. Dodatkowo w Barcelonie zwykle dysponuje się najlepszym składem i jeśli nie sięgnie się po Ligę Mistrzów i Puchar Króla, to znaczy, że nie osiągnęło się sukcesu. Chciałem się rozwijać, konkurować, stawiać czoła nowym wyzwaniom.

W połowie tego sezonu otrzymał pan dobrą ofertę z Belgii i odrzucił ją...

Nie wydaje mi się żeby opuszczanie Maccabi po zaledwie czterech miesiącach pracy z ekipą było w jakikolwiek sposób etyczne. Czas pokazał, że miałem rację.

Nie myślał pan o odejściu z Maccabi nawet w trakcie wystrzeliwania rakiet na Tel Awiw? Nie chciał pan wtedy wrócić do Sabadell razem z rodziną?

Jedyna chwila wątpliwości była właśnie wtedy, gdy trzy przecznice od mojego domu wysadzono autobus. Jednak kilka godzin później przyszedł rozejm i od tego czasu nic złego już się nie stało.

Pański asystent, Gerard Autet, wrócił wtedy do kraju.

Tak samo, jak powiedziałem wtedy, należy to uszanować. Powiedziałem wszystkim moim współpracownikom, że muszą pomyśleć o swoich rodzinach i zadecydować.

Jak wyglądały tamte chwile?

Właśnie prowadziliśmy trening, gdy usłyszałem pierwszą syrenę. My, obcokrajowcy, nie wiedzieliśmy co się dzieje dopóki delegat klubu nie powiedział nam, że musimy szybko biec do szatni, bo właśnie wykryto pociski. Byłem w szoku. Myśleliśmy, że to tylko pojedynczy przypadek, ale codziennie, trzy albo i cztery razy słyszeliśmy syreny. Okazało się, że przechwytywali rakiety nad naszym stadionem.

Naprawdę nie myślał pan o powrocie?

Nie, ponieważ nie bałem się o moje życie. Futbol jest moją pasją i w ogromnym niebezpieczeństwie znalazłbym się dopiero wtedy, gdybym go porzucił.

Jak pan sobie poradził z barierą językową?

Nauczyłem się trochę słówek, jednak swobodna rozmowa jest jeszcze niemożliwa. Jestem tu zaledwie rok, nie byłby w stanie przez ten czas nauczyć się dobrze języka. Komunikujemy się po angielsku a jeśli zawodnicy nie znają tego języka zawsze mamy tłumacza.

Jesteś w stanie sprawić żeby twoja drużyna grała jak Barça?

Tak, pomijając różnicę w umiejętnościach zawodników, jestem. Wychowałem się w Barcelonie, wierzę w ten styl i jestem przekonany, że grając tym systemem, systemem, który lubię najbardziej, można wygrywać mecze i tytuły w każdym miejscu na świecie. Tutaj już to udowodniłem.

Graliście 4-3-3?

Zasadniczo tak, z niewielkimi różnicami. Z bardziej klasyczną dziewiątką, po tym jak w drugiej połowie sezonu pozyskaliśmy z Rosenborga szwedzkiego napastnika, Pricę.

Zamierzasz zostać w Maccabi?

Zostały nam do rozegrania dwa mecze ligowe i kiedy to zrobimy zasiądziemy do rozmów. Prawda jest taka, że traktowano mnie tu cudownie już od pierwszego dnia. W ubiegłym tygodniu zaproszono do Tel Awiwu i przygotowano prywatny przelot dla moich rodziców, a także rodziców Jordiego Cruyffa, Rubéna Martíneza oraz dla rodzeństwa Juana Torrijo.

To pewne, że dostał pan inne oferty.

Oferty zawsze się pojawiają, zwłaszcza, gdy poprowadzi się drużynę do mistrzostwa.

Chciałby pan trenować Barçę?

Tak jak większość trenerów i wszyscy, którzy są tak zapalonymi culés, jak ja. Uwielbiam Barcelonę, to drużyna mojego życia. Gdy zostajesz trenerem od razu spoglądasz ku najwyższym celom, a najwyższym możliwym celem jest Barça. Ale nie myślę o tym. Jeśli jest mi to pisane to tak się stanie i jedyną rzeczą do której dążę to bycie jak najlepiej do tego przygotowanym, przez cały czas.

Czy któryś zawodnik Maccabi lub innej drużyny ligi izraelskiej mógłby grać w Barcelonie?

Nie. Mówimy o jednej z najlepszych drużyn na świecie. Choć w przyszłości niektórzy z młodych piłkarzy mogliby o tym myśleć, gdyby udało im się wcześniej konkurować w drużynach z najwyższego szczebla.

A jak Maccabi poradziłoby sobie w lidze hiszpańskiej?

Sądzę, że walczylibyśmy o utrzymanie.

Śledzi pan poczynania Barçy?

Tak, pokazują tutaj w telewizji wszystkie mecze i ich powtórki. Oglądam praktycznie wszystko.

Co by pan powiedział o klęsce z Bayernem?

Bayern cały czas dominował ale ostateczny rezultat wydaje mi się nadmierny. Takie odczucie miałem już po meczu w Monachium. Nie powinniśmy dramatyzować. Ci, którzy dobrze znają klub wiedzą, że pewne rzeczy się tutaj wyolbrzymia a inne umniejsza. Teraz wydaje się, że zwycięstwo w lidze to niewiele, podczas gdy kilka lat temu świętowaliśmy je jako coś wielkiego.

Odbudowa czy rewolucja?

To pytanie należy zadać Tito, ponieważ wynika nie z kwestii jakości ale tego jak trenuje drużyna i jak wygląda jej funkcjonowanie z dnia na dzień.

Dwaj zawodnicy z pańskiego juvenil, które sięgnęło po tryplet, Rafinha i Deulofeu, znajdują się na ziemi niczyjej. Miniestadi jest już dla nich zbyt małe, jednak wydaje się, że Camp Nou to wciąż jeszcze za wysokie progi. Postawił by pan na nich?

Nie znam potrzeb pierwszej ekipy, jednak ci zawodnicy mają ogromny potencjał. Nie mam najmniejszej wątpliwości co do tego, że jeśli nawet nie będzie to Barça, to trafią do jednej z wielkich europejskich drużyn.

Ostatnie pytanie. Gdyby Maccabi zaoferowało panu czek in blanco na zakup bramkarza, obrońcy, pomocnika i napastnika, kogo by pan kupił?

Najlepsi są w Barcelonie: Messi, Xavi, Iniesta, Piqué, Valdés... Ale swoich bym nie ruszył... Prędzej sprowadziłbym Joe Harta, Thiago Silvę, Yaya Touré i Luisa Suáreza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (32)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze