FC Barcelona musi przełożyć świętowanie 22. mistrzostwa Hiszpanii przynajmniej do soboty. Dzisiaj madrycki Real nie dał szans Máladze, wygrywając u siebie aż 6:2.
Spotkanie rozpoczęło się fantastycznie dla gospodarzy. Już w 3. minucie Królewscy objęli prowadzenia, a bramkę zdobył Albiol. Goście wyrównali w 15. minucie za sprawą uderzenia Santa Cruza z najbliższej odległości.
W 21. minucie Serio Sánchez faulował w polu karny Ronaldo, za co wyleciał z boiska. Portugalczyk nie wykorzystał jednak jedenastki, strzelając w sam środek.
Co nie udało się przy karnym, wpadło do siatki pięć minut później. Na kolejnego gola kibice Realu czekali jedynie siedem minut, gdy do siatki gości trafił Özil. Trzy minuty później, zupełnie niespodziewanie, Lópeza pokonał Antunes, zdobywając kontaktowego gola. W ostatniej minucie pierwszej części gry trafił Benzema, podwyższając na 4:2.
W drugiej, znacznie słabszej od pierwszej połowie, padły tylko dwa gole. Autorem pierwszej był Modrić, który mocnym uderzeniem zza pola karnego zmusił Kamieniego do kapitulacji. Rezultat ustalił w ostatniej minucie Di María.
Real Madryt raz jeszcze opóźnił świętowanie Barcelony. Kolejna szansa na mistrzostwo już sobotę. Jeśli Królewscy wygrają jednak z Espanyolem, wszystko w rękach Barcelony, która w niedzielę zagra na Vicente Calderón z Atlético.
Komentarze (98)