5-10-15: RCD Mallorca

n00stress

6 kwietnia 2013, 15:28

9 komentarzy

5-10-15 to cykl, w którym przypominamy spotkania FC Barcelony z nabliższym ligowym rywalem, w danej rundzie odpowiednio 5, 10 i 15 lat temu. Cykl jest poświęcony pamięci zmarłego w grudniu redaktora FCBarça.com, Marcina Gila.

2007/08: FC Barcelona - RCD Mallorca 2:3

11.05.2008, 37. kolejka

FC Barcelona do spotkania z RCD Mallorką przystępowała jako zaledwie trzecia siła La liga, za prowadzącym Realem Madryt, do którego podopieczni Franka Rijkaarda przed 37 kolejką tracili aż 17 punkótw, i jednocześnie za Villarrealem, które pod wodzą Manuela Pellegriniego prezentowało się niezwykle solidnie. Zespół z Balearów, który był siódmy w tabeli, żeby marzyć o grze w europejskich pucharach musiał wygrać na Camp Nou.

Dla FC Barcelony i jej ówczesnego holenderskiego szkoleniowca było to spotkanie szczególne. Ostatni ligowym mecz na Camp Nou miał być pożegnaniem Franka Rijkaarda, autora wielkich sukcesów Barçy z 2005 i 2006 roku, którego po kończącym się fatalnym (ukoronowanym szpalerem i porażką na Santiago Bernabéu 1:4) sezonie miał zastąpił Pep Guardiola.

Pożegnanie, tak jak cały sezon, nie wypadło okazale. Rijkaard na spotkanie z Mallorką nie mógł powołać kontuzjowanego Iniesty i zawieszonego za kartki Xaviego. W defensywie brakowało Marqueza, Sylvinho i Milito, czego efektem było wystawienie od pierwszej minuty Thurama. Sama atmosfera w końcówce sezonu była najgorsza, jaką tylko można było sobie wyobrazić: żądanie dymisji prezydenta Laporty, kłótnie w zespole, szpaler i klęska na Santiago Bernabéu... To wszystko powodowało, że w Katalonii wszyscy myśleli o zakończeniu tego sezonu. Zupełnie inne nastroje panowały w ekipie Mallorki. Podopieczni Gregorio Manzano przed meczem na Camp Nou wygrywali mecz za meczem, dzięki czemu do samego końca walczyli o europejskie puchary.

Początek spotkania w wykonaniu Barcelony był nadspodziewanie dobry. Pierwszy kwadrans to totalna dominacja podopiecznych Franka Rijkaarda, czego efektem było objęcie prowadzenia w 17 minucie meczu po golu Henry'ego. Gospodarze niestety nie poszli za ciosem i oddali inicjatywę. Zaczęliśmy oglądać taką drużynę, jak przez cały sezon 2007/08. Swoich szans w pierwszej połowie na doprowadzenie do wyrównania nie wykorzystali kolejno Webo i Guiza, a znakomite spotkanie rozgrywał José Manuel Pinto. Na drugie trafienie musieliśmy czekać do 56 minuty kiedy to Barça - mimo dużej przewagi Mallorki, podwyższyła prowadzenie. Z prawej strony pola karnego piłkę zagrał Henry, ładnie z woleja strzelił Messi, a odbitą przez Moyę futbolówkę z najbliższej odległości dobił do bramki Eto'o.

Barça prowadziła 2:0, by ostatecznie w ostatnich 25 minutach stracić trzy gole, jakby udowadniając, że ten zespół jest skończony, a Pep Guardiola to idealny kandydat na przeprowadzenie niezwykle potrzebnej rewolucji. Najpierw w 67 minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Borja Valero, kilkadziesiąt sekund później był już remis za sprawą Webo, a trzeci gol w doliczonym czasie gry był prawdziwym gwoździem do trumny. Serię niezwykłych błędów w defensywie wykorzystał Guiza.

Miało być pożegnanie Franka Rijkaarda, ale ostatecznie oglądaliśmy kolejny pokaz bezsilności. Kibice zgromadzeni na Camp Nou w samej końcówce skupili się tylko na obrażaniu Joana Laporty, dając wyraz swojemu niezadowoleniu przez machanie białymi chusteczkami, a także... prześcieradłem. Barça po tej porażce musiała w ostatniej kolejce wygrać, żeby obronić trzecią pozycję przed Atlético Madryt, a Mallorca dalej marzyła o europejskich pucharach.

FC Barcelona - RCD Mallorca 2:3

1:0 Thierry Henry (16')
2:0 Samuel Eto'o (55')
2:1 Borja Valero (66')
2:2 Pierre Webo (69')
2:3 Daniel Guiza (90')

FC Barcelona: Pinto, Zambrotta (Oléguer 67'), Thuram, Puyol, Abidal, Edmilson, Yaya Touré, Deco (Bojan 46'), Messi (Giovani dos Santos 62'), Eto'o, Henry; Trener: Frank Rijkaard

RCD Mallorca: Moya, Hector (Ibagaza 64'), David Navarro, Nunes, Fernando Navarro, Valero, Basinas, Varela, Juan Arango (G. Castro 79'), Guiza, Webo (Trejo 85'); Trener: Gregorio Manzano

Żółte kartki: Thuram (38'), Edmilson (64') - Borja Valero (22')

Czerwone kartki: Edmilson (90')

Stadion (widzów): Camp Nou (39 600)

2002/03 FC Barcelona - RCD Mallorca 1:2

18.05.2003, 34. kolejka

Przed spotkaniem 34 kolejki Primera División Barcelona i RCD Mallorca miały po 44 punkty, zajmując odpowiednio siódme i dziewiąte miejsce. Rozdzielał je Betis, który również mógł się pochwalić takim samym dorobkiem. Sytuacja w tabeli była niezwykle wyrównana, ponieważ między szóstym Athletikiem Bilbao, a piętnastym Villarrealem różnica wynosiła zaledwie pięć „oczek". Z tego powodu każde potknięcie w końcowej fazie sezonu było problematyczne w kontekście walki o europejskie puchary.

W bardzo ważnym meczu z Mallorką, Antić nie mógł skorzystać z Carlesa Puyola i Franka de Boera. Gregorio Manzano musiał sobie radzić bez podstawowego bramkarza, Argentyńczyka Leo Franco, którego miejsce zajął kompletnie niedoświadczony Miki.

Od pierwszych minut inicjatywę przejęła Barcelona, która co chwila tworzyła sobie sytuację pod bramką Mikiego. Rezerwowy golkiper Mallorki, który miał być szansą dla gospodarzy na łatwe zwycięstwo, rozgrywał niesamowite zawody, broniąc między innymi strzał Patricka Kluiverta na początku meczu. Niespodziewanie to goście w 25 minucie objęli prowadzenie. Sorin wybił piłkę prosto pod nogi wbiegającego Novo. Hiszpan bez zastanowienia oddał strzał, który po drodze odbił się od Kluiverta, co kompletnie zmyliło interweniującego Valdésa. Po tym trafieniu Barça spuściła z tonu, głównie za sprawą dobrej gry w defensywie gości, którzy bronili korzystnego rezultatu.

W przerwie spotkania słabego Mendietę zastąpił Juan Roman Riquelme, który bardzo szybko rozruszał niemrawą pomoc Barcelony. Argentyński rozgrywający kilka razy znakomicie dogrywał do lepiej ustawionych partnerów, ale rezerwowy bramkarz Mallorki Miki pozostawał niepokonany. Przełamanie szczelnej defensywy rywala nastąpiło dopiero w 72 minucie, kiedy akcję przyspieszył Riquelme, odegrał do Gabriego, a ten wystawił piłkę Kluivertowi, który zrehabilitował się za samobójcze trafienie w pierwszej części gry. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, niesamowitą piłkę zagrał Ibagaza, a przebywający zaledwie cztery minuty na boisku Carlitos zapewnił Mallorce niezwykle cenne zwycięstwo. Barça kończyła mecz w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce Gabriego. 

Porażka 1:2 sprawiła, że FC Barcelona bardzo skomplikowała sobie drogę do europejskich pucharów, spadając na odległą ósmą pozycję. Strata do Bilbao powiększyła się do czterech punktów, a na siódmą pozycję awansowała zwycięska na Camp Nou Mallorca.

FC Barcelona - RCD Mallorca 1:2

0:1 Patrick Kluivert sam. (23')
1:1 Patrcik Kluivert (73')
1:2 Carlitos (88')

FC Barcelona: Valdés, Gabri, Andersson (Reiziger 83'), Christanval, Sorin, Gerard, Mendieta (Riquelme 46'), Cocu, Saviola, Kluivert, Luis Enrique; Trener: Radomir Antić

RCD Mallorca: Miki, Cortes, Nadal, Lussenhoff, Poli, Lozano, Marcos Martín, Novo (Campano 79'), Ibagaza, Riera (Carlitos 84'), Eto'o; Trener: Gregorio Manzano

Żółte kartki: Gabri (22') - Marcos Martín (26'), Poli (65'), Harold Lozano (78')

Czerwone Kartki: Gabri (90')

Stadion (widzów)Camp Nou (48 129)

1997/98: FC Barcelona - RCD Mallorca 0:0

15.02.1998, 25. kolejka

FC Barcelona przed spotkaniem z Mallorcą była liderem hiszpańskiej Primera División wyprzedzając o zaledwie punkt swojego największego rywala, Real Madryt. Zespół z Balearów po 24 kolejkach był na wysokim szóstym miejscu, z bardzo dużymi szansami - w przypadku wygranej na Camp Nou - na włączenie się do walki o Ligę Mistrzów.
Holenderski szkoleniowiec van Gaal na mecz z Mallorcą nie powołał między innymi Abelardo i Sonnego Andersona. Dobra wiadomością były powroty Luisa Figo i drugiego najlepszego strzelca Barçy Luisa Enrique, którzy mieli wzmocnić atak zespołu i pomóc w powrocie na zwycięską ścieżkę (w poprzedniej kolejce zaledwie remis 1:1 ze słabiutką Tenerifą).

Jeżeli cokolwiek można napisać o meczu Barcelony i Mallorki to fakt, że... się odbył. Kibice zgromadzeni na Camp Nou obejrzeli spotkanie bez historii, a przede wszystkim bez emocji (może za wyjątkiem końcówki, w której Barça pierwszy raz mocniej przycisnęła). Słabe zawody rozgrywał przede wszystkim najlepszy strzelec zarówno Barcelony, jak i Primera División, Rivaldo. Van Gaal starał się cokolwiek zmienić, nie mając dużego wyboru na ławce rezerwowych, wprowadzając Serba Dragana Ciricia. Nic to jednak nie pomogło. Tego wieczora gospodarze prezentowali się słabo, nie potrafiąc przełamać dobrze zorganizowanej defensywy rywala. Duża zasługa w tym genialnego stratega Hectora Cupera, który wyłączył z gry wszystkie najgroźniejsze elementy Barcelony.

Barcelona nie wygrała drugiego z rzędu spotkania i po remisie z Mallorcą straciła pierwsze miejsce na rzecz Realu Madryt. Podopieczni van Gaala po dobrym okresie znaleźli się w wyraźnym dołku, czego efektem był właśnie spadek na drugą pozycję. Mallorca po 25 kolejkach zajmowała siódmą pozycję, pozostając w grze o europejskie puchary.

FC Barcelona - RCD Mallorca 0:0

FC Barcelona: Hesp, Nadal, Bogarde, Ferrer, Sergi, Celades, Figo, Luis Enrique, Oscar (Pizzi 59'), Rivaldo (Cirić 68'), Giovanni; Trener: Luis van Gaal

RCD Mallorca: Roa, Marcelino, Olaizola, Romero, Campo, Engonga, Mena, Stanković (Monchu 89'), Valeron, Amato (Paco Soler 83'), Galvez (Santi Ezquerro (60'); Trener: Hector Raúl Cuper

Żółte kartki: Carlos Roa, Marcelino, Juan Carlos Valeron

Stadion (widzów)Camp Nou (33 100)

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze