Przed dzisiejszym spotkaniem zdecydowanie największe emocje wzbudzała jedna informacja. Powrót Abidala. Kataloński bohater wygrał najważniejszy mecz swojego życia - wygrał walkę z chorobą i spełnił swoje marzenie o powrocie do futbolu. Taka wiadomość miała jeszcze bardziej podbudować zespół, który swoje morale podniósł demolując w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów włoski Milan. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, iż Éric nie zagra od początku, ale wszyscy wierzyliśmy, że wejdzie na boisko choćby na chwilę, będąc przywitanym owacją na stojąco mimo że Barça grała na wyjeździe.
Ciekawostką była obecność w pierwszym składzie Marca Bartry, który wybiega na boisko równie często, jak często nie zawodzą polscy piłkarze. Sporym zaskoczeniem (przynajmniej dla mnie) był za to wygląd murawy podczas dzisiejszego meczu. W Vigo w marcu padało... przez 22 dni, więc wydawać by się mogło, iż boisko będzie przypominało bagno albo kartoflisko, czyli jeszcze do niedawna ulubiony teren dla pewnego siwego Portugalczyka. Spotkanie przy słonecznej aurze rozpoczęło się bardzo spokojnie. Barcelona nie brała pod uwagę innego wyniki aniżeli zwycięstwo, które miało przybliżyć zespół do odzyskania Mistrzostwa Hiszpanii. Piłkarze Celty nie zamierzali tego zadania Messiemu i spółce ułatwiać, bowiem dla graczy Celtinás każdy kolejny pojedynek w La Liga jest walką o życie i zarazem utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii.
Pierwsza godna uwagi sytuacja miała miejsce dopiero w 28. minucie, także nie macie czego żałować, jeśli przespaliście pierwsze dwa kwadranse. Katastrofalny kiks Piqué mógł zakończyć się bramką dla Celty, ale refleksem 18-latka popisał się José Manuel Pinto, który obronił także dobitkę Demidova. Chwilę później szansę, od razu na bramkową sytuację miał Tello, który w sytuacji sam na sam fatalnie przestrzelił uderzając siłowo zamiast spokojnie umieścić piłkę w bramce. Młody skrzydłowy mógł też dograć do będącego obok Alexisa, który przed sobą miał tylko pustą bramkę... W 38. minucie gospodarze objęli prowadzenie. W dobrze rozegranej akcji ofensywnej gracze Celty ośmieszyli defensywę Barcelony, a do siatki trafił Insa. Za odrabianie strat wziął się Messi. W 41. minucie jego szarżę zatrzymał faul Oubiny, a uderzenie Argentyńczyka z rzutu wolnego wybronił Javi Varas. Defensywa drużyny Vigo zawiodła jednak w 42. minucie. Messi świetnie dojrzał aktywnego na skrzydle Tello, a ten w niełatwej sytuacji fenomenalnie, technicznie uderzył po długim rogu doprowadzając do wyrównania. Brawo. Do końca pierwszej części gry nic ciekawego się już nie wydarzyło, pierwsza połowa na remis.
Początek drugiej części gry był równie nudny, co pierwszej. Pierwsza ciekawa sytuacja miała miejsce w 64. minucie. Bardzo dobre, długie podanie od Tello do Alexisa zakończyło się... żółtą kartką. Ale po kolei. Sánchez wychodząc na pozycję sam na sam, przyjął na klatkę crossa od Tello, jednak dokładna centra Cristiana nie została poprawnie zgaszona przez Chilijczyka. Na tym powinno się zakończyć, jednak za zagranie klatką piersiową Alexis otrzymał... żółty kartonik. Takie jaja tylko w Hiszpanii. Będący daleko za akcją rozjemca z gwizdkiem fatalnie ocenił całą sytuację i podjął błędną decyzję, udowadniając, że wzrok ma równie dobry, co kret. Przykre jest to, że pierwszą sytuacją drugiej części gry, którą trzeba komentować jest kompletnie nietrafna decyzja sędziego. Ale do katastrofalnego sędziowania w Hiszpanii chyba trzeba się już przyzwyczaić. Widząc nieporadną grę swoich zawodników, Roura (Tito?) zdecydował się na zmiany. Iniesta zmienił Thiago, a za Sáncheza wszedł Villa. W 70. minucie na lewej flance zaszalał Tello, kapitalnie dograł do środka, a będącego przed pustą bramką Messiego, niesamowitym wślizgiem uprzedził jeden z defensorów gospodarzy. Nie udało się w minucie siedemdziesiątej, udało się sto dwadzieścia sekund później. Znów błysnął Tello , dograł niesamowicie! do Messiego, a ten bez problemów pokonał Varasa. Pragnę podkreślić fantastyczną asystę Cristiana, który przed podaniem podniósł głowę, zobaczył, że jego partnerzy są kilka metrów za obrońcami gospodarzy, tam dograł i Barça wyszła na prowadzenie. A Messi... w tym sezonie strzelił bramkę wszystkich drużynom w lidze hiszpańskiej. W 83. minucie na boisku pojawił się Busquets, który zmienił Fàbregasa, co oznaczało, że Abidala na boisku dziś nie ujrzymy.
Do zdobycia kolejnych bramek Barcelona się nie kwapiła, co zemściło się w 88. minucie. Błąd defensywy Blaugrany wykorzystał Oubina, który świetnym strzałem głową pokonał Pinto i doprowadził do remisu. Niestety taki wynik utrzymał się do końca spotkania i Barça w Vigo straciła bardzo cenne 2 punkty, które mogły przybliżyć nas do mistrzostwa. Szkoda, ale będąc obiektywnym... Barcelona na zwycięstwo po prostu nie zasłużyła.
Komentarze (1883)