„Are you gonna bark all day, little doggy, or are you gonna bite?"*.
Wyobraźmy sobie drużynę, która zdobywa tryplet, a potem jeszcze kolejne trzy puchary, będące jego dopełnieniem. Drużynę, która przez cztery lata kadencji jednego trenera sięga po czternaście tytułów, dwukrotnie zdobywa koronę Europy, również dwukrotnie melduje się w półfinale tych rozgrywek. Drużynę, która rzutem na taśmę zostaje ochrzczona przez media mianem niepokonanej. A teraz wyobraźmy sobie, że mierzymy się z nią w najbliższym spotkaniu.
Idąc jak burza przez krajowe i europejskie rozgrywki Pep Team** kolekcjonował nie tylko puchary. Po drodze zbierał także wrogów. Jeśli spojrzymy na sytuację z perspektywy wojennej i uznamy, że wrogiem jest każdy, kto ma zamiar dołożyć starań, by nas pokonać oznacza to, że wrogami Barcelony są teraz prawdopodobnie wszystkie kluby na świecie. Zatrzymanie Barçy stało się obiektem pożądania większości trenerów, nic dziwnego - niezależnie od tego czy przyniesie ono wymierne skutki, np. w postaci awansu w ligowej tabeli, czy też nie - jest to osiągnięcie, które wyjątkowo dobrze prezentuje się w futbolowym CV. Jeśli zaś mamy do czynienia z wojną, to znaczy, że należy zastosować wojenne środki.
Rekonesans
Rozpoznanie wroga jest jedną pierwszych czynności, które należy przeprowadzić przed rozpoczęciem działań wojennych. W większości przypadków w tym punkcie przygotowań militarnych Barcelona niemal wyręcza swojego przeciwnika. Ściśle wykrystalizowany styl gry staje się dla drużyny z Katalonii bronią obosieczną. Z jednej strony zdefiniowana taktyka umożliwia ciągłe dopracowywanie najdrobniejszych elementów oraz pomaga w zmaksymalizowaniu zgrania zawodników, z drugiej jednak sprawia, że jej strategia jest rywalowi dobrze znana. W kwestii tego jak zagra Barcelona nie ma niemalże żadnych wątpliwości. Oczywiście, zmieniają się personalia, nieznacznie zmodulowane zostaje ustawienie, jednak ogólny rysunek taktyczny pozostaje podobny. Zaś jeśli wiemy, co Barcelona będzie próbowała zrobić, kolejnym krokiem jest zastanowienie się co powinniśmy zrobić my, żeby jej to uniemożliwić.
Działania ochronno-obronne
Niejeden raz było mi dane spotkać się z internetowymi opiniami, które szanse jakiejkolwiek drużyny w starciu z Barceloną sprowadzały do stwierdzenia: „tylko autobus może wam pomóc". Więc może zaparkować ten mityczny autobus w bramce, czemu nie? Tylko czym on tak naprawdę jest?
Wzmożona obrona wydaje się naturalnym odruchem w starciu z drużyną na wskroś ofensywną. Przykładem zastosowania przeciwko Barcelonie strategii ultradefensywnej może być wygrana Celticu nad Katalończykami w listopadzie zeszłego roku. Neil Lennon zastosował ustawienie 4-4-1-1 z de facto dwoma liniami defensywnymi. Celtic skupił się na obronie strategicznej dla siebie pozycji czyli pola karnego. Obrońcy grali wąsko, nie dawali się wyciągnąć skrzydłowym a co za tym idzie - uniemożliwiali Barcelonie rozciągnięcie gry. Świetny sposób obrony przeciwko drużynie, która z oczywistych przyczyn nie dysponuje taką bronią jak długa piłka na Kałużnego wrzutka na wysokiego napastnika. Podobną (być może jeszcze bardziej defensywną) strategię obrony zastosowała Chelsea w wygranym zeszłorocznym dwumeczu. Jak widać jest to sposób, który może się okazać skuteczny, w starciach z Barceloną, jest jednak jednocześnie bardzo niepewny. W meczu, który Chelsea grała na Camp Nou szczęście odegrało ogromną rolę. Wystarczyło by Messi wykorzystał karnego lub jeden z licznych zablokowanych strzałów Barçy, nawet rykoszetem, znalazł drogę do bramki a londyńczycy nie cieszyliby się z pierwszego w historii triumfu w Lidze Mistrzów.
Jeśli istnieje lepszy i pewniejszy sposób gry obronnej przeciwko Barcelonie to ścieżkę, niczym palec Mou kibicom Ultras Sur, wskazali Rossoneri na San Siro. Defensywa Milanu była jedną z najlepszych, jakie dane było mi widzieć w wykonaniu drużyny ścierającej się z Barçą. Co ciekawe mediolańczycy nie cofnęli się głęboko pod własną bramkę. Grali dwoma, dość mocno wysuniętymi, liniami. Kluczem do ich jednomeczowego sukcesu okazała się konsekwencja poszczególnych zawodników. Milan perfekcyjnie funkcjonował jako drużyna. Podopieczni Massimo Allegriego świetnie radzili sobie z wymiennością pozycji i wzajemnym przekazywaniem sobie zawodników Barcelony. Co najważniejsze zaś, w żadnym momencie, nie dali się sprowokować do nierozważnego wyjścia i pozostawienia swojej strefy niepilnowanej. W konfrontacji z tak zorganizowaną defensywą Barcelona sprawiała wrażenie jakby wybito jej wszystkie zęby i wyłamano pazury.
Kontrofensywa
Wszelkie zabiegi defensywne mają na celu jedynie utrzymanie czystego konta. Jeśli jednak mamy zamiar z Barceloną wygrać trzeba w jakiś sposób znaleźć drogę do katalońskiej bramki.
Komentarze (55)