Rosell: Myślę, że Valdés zmieni decyzję

Ola

24 marca 2013, 11:56

Mundo Deportivo

92 komentarze

Sandro Rosell wkracza w końcowy etap trzeciego roku swojego mandatu w radosnym dla barcelonismo okresie. Zbliżający się powrót Tito Vilanovy jest najlepszym bodźcem dla kibiców, tak samo jak świetna postawa zawodników w lidze i zakwalifikowanie się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Jednak sezon wcale nie jest łatwy, biorąc pod uwagę fakt, że zarząd musi stawić czoła wielu kwestiom sportowym, społecznym, ekonomicznym i instytucyjnym. W wywiadzie udzielonym Mundo Deportivo, prezydent Sandro Rosell mówił o wszystkich tych sprawach.

Jakiego ciężaru pozbył się pan po remontadzie w spotkaniu z Milanem?

Jeśli to pytanie jest postawione z punktu widzenia tych, którzy zaczęli wątpić, to nie pozbyłem się żadnego ciężaru. Jeśli z punktu widzenia sportowego, bo chcę wygrywać nawet mecze towarzyskie, żeby kibice i piłkarze byli bardziej podbudowaniu i, przede wszystkim, aby Tito został lepiej przyjęty po powrocie, to pozbyłem się tonowego ciężaru. Ale jeśli pytanie dotyczy rzekomego kryzysu sportowego, instytucjonalnego, czy kryzysu wartości, którego ja nigdzie nie widziałem, to nie spadł ze mnie żaden ciężar. Barça wciąż jest najlepszą drużyną na świecie.

Zaskoczyło pana, że pojawiają się wątpliwości w odniesieniu do funkcjonowania drużyny?

Nie zaskoczyło mnie, bo to historia, którą wszyscy culé znają. Wiemy, że tak to działa. Ale uważam, że jest to bardziej temat medialny niż realny.

Jaką najgorszą rzecz pan usłyszał lub przeczytał?

Szczerze, to nie zwracam uwagi na rzeczy, które się mówi, a nie są prawdziwe. Celem ich rozgłaszania nie jest przekazywanie prawdy. Takie sprawy mnie nie interesują.

Jordi Roura dostanie premię za wykonywanie pracy, która nie była przewidziana dla niego?

Roura nie otrzyma teraz żadnej premii. Nie mówię, że na koniec sezonu on, trenerzy, czy ktokolwiek inny nie dostaną premii. Ale w tej chwili nie. Powtarzam, że dla mnie był bohaterem, chociaż są ludzie, którzy uważają, że przesadzam. Wspaniale wykonywał swoją pracę, okazał wierność, którą w dzisiejszych czasach ze świecą szukać u ludzi, ale to nie znaczy, że damy mu z tego powodu premię. Bardzo dobrze wypełnił swoje zadanie i otrzymywał za to pensję, a potem zobaczymy, co będzie.

Wraca Tito Vilanova. Jak pan podchodzi do jego powrotu?

To najlepsza wiadomość, nawet lepsza od remontady przeciwko Milanowi, bo dotyczy ona człowieka, a tamta jedynie sportu. A człowiek zawsze jest najważniejszy.

Rozmawiał pan z nim ostatnio?

Po meczu z Deporem, a także po spotkaniu z Milanem. Wtedy mu powiedziałem: „Ten wynik jest idealny, aby przywitać cię tak, jak na to zasługujesz. Czekamy na ciebie z taką ochotą, jaką ty masz, aby wrócić, albo nawet z większą".

To, że powrót Tito jest najlepszą wiadomością nie oznacza, że zrzekacie się tytułów, prawda?

Nie, ale jeśli miałbym wybierać między tymi dwoma rzeczami, to obstawałbym przy wyzdrowieniu i powrocie Tito.

A uważa pan, że Vilanova wróci w wielkiej formie, czy będzie potrzebował trochę czasu do ponownej adaptacji?

Ja myślę, że on nie przestał być w wielkiej formie. Kiedy odwiedziliśmy go  w Nowym Jorku, pokazał nam strefę w swoim apartamencie, gdzie ogląda mecze i treningi. Wyjaśnił nam, że przeniósł meble, aby wstawić kanapy i telewizor. To wszystko, aby pracować, a nie przyjmować gości. Według mnie on wcale nie zwolnił tempa, będąc w Nowym Jorku.

Będzie trenerem w przyszłym sezonie?

Z punktu widzenia klubu oczywiście, że tak. Jedynym powodem, dla którego mógłby nim nie być, jest jego własna decyzja. Ale jeśli by to zależało tylko od nas, to na pewno by został.

Powiedział to pan już na konferencji prasowej z dużym przekonaniem. Czuł pan potrzebę, by tak powiedzieć z jakiegoś powodu?

Po to, żeby nie było różnego rodzaju wątpliwości. Trzeba być przekonywującym. Tito będzie dalej pracował w Barcelonie, bo obowiązuje go kontrakt i dlatego, że bardzo nam się podoba jako trener. Spełnia i nawet przewyższa nasze oczekiwania. Kiedy zatrudniasz jakąś osobę i wykonuje ona pracę lepiej niż oczekiwałeś, nie ma żadnych wątpliwości.

Myśli pan, że zespół się poprawi dzięki obecności Tito w szatni?

Bardzo ciężko jest zatrzeć obraz z pierwszego meczu z Milanem, ale wciąż jestem pewien, że poprawi się organizacja wewnętrzna. Nie ma wątpliwości, że każda instytucja, kiedy nie ma lidera przez tyle dni, nie daje takich samych efektów co, kiedy szef jest obecny. Gdy wróci Tito, te małe rozstrojenia na pewno się uregulują. Podam przykład. Bardzo lubię muzykę klasyczną. Jeśli byliście kiedykolwiek na koncercie orkiestry symfonicznej, to zauważyliście, że dyrygent za pomocą batuty kieruje zespołem, ale skrzypek, czy wiolonczelista nie patrzą na niego, bo skupieni są na swojej grze. I powstaje pytanie: jeśli na niego nie patrzą, to po co on jest? Gdy następnego dnia pójdzie z na koncert i nie będzie dyrygenta, to może będzie widać, że skrzypce nie brzmią tak doskonale. A gdy przyjdziesz trzy miesiące później i też nie będzie dyrygenta, to będzie koszmar. My też mieliśmy małe rozstrojenie podczas nieobecności Tito, ale chciałbym zobaczyć, co by się działo z każdą inną drużyną w takiej sytuacji jak nasza, bo to, co się nam przydarzyło jest wyjątkiem.

I nigdy nie planowaliście zastąpić nieobecnego dyrygenta?

Nigdy, bo czynnik ludzki był ponad sportowym.

Rozumie pan, że byli culés, którzy stawiali część sportową ponad ludzką?

Nie rozumiem, ale to już jest zależne od wartości każdego człowieka.

Pojawiła się także informacja o operacji Puyola. Nie za dużo polemiki wokół niej?

Nie rozumiem, jak można wątpić w zaangażowanie Puyola. Faceta, który dla Barçy złamał rękę, kość policzkową... Nie rozumiem.

Pan powiedział mu, żeby poddał się operacji?

Tak. Rozmawiałem z nim przed i po zabiegu. A w kwestii operacji zawodnika ostateczna decyzja powinna należeć do niego. Nie znam nikogo, komu sprawia przyjemność podejmowanie decyzji o poddaniu się operacji. Nikogo. Dlatego, jeśli podjął tę decyzję, jestem pewien, że wziął pod uwagę dobro klubu i zespołu. Nie mam najmniejszych wątpliwości. Na pewno pomyślał, że chce być na sto procent gotowy na ostatnie półtora miesiąca rozgrywek, niż grać gorzej w każdym spotkaniu, w których w najlepszym wypadku wychodził na boisku i nie mógł z siebie dać wszystkiego. Ja to widzę jako akt szczerości.

Nie dowiedział się pan z telewizji o tej operacji?

Nie, to kłamstwo. Dowiedziałem się od niego.

Nie uważa pan, że tyle tajemniczości wokół tej operacji i innych kontuzji szkodzi piłkarzowi i klubowi?

Ja myślę, że to zależy od stylu bycia i postępowania i trzeba to uszanować. Jeśli człowiek nie chce wyjaśnić czegoś w kwestii swojego zdrowia, musisz to szanować. To jego zdrowie. Owszem, jest osobą publiczną, zawodnikiem Barçy, ale trzeba go szanować. Nie pomogło również to, że wydarzyło się to przed tygodniem przerwy na reprezentacje i to wywołało więcej wrzawy, ale właśnie dlatego zrobił to teraz, by wykorzystać ten czas.

Będzie wiele transferów latem?

O tym decydują Zubi i Tito, ale rozumiem, że Barça, choćby wszystko wygrała, zawsze powinna szukać doskonałości i zawsze jest coś do poprawy.

Sądzi pan, że będzie to aktywne lato?

Wydaje mi się, że trochę tak. W wielkich ligach europejskich są zespoły, które myślały, że zdołają zdobyć mistrzostwo, a to się nie udało. To sprawia, że są różne roszady. I jeśli on następują, to wytwarza się efekt domina, który ostatecznie wpływa na nas wszystkich.

A co się stanie z Abidalem? Jest jakiś zapis w kontrakcie utrudniający mu grę?

Nie. Na dzień dzisiejszy to zawodnik pierwszego zespołu w każdym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wraca do pracy z drużyną. Zobaczymy jak to się rozwinie do końca tego roku.

Zatrudniłby pan José Mourinho?

Nie, nigdy.

A Cristiano?

Starałem się, kiedy miał 17 lat... W tamtym czasie nie udało nam się to ze względów ekonomicznych...

O jakim zawodniku Realu pan mówił, że chciałby go ściągnąć?

No comment. Jeśli to powiem, to wywołam burzę.

Busquets powiedział, że podpisałby kontrakt z Ramosem...

Busquets dobrze zna się na piłce.

Tolerowałby pan jako prezydent, gdyby pański trener poddał w wątpliwość, na przykład, wybór del Bosque na najlepszego trenera?

Jako prezydent naprawdę nie byłbym zbyt dumny.

Barça teraz będzie musiała włączyć do drużyny tych, którzy zostaną zakupieni, jak Neymar...

Neymar jest piłkarzem Santosu do 2014 roku i z tego względu nie ma o czym mówić.

Jaka jest pańska opinia o Neymarze, nie jako prezydent, ale jako widz?

Jako widz, to oczywiste, że jest wyróżniającym się zawodnikiem. To jeden z tych, którzy, jeśli pewnego dnia przyjdą do Barçy, kibice będą się cieszyć. Jest to typ Romario, Ronaldinho, Maradony, Messiego... To piłkarze wyróżniający się, a to się podoba kibicowi Barcelony. W innych klubach może to nie byłoby tak mile widziane, ale styl Neymara zadowoliłby culés.

Ale wciąż jest spora różnica między Neymarem a Messim, prawda?

Tak, oczywiście. Messi to dla mnie najlepszy zawodnik w historii futbolu i jest niepowtarzalny.

Najlepszy dzień w pańskiej kadencji to dzień, w którym Messi przedłużył kontrakt do 2018?

To był wielki dzień, ale czy najlepszy... Również wspaniały był finał Ligi Mistrzów na Wembley. Ale najlepszy dzień nadejdzie, kiedy Tito się wyleczy i będziemy wiedzieć, że jest całkowicie zdrowy. Tak samo cudownym momentem był ten, w którym dowiedzieliśmy się o powrocie do zdrowia Abidala. Dużo przeszliśmy... Wciąż na myśl przychodzi mi tyle chwil...

Kibiców martwi, czy Messi i Neymar by się zrozumieli...

Wielcy zawodnicy zawsze się rozumieją.

Również martwi ich gwiazdorstwo Neymara...

Mieszkałem w Brazylii i to trzeba zrozumieć, to część kultury Brazylijczyków. Neymar jest zawodnikiem Santosu do 2014 roku, ale jeśli pewnego dnia trafi do Europy, do Barcelony, Realu, Manchesteru czy Bayernu, nie mam żadnej wątpliwości, że by się zmienił i zaadaptował do miejscowej kultury. Ale to nic dziwnego, gdy tam mieszkasz.

Barça ma kilku rywali w walce o Neymara. Real podwoił początkową ofertę, a Manchester City wyłożył na stół czek in blanco. Martwi to pana jako prezydenta Barçy?

Nie martwi, ponieważ chcemy, aby zawodnicy, którzy przychodzą nie patrzyli tylko na zarobki, ale również na klub, projekt sportowy, wartości historyczne... Chcemy piłkarzy, którzy rozumieją, że to nie jest zwykły klub. Jeśli jego priorytetem są pieniądze, Barcelona nie jest drużyną, do której powinien przyjść.

A jeśli Barça ostatecznie nie kupi Neymara, ale zaoszczędzi na tym, powiedzmy, 80 milionów, to jak to pan przyjmie?

Barça to firma, klub piłkarski i dlatego zawsze priorytetem jest jakość i talent sportowy, a nie pieniądze.

Ile klubów obserwuje Neymara?

Gdybym wiedział, wszystkie.

Bayern również?

Gdybym wiedział, wszystkie. Wszystkie, które mogą zapłacić.

Jak pani widzi sprawę Valdésa? Myśli pan, że ostatecznie odpuści i zgodzi się na przedłużenie kontraktu?

Mam nadzieję, że tak. Już to kiedyś mówiliśmy, że najlepiej, gdyby nadeszło lato, żeby Barça wygrała wszystko , co jest do wygrania, żeby Tito czuł się dobrze, żeby mógł porozmawiać z Víctorem i pokazać mu po raz kolejny, że Barça go chce. Kiedy to wszystko nastąpi, myślę, że on zmieni swoją decyzję.

Już pan zrozumiał, dlaczego nie chce przedłużyć kontraktu?

Podejrzewam, że w dniu, w którym nam wyjaśni swoje powody, zrozumiemy je, ale jak na razie tego nie zrobił, więc jest ciężko.

Myśli pan, że klub powinien nalegać na przedłużenie, kiedy on powiedział, że nie chce tu grać?

W tym przypadku, myślę, że jest to konkretna reakcja określonej chwili, którą można będzie zrozumieć, gdy wyjaśni nam powody, które na pewno ma. Mamy nadzieję, ze Víctor to przemyśli po spokojnej rozmowie z trenerem, ale zawsze mówiłem, że jeśli ktoś nie chce grać w Barcelonie, to ma drzwi otwarte, żeby odejść.

Nie jest zbyt ryzykowne czekać do czerwca? A jeśli wtedy wam powie, że definitywnie odchodzi?

Nie, ponieważ nasz sekretariat techniczny ma przygotowane informacje o zawodnikach na każdą pozycję na boisku. Pracujemy nieustannie.

Wydaje się, że Adriano również wkrótce przedłuży kontrakt.

Wygląda na to, że tak, ale w przypadku umów, dopóki podpisy nie zostaną złożone, trzeba czekać.

Busquets i Iniesta zdecydowanie zwiększyli jakość od ostatniego kontraktu. Również zaproponuje się im lepsze warunki, aby dostosować je do ich obecnego statusu?

Zawsze powinno się dostosowywać zawodników do rynku. Ewidentnie Sergio i Andrés to zawodnicy najlepszej światowej klasy. Ja bym powiedział, że najlepsi na świecie na swoich pozycjach. Dlatego klub powinien być wrażliwy na tę sytuację. I tak będzie.

Del Bosque powiedział, że gdyby urodził się jeszcze raz, chciałby być takim piłkarzem, jak Busquets. A pan do jakiego piłkarza chciałby być podobny?

Ja w moim drugim wcieleniu chciałbym być jakimkolwiek podstawowym zawodnikiem, bo prawie zawsze byłem zmiennikiem (śmiech).

Mówi się o Świętej Trójcy tworzonej przez Messiego, Xaviego i Iniestę. Jak pan myśli, ile brakuje Busquetsowi, aby dotrzeć na poziom tych zawodników?

Ja myślę, że już jest na tym poziomie. Nie ma ludzi niezastąpionych, ale dla nas Busquets taki jest. Nie wiem, czy teraz nie powinno się czasem mówić o czterech muszkieterach, bo to już nie jest Święta Trójca.

Ile procent kosztów klubu powinny wynosić wynagrodzenia piłkarzy, aby wszystko było w porządku?

Idealnie by było 60%. My mamy trochę więcej, 70%.

Jest tak, bo nie da się tego obniżyć?

Tak jest, bo jest inflacja, bo nasi piłkarze są bardzo dobrzy i wielu by ich chciało kupić i dlatego musisz się bronić przed atakami z zewnątrz. Dzięki Bogu, obecność takich zawodników sprawia, że klub zarabia więcej pieniędzy i dlatego kontrolujemy te 70%. Ale dobrze by było zejść do 60-65%.

Przy takich klubach jak Manchester City, jest to trudne.

Jak City, Chelsea, PSG... Przy wszystkich tych klubach, które, dopóki nie zostanie wprowadzone finansowe fair play, mają wolność w powiększaniu kapitału i kupowaniu jak leci.

W każdym razie, Barça będzie musiała kogoś sprzedać latem?

Tak, byłoby dobrze sprzedać kogoś, bo nie możemy mieć tylu zawodników w pierwszej drużynie. Zespół powinien liczyć 22-24 osoby, ale mamy dużo więcej, licząc piłkarzy wypożyczonych i tych, którzy dołączą do pierwszej drużyny. Z nimi wszystkimi mamy mniej więcej 30. A oczywistym jest, że trenerzy chcieliby mieć zespół, w którym wszyscy piłkarze mieliby szansę na grę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (92)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze