Jego nazwisko rzadko jest skandowane na Camp Nou. Największe wiwaty otrzymują zazwyczaj ci, którzy strzelają bramki, jak Messi czy Villa, lub zawodnicy kreujący grę: Iniesta, Xavi. Sergio Busquets przyzwyczaił się do życia na drugim planie, pomimo że jest ważnym zawodnikiem, i spokojnie podchodzi do faktu, że nie wywołuje wielkich emocji wśród kibiców. Jest szczęśliwy, gdy Barça wygrywa i zdobywa kolejne trofea.
Sport: Zawsze mówiłeś, że Xavi jest dla ciebie przykładem. Czujesz, że jesteście teraz liderami drużyny?
Sergio Busquets: Na boisku zawsze staram się pomagać, być obok kolegów, a poza meczami również wnoszę, co mogę, ale zdaję sobie sprawę, że rządzą kapitanowie.
Uznanie dla twojej pracy jest za każdym razem większe?
Ze strony drużyny, sztabu szkoleniowego i przeciwników zawsze to zauważałem. To prawda, że ze strony prasy ostatnio też jest większe i oczywiście jest to coś, co się podoba każdemu piłkarzowi.
Ale widać, że nie lubisz, gdy się ciebie za bardzo chwali?
Chodzi o to, że nie lubię stać w pierwszym rzędzie, czy w świetle reflektorów. Nie mam twittera, ani nic z tych rzeczy... Jestem zawodnikiem, który woli robić rzeczy w prywatności, niż się z tym obnosić.
A co sądzisz o traktowaniu przez kibiców? Rzadko słyszysz wiwaty na Camp Nou, w porównaniu do kolegów.
Jestem wdzięczny publiczności i wiem, jaka jest moja rola na boisku. Ze względu na moją charakterystykę gry nie jestem idolem, ani nie skupiam na sobie uwagi kibiców.
Twoja rola zmusza cię do obserwowania wszystkiego, co się dzieje na boisku i każdy błąd jest bardzo widoczny. To cię stresuje, czy cieszysz się grą?
Ja się cieszę, kiedy drużyna wygrywa. Na boisku muszę być bardzo skoncentrowany, uważny w kryciu, stosować pressing, pomagać stoperom... To wiele rzeczy i nie możesz się pomylić. Tak naprawdę cieszysz się, kiedy widzisz, że wygrałeś.
Dochodzą pomocnicy, jak Mascherano czy Song, a ciebie nikt nie jest w stanie wygryźć?
To są dwaj bardzo dobrzy piłkarze. W przypadku Mascherano, dobrze współpracujemy, gdy on gra w obronie, a ja na pozycji defensywnego pomocnika. Rozumiemy się wtedy i to funkcjonuje. Jeśli chodzi o Alexa, to trzeba docenić, że z każdym razem coraz więcej się uczy i przystosowuje się do drużyny. Trzeba mieć też na uwagę czynnik językowy, ale radzi sobie coraz lepiej.
Tęskniłeś na obecnością lidera w szatni, gdy nie było Tito Vilanovy?
Bardzo za nim tęsknilimy w każdym tego słowa znaczeniu. To było coś nieoczekiwanego, czego nie chcieliśmy. Smutna i negatywna wiadomość. Od tamtego momentu ruszyliśmy naprzód z pomocą Jordiego (Roury). To, co zrobił dla klubu i dla drużyny jest na dziesiątkę, ale tęsknimy za Tito z powodu uczucia, tęsknimy za codziennym widokiem, za jego przywództwem, za przygotowywaniem meczów, za rozumieniem się bez słów, za byciem z nami, dawaniem nam poleceń... Ogólnie za wszystkim.
Był problem z głodem zwycięstwa?
Ta drużyna zawsze go miała, ale nie jesteśmy robotami. Zespół w ciągu sezonu przeżywa momenty dobre, złe i niestety spadki formy przytrafiły się nam podczas trzech ważnych spotkań. Ja uważam, że ten sezon generalnie jest dobry.
Również mówiono, że nie trenowaliście intensywnie...
Treningi zawsze są bardzo intensywne. Nikt ich nie widzi, ponieważ nie ma na nie wstępu, ale ludzie, którzy są w środku lub którzy mogli przy jakiejś okazji nas widzieć, wiedzą, jakie są.
W związku z kontuzjami obrońców, byłbyś gotowy powrócić do roli stopera?
Zawsze mówiłem, że moja pozycja to defensywny pomocnik, ale jeśli nie będzie innej opcji i trener zdecyduję, że powinienem zagrać ja, zrobię to z przyjemnością.
Ale Tito Vilanova nie ustawiał cię w obronie.
Mamy Songa, Bartrę... Jest w czym wybierać. Na środku defensywy grałem w tym sezonie jedynie na boisku Rayo, razem z Adriano. Wyobraź sobie! I rozegraliśmy dość dobry mecz.
Jeśli traficie na Real w Lidze Mistrzów, będziecie potrafili wygrać?
Oczywiście! To wielka drużyna, ostatnio mecze z nimi były bardzo wyrównane, takie, że każdy mógł wygrać.
A więc Real nie spowodował spadku waszego morale?
Nie. To są debaty, które powstają na zewnątrz. W pierwszym meczu Pucharu Króla zremisowaliśmy (1:1), a przy prowadzeniu 1:0 mogliśmy rozstrzygnąć ten dwumecz. Również w Superpucharze i w lidze zaczęliśmy bardzo dobrze, ale kiedy tracisz bramkę to sprawy się komplikują, bo to świetny zespół.
A co sądzisz o krytyce, jaka dotknęła Puyola za podjęcie decyzji o operacji?
To coś, co pokazuje, jak krótka pamięć jest w piłce nożnej i że nikt nie jest wolny od krytyki. Po tym wszystkim, co zrobił Puyol, krytykowanie go wydaje się być kłamstwem. Odczuwał ból w kolanie i musiał poddać się operacji.
Komentarze (32)