Kłamstwa z medialnej jaskini

Makaj

20 marca 2013, 00:45

Mundo Deportivo

82 komentarze

Określenie najlepszej drużyny na świecie, które cechuje Barcelonę od kilku lat, ma swoje skutki uboczne. Propaganda Realu Madryt, manipulacja faktami oraz powtarzane kłamstwa miały nie tylko pomóc Królewskim w zdobyciu potrójnej korony, ale również zdyskredytować sukcesy Barçy, łącząc ją z różnego rodzaju kłamstwami i spiskami. Granica została przekroczona, kiedy do tej brudnej gry włączone zostało oskarżenie o doping.

Joan Laporta ukuł swego czasu określenie "jaskinia medialna", Pep Guardiola nazwał to "centralną mleczarnią". Natomiast reszta świata, która obiektywnie patrzy na futbol, szczerze zachwyca się osiągnięciami Barcelony.

1. "Messi nie znosi Villi, dlatego El Guaje nie gra i chce odejść".

Pięć lat to szmat czasu. W tym okresie Barcelona zdobyła 14 tytułów, ale również została obrzucona stekiem kłamstw. Ten przypadek wydaje się akurat dziecięcym kłamstewkiem, ale należy się do niego odnieść teraz. Można być wściekłym na tych, którzy do końca bronili tezy, iż David Villa rzadko pojawia się na boisku, ponieważ nie łączą go dobre relacje z Leo Messim.

Bramki, uściski i wspólna radość w meczach z Milanem i Rayo to chyba najlepszy dowód na to, że madryckie teorie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Nawet w obliczu tego, że jak zauważyli skrupulatni dziennikarze ze stolicy Hiszpanii, Messi w meczu z Sevillą 21 lutego tylko raz podał w ciągu całego meczu do Villi.

2. "Wydaje się, że to już koniec cyklu Barçy"

To stwierdzenie bardziej niż cokolwiek innego pokazywało niemoc i ból przegranego. W zasadzie było nieszkodliwe, również dlatego, że poprzez fakt częstego używania tego zwrotu stało się obiektem żartów w stolicy Katalonii.

Przypomnijmy: sezon 2008/2009 Barça z Guardiolą u sterów rozpoczęła od dwóch porażek. Co było później? Sześć tytułów. Zdanie o końcu cyklu pojawiło się rok później, jesienią 2009 roku, po porażce Barcelony z Rubinem Kazań.
Autorem stwierdzenia był Frederic Hermel. Od dnia, w którym zapowiadał "koniec cyklu", Barcelona wygrała dziewięć tytułów. Później ten sam jegomość twierdził, że Messi swoje Złote Piłki "otrzymał w prezencie".

Przed meczem z Milanem madrycki As zamieścił na okładce duży napis: "Remontada albo zmiana cyklu". Cóż, wygląda na to, że remontada

3. "Kiedy nie wystarcza futbol, na ratunek przybywa Villarato"

Gazeta musi dobrze się sprzedawać, na przykład wieszcząc na swojej stronie tytułowej „zmianę cyklu”. Nieważne, że druga drużyna ma 13 punktów straty do lidera. Niemniej jednak odwoływanie się  do strachu czy

target="_blank">„miernika kupy” to ewidentny przykład medialnej jaskini.

Ciężka broń wysuwana jest wtedy, gdy zawiedzie wszystko inne. Według niektórych opinii to sędziowie stoją za sukcesami Barcelony, bo "tam, gdzie nie ma piłki nożnej, w grę wchodzi gwizdek". Termin Villarato ukuł Alfredo Relaño, dyrektor dziennika As, który tak skomentował poparcie Barcelony w kolejnych wyborach dla prezydenta federacji Ángela Villara: "Nie przypominam sobie o podobnych przypadkach. Będę wdzięczny, gdy ktoś mi o takich doniesie".

Jeśli to prawda, to sędziowie całkiem nieźle ukrywają swoją miłość do Barcelony. Od 2008 roku podyktowali na jej korzyść 14 karnych mniej niż dla Realu, natomiast przeciwko ekipie z Camp Nou arbitrzy odgwizdali dwie jedenastki więcej niż przeciwko Królewskim.

4. "W Barcelonie pracują lekarze o wątpliwej reputacji"

Do tego czasu wszystko było częścią futbolowego cyrku. Haniebne, ale do przełknięcia mogły być późniejsze wybryki Mourinho, takie jak włożenie palca w oko kolegi po fachu czy też oskarżanie Barcelony o zwycięstwo w Lidze Mistrzów dzięki współpracy z UNICEF-em.

Przekroczenie pewnej granicy nastąpiło 13 marca 2011 roku. Rozgłośnia radiowa Cadena COPE, powołując się na źródła związane z klubem z Madrytu, poinformowała, że madrycki klub zwróci się do władz Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF) z wnioskiem o znacznie częstsze i bardziej szczegółowe kontrole antydopingowe, bowiem te obecne uznaje za "żart". Zgodnie z informacją podaną przez COPE, Real sugeruje, iż w Barcelonie pracują lekarze "o wątpliwej reputacji", co oznacza, że należy baczniej monitorować sytuację w katalońskim klubie.

Barcelona pozwała stację, która w rezultacie musiała zapłacić klubowi 200 000 euro i przyznać, że zamieszczona informacja nie była zgodna z prawdą.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (82)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze