FC Barcelona pokonała 3:1 Rayo Vallecano i zachowała 13-punktową przewagę nad Realem. Bohaterami meczu byli bez wątpienia Leo Messi i David Villa, którzy doskonale współpracowali i mieli udział we wszystkich bramkach gospodarzy.
Pierwszą okazję stworzyli sobie goście. Trochę miejsca w narożniku pola karnego Barçy znalazł Trashorras i uderzył w krótki róg, ale trafił w boczną siatkę. W odpowiedzi Cesc zagrał w polu karnym gości do Messiego i Argentyńczyk już w piątej minucie miał idealną okazję do zdobycia gola. Mając przed sobą pustą bramkę Messi nie zdecydował się na strzał, ponieważ piłka zagrana była na prawą nogę. Leo przełożył ją na lewą, ale przy okazji się poślizgnął i było już po wszystkim.
Dwie minuty później znów w centrum uwagi był Messi. Najlepszy piłkarz świata egzekwował rzut wolny z 25 metrów i przymierzył niemal perfekcyjnie. Niemal, bo piłka zamiast wpaść do siatki trafiła w poprzeczkę.
Na kolejne emocje zgromadzeni na Camp Nou kibice czekali do 20. minuty. Oklaski wywołała zmiana: w miejsce Adriano, który zapewne doznał jakiegoś urazu, na placu gry pojawił się… No właśnie. W pierwszym momencie ciężko było rozpoznać wbiegającego na murawę białowłosego, krótko ostrzyżonego gracza. Okazał się nim Dani Alves, który swoim nowym wyglądem zaskoczył wielu.
W 25. minucie worek z bramkami rozwiązał David Villa. Kontrę Barcelony znakomicie wyprowadził Messi, minął Figuerasa i zagrał na lewą stronę do Villi, który mocnym i mierzonym strzałem nie dał szans Rubénowi.
Kwadrans później miała miejsce kolejna kontra gospodarzy i znów zakończyła się ona golem. Tym razem bohaterowie poprzedniej akcji zamienili się rolami: Villa wypuścił w uliczkę Messiego, który mocnym uderzeniem z 11 metrów podwyższył wynik spotkania.
Jeszcze przed przerwą zakończyć mecz mógł Villa, który otrzymał bardzo dobre podanie na lewą stronę od Fábregasa, lecz Asturyjczyk w dogodnej sytuacji uderzył bardzo nielecnie.
Już dziesięć minut po przerwie kolejny popis geniuszu dał Leo Messi. Kontrę Barçy rozpoczął Villa, podał do Messiego, który wygrał pojedynek biegowy z Arbillą i efektowną podcinką nad interweniującym Rubénem zdobył trzeciego gola dla swojego zespołu.
Będąc pewnym wygranej, Roura w 63. minucie zdecydował się na pierwszą zmianę: za Iniestę na boisku zameldował się Thiago. Pięć minut później na Camp Nou rozległy się przeraźliwe gwizdy prawie 70 000 kibiców. Wywołało je wejście na murawę Raúla Tamudo, byłego gracza Espanyolu, który w końcówce sezonu 2006/2007 bramką w ostatniej minucie przedostatniej kolejki ligowej zdobył gola (jeszcze w barwach Espanyolu) na 2:2. Taki wynik sprawił, że Barcelona straciła fotel lidera na rzecz Realu i w konsekwencji przegrała mistrzostwo.
Doświadczony Hiszpan potrzebował zaledwie minuty, by wpisać się na listę strzelców. Piti popisał się dryblingiem na prawej stronie, zagrał na piąty metr, gdzie był już Tamudo, który wpakował piłkę do siatki.
Podrażniona Barça mogła odpowiedzieć już 60 sekund później. Znów kapitalną akcję dwójkową przeprowadzili Messi z Villą, na uderzenie z 11 metrów zdecydował się Argentyńczyk i tylko świetna interwencja Rubéna zapobiegła utracie kolejnej bramki przez Rayo.
Kolejne minuty niespodziewanie należały do Rayo. Najpierw groźnie uderzał Tamudo i tylko blok Alvesa w ostatniej chwili zapobiegł utracie gola. Chwilę później na strzał zdecydował się Piti i znów niewiele brakło, by pokonał Pinto.
Dziesięć minut przed końcem w Barcelonie nastąpiła kolejna zmiana: Alex Song zastąpił na placu gry Fábregasa. Chwilę później gospodarze zabawili się w polu karnym gości, ale zamiast wykorzystać przewagę liczebną i zdobyć czwartego gola, zbyt koronkowo rozegrali akcję i uderzenie Thiago zostało zablokowane.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, chociaż trzeba napisać, że goście do końca walczyli o zdobycie choćby kontaktowej bramki. Uwzględniając cały mecz to Barça była jednak drużyną lepszą i możne się pokusić o stwierdzenie, że wynik 3:1 to najniższy wymiar kary.
Cieszy nie tylko wynik, ale przede wszystkim genialna współpraca Leo Messiego i Davida Villi. Para ofensywnych graczy Barcelony doskonale rozumiała się na boisku i miała udział przy wszystkich bramkach gospodarzy. Miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach Vilanova i Roura wciąż będą stawiać na Villę, który w takiej formie z Leo Messim stanowi najgroźniejszy atak świata.
Komentarze (1966)