Wczoraj wieczorem byliśmy świadkami historycznej remontady w wykonaniu FC Barcelony, która w wielkim stylu ograła Milan. Atmosfera wypełnionego po brzegi Camp Nou, niesamowita presja , szybka gra piłką, mentalność zwycięzców, a także dwa gole Leo Messiego – to tylko niektóre z czynników, które zadecydowały o zwycięstwie oraz awansie do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
Poniżej przedstawiono najważniejsze w naszym odczuciu oraz zdaniem Mundo Deportivo czynniki, które zadecydowały o losach wczorajszego meczu:
1. Od możliwego remisu 1:1 do 2:0
Była 38. minuta spotkania, a na tablicy widniał wynik 1:0 na korzyść Barcelony, kiedy całe barcelonismo zgromadzone na Camp Nou wstrzymało dech w piersiach. W sytuacji "sam na sam" z Valdésem znalazł się napastnik Milanu, Niang. Minęło jednak ledwie 67 sekund, a stadion oszalał ze szczęścia, gdy Messi – który powrócił do swej najlepszej dyspozycji – po asyscie Iniesty strzelił bramkę na 2:0. To były dwie kluczowe sytuacje, które zadecydowały o losach spotkania.
2. Wielki Messi otwiera drogę do raju
Alzugrana szybko zdominowała Milan. Już w 5. minucie spotkania Messi strzelił bramkę na 1:0, bramkę, która była zwiastunem kolejnego wielkiego meczu i nokautu. Megacrack z Argentyny atakował i bronił jak nikt inny, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł onieśmielonemu przeciwnikowi z Włoch, któremu z niesamowitą trudnością przychodziło przekroczenie chociażby linii środkowej boiska. Pressing Leo był widoczny w każdym sektorze boiska, a jego częste zmiany pozycji (raz grał w środku, raz na skrzydle) wraz z wiążącym obronę rywala Villą w roli dziewiątki, całkowicie zdezorganizowały szyki Milanowi.
3. Pomocnicy Barçy pochłonęli Rossonerich
Pomocnicy Milanu na tle swoich adwersarzy wypadli bardzo blado. Prawie 75% posiadania piłki w pierwszej połowie mówi samo za siebie. Busquets, Iniesta i Xavi dosłownie pożarli Ambrosiniego, Flaminiego oraz Montolivo. Busi do znudzenia odbierał rywalom piłki - zanotował 13 odbiorów i ani jednej straty! Ważnym odbiorem popisał się również Iniesta, który wygrał walkę z wychodzącym do kontry Ambrosinim, po czym ruszył do przodu i podał piłkę Messiemu. Z tej akcji padł gol na 2:0. Wspaniałym podaniem popisał się również Xavi, który na początku drugiej połowy asystował przy trafieniu Davida Villi na 3:0. Przy tym golu nie popisał się jednak Frank Constant, który nie przeciął piłki lecącej w pole karne. Przede wszystkim jednak wszyscy pomocnicy i napastnicy Barçy grali mocnym pressingiem na połowie Milanu, zmuszając rywala do błędów i uniemożliwiając mu wyprowadzenie piłki.
4. Camp Nou całowicie pochłonęło Milan
Pomimo przyzwyczajenia do gry w meczach, gdy kibice rywala wywołują ogromną presję, Milan został całkowicie zgaszony przez tłum zgromadzony na Camp Nou. Prawie 95 000 kibiców prowadziło na skrzydłach swój zespół do wielkiego zwycięstwa. W pierwszej połowie Rossoneri z wiarą, iż sama obrona wystarczy do osiągnięcia historycznego sukcesu, niemalże całkowicie oddali inicjatywę Barcelonie. W drugiej odsłonie, gdy Włosi mieli już nóż na gardle, wykazali nieco więcej ambicji.
5. Jordi Roura bardzo dobrze czytał grę
Jak mówią wszyscy, Jordi Roura obrał wariant z ustawieniem 3-4-3, w którym Dani Alves odpowiedzialny był głównie za rozciągnięcie pola do gry. Zastępca Tito Vilanovy bardzo dobrze czytał również grę i nią kierował, a zmiany, które zarządził podczas drugiej połowy, gdy dawało się już we znaki ogromne zmęczenie fizyczne, były w komplecie trafione. Zmęczenie było efektem mocnego tempa, które musiała narzucić Barcelona gościom, którzy do spotkania podeszli mocno onieśmieleni. Massimiliano Allegri zalecił swoim podopiecznym obronę i wyczekiwanie na swoją szansę w kontrataku. Jednakże system obrony włoskiej drużyny został bardzo szybko przeniknięty przez Barçę, która tego wieczora okazała wyraźnie lepsza. Przy niepewnej defensywie Milanu i momentami zbyt dużych lukach między jego formacjami, nawet bardzo dobrze interweniujący w wielu sytuacjach bramkarz rywali był bez szans w walce z napastnikami i pomocnikami Blaugrany.
6. Napastnicy Allegriego nie byli w stanie w żaden sposób odpowiedzieć
El Shaarawy próbował coś działać w pierwszej połowie, ale w drugiej całkowicie zgasł. Boateng – który w Mediolanie strzelił gola – też nie był we wtorek tak niebezpieczny, jak na San Siro. Wchodzący w drugiej połowie Robinho i Bojan, którzy mieli szukać okazji na strzelenie bramki i ożywić swój zespół, także nie wnieśli do meczu wiele konkretnego. W jednej z ostatnich akcji meczu, cała drużyna Allegriego udała się w kierunku bramki Barcelony, ponieważ szukała szansy na gola z dośrodkowania z rzutu wolnego. Skończyło się to jednak katastrofą, gdyż z szybką i podręcznikową kontrą (a jednak potrafi!) wyszła Blaugrana, co golem zakończył Alba. W ten oto sposób przypięczętowana została historyczna remontada.
Komentarze (108)