Zła passa wciąż trwa

Eoren

2 marca 2013, 15:27

3743 komentarze

Real Madryt CF

RMA

Herb Real Madryt CF

2:1

Herb Real Madryt CF

FC Barcelona

FCB

  • Karim Benzema 6'
  • Sergio Ramos 82'
  • 18' Lionel Messi 
  • Sobota, 2 marca 16:00
  • Santiago Bernabéu
  • Canal+

Kolejny Klasyk, kolejna porażka... Barcelonie nie udało się wziąć rewanżu na Królewskich za wtorkowe spotkanie w półfinale Pucharu Króla. Pozornie niewiele znaczący ligowy mecz, ponieważ przewaga Katalończyków w lidze wydaje się bezpieczna, zakończył się drugą z rzędu przegraną Barcelony, tym razem w wymiarze 1:2. Pozornie, ponieważ był to mecz o morale i wiarę przed wyjątkowo ważnym starciem z Milanem.

Zarówno Jordi Roura jak i José Mourinho dzisiejszego popołudnia desygnowali do gry inne składy niż te, które mierzyły się ze sobą na Camp Nou. Intencje Portugalskiego trenera były łatwe do odczytania – chciał oszczędzić niektórych swoich zawodników przed rewanżem z Manchesterm United w Lidze Mistrzów, który Real rozegra w przyszłym tygodniu. Z tego powodu Cristiano Ronaldo rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. W podstawowym składzie Realu wybiegli między innymi Kaká, Fabio Coentrão, Benzema oraz młody canterano Królewskich – Álvaro Morata. Jordi Roura również zdecydował się na zmiany personalne. Xavi nie mógł polecieć do Madrytu z powodu kontuzji, ale prócz niego miejsce w środku pola stracił też Cesc Fàbregas. Zamiast niego w formacji pomocy mogliśmy oglądać wraz z Busim i Iniestą - Thiago Alcântarę. Puyola, po którym w ostatnim meczu widać było wyraźny spadek formy, zastąpił Javier Mascherano. Cules doczekali się także upragnionej zmiany – w pierwszej jedenastce wybiegł David Villa, który zagrał na lewym skrzydle zamiast Iniesty. Były oczekiwane przez wszystkich kibiców Barcelony rotacje, zabrakło wyniku.

Mecz rozpoczął się bramką strzeloną w 6. minucie przez Benzemę. Francuz wpakował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Álvaro Moraty, który ograł wcześniej dość pasywnego przy próbie interwencji Daniego Alvesa. Otwarcie wyniku przez Królewskich oznaczło, że Barcelona straciła bramkę w 13. meczu z rzędu – wydarzenie bez precedensu od ponad pięćdzisięciu lat. Na pierwszy cios Katalończykom udało się odpowiedzieć szybko. W 18. minucie Alves przerzucił piłkę do Messiego, który wybiegł spomiędzy pary madryckich stoperów. Ramos i Varane dogonili Argentyńczyka, jednak nie udało im się już nic zrobić, by zapobiec utracie bramki. Leo posłał piłkę między nogami Sergio Ramosa wprost do siatki strzeżonej przez Diego Lopeza. Kolejnej dobrej sytuacji Barcelona doczekała się w 31. minucie. Piłka nagle i niespodziewanie pojawiła się pod nogami niepilnowanego Leo Messiego. Argentyńczyk strzelił prawą nogą, jednak piłkę bez najmniejszych problemów zatrzymał bramkarz Realu Madryt. Po upływie połowy regulaminowego czasu gry zawodnicy obu drużyn schodzili do szatni przy wyniku 1:1.

Druga połowa mogła rozpocząć się dla Barcelony szczęśliwie. Arbiter podyktował rzut wolny za (wątpliwy) faul Varane'a na Perdo, tuż przed polem karnym. Piłkę ze stałego fragmentu gry dogrywał Messi, jednak tuż po wrzutce gra została zatrzymana z powodu faulu w ataku. Blaugrana nie zdołała wykorzystać nadarzającej jej się szansy. W 51. miuncie Pérez Lasa, który dotąd nie ukarał indywidualnie żadnego z zawodników, na dobre otworzył worek z kartkami. Pierwszy kartonik otrzymał Sergio Ramos za zatrzymanie piłki ręką na połowie Realu. Niedługo potem Barça zaprezentowała najprawdopodobniej najefektowniejszą akcję w tym meczu. Jednak koronkowa wymiana piłek w polu karnym (na dodatek polu karnym przeciwnika!) zakończyła się niestety podaniem Alvesa, którego nikt nie zdołał zamknąć. Essien wybił piłkę na rzut rożny i była to jedyna korzyść Blaugrany z tej sytuacji. W 55. minucie żółtą kartkę obejrzał pierwszy zawodnik Barcelony – Jordi Alba. Dwie minuty później Messi dograł dobrą piłkę do Villi, jednak Asturyjczyka w polu karnym powstrzymał Raphael Varane.

Jako pierwszy zmiany przeprowadził José Mourinho. W 58. minucie na placu gry pojawili się Cristiano Ronaldo i Sami Khedira, którzy zastąpili schodzących z boiska Benzemę i Kakę. Co ciekawe Portugalczyk nie zasąpił Álvaro Moraty na lewym skrzydle, ale zagrał na środku ataku. Wejście Cristiano od razu dało się zauważyć, w chwilę po pojawieniu się go na murawie Bernabéu Piqué otrzymał żółtą kartkę za nieprzepisowe zatrzymanie gracza Realu. Arbiter podyktował rzut wolny, który Cristiano posłał jednak prosto w mur defensywy Barçy. Kolejną żółtą kartkę w 61. minucie obejrzał tym razem gracz Realu – Coentrão zostal ukarany indywidualnie za faul na Alvesu. Karuzela z kolorowymi kartonikami rozkręciła się na dobre i w 64. minucie jeden z nich pan Pérez Lasa przyznał Thiago Alcântarze, za zatrzymanie Pepe w okolicach środka defensywnej połowy Barçy. Efektem tego faulu był kolejny rzut wolny wykonywany przez Cristiano Ronaldo. Tym razem Portugalczyk świetnie wykonał ów stały fragment gry a piłkę przed zatrzepotaniem w katalońskiej siatce powstrzymała jedynie interwencja Víctora Valdésa.

W końcu (67') przyszedł czas na zmiany w jedenastce Barcelony. Plac gry opuścił Villa, na jego miejsce wszedł Alexis Sánchez. Chwilę później (68') Álvaro Morata dołączył do klubu kartkowiczów z powodu faulu na Leo Messim. W tym samym czasie trener Realu dokonał kolejnej zmiany: Álvaro Arbeloa zastąpił Fabio Coentrão. W 75. minucie Królewscy mieli świetną okazję bramkową – Pepe dograł wspaniałą piłkę do Moraty, Víctor Valdés wyszedł z bramki, jednak młody napastnik chybił i piłka w sytuacji sam na sam znacząco minęła się z bramką. Kolejna zmiana w ekpie Barcelony dokonana została w 77. minucie. Adriano zastąpił Pedro. Chwilę wcześniej Alexis wywalczył rzut wolny, z którego jednak nic nie wynikło. Minutę później kolejnym rzutem wolnym mógł cieszyć się Real Madryt. Po faulu Busquetsa na Moracie piłkę w pole karne wrzucał Luka Modric. Z wrzutki wynikło tyleż, co z wcześniejszego stałego fragmentu gry w wykonaniu Katalończyków.

Najgorsze dla Barcelony nadciągnęło w 82. minucie. Najgorsze miało postać Sergio Ramosa i wygranego pojedynku powietrznego z Piqué. Z rzutu rożnego, (na który piłkę wybił również Gerard), Modrić wrzucił piłkę w pole karne a tam stoper Realu posłał ją głową do bramki Víctora Valdésa. Było to trafienie, które przesądziło o wyniku meczu. W 85. minucie Roura dokonał ostatniej (spoźnionej?) zmiany – Tello zastąpił Thiago. Końcówka była jednak dla Katalończyków coraz gorsza. W 86. minucie z rzutu wolnego podyktowanego po faulu Mascherano Cristiano trafił piłką w poprzeczkę. Chwilę później (90'), za kolejny już faul na Ronaldo, żółtą kartkę obejrzał Alves. Piłka posłana ze stałego fragmentu gry wpadła jednak w ręce Valdésa. W doliczonym czasie (92') Arbeloa dołączył do kartkowiczów taktycznym faulem zatrzymując Alexisa. W ostatniej minucie meczu (93') Barcelonie wreszcie udało się przedrzeć pod bramkę rywala – Adriano upadł w polu karnym Realu po interwencji Ramosa. Gwizdek arbitra milczał. Żółty kartonik za dyskusje dostał jeszcze Andrés Iniesta. Zakończenie meczu przez Péreza Lasę nie przerwało niestety emocji – Víctor Valdés zdołał jeszcze obejrzeć dwie żółte kartki, w efekcie dające czerwoną.

Barcelona poległa. Co gorsza – poległa po raz kolejny. Jeden przegrany mecz nie powinien mieć wielkich konsekwencji w kwestii walki o tytuł ligowy. Ale jakie konsekwencje będzie miała druga z rzędu porażka z Realem Madryt dla Barçy, która dzisiaj właśnie miała się przecież odgryźć i wziąć rewanż na odwiecznym rywalu? Przekonamy się o tym prawdopodobnie 12 marca. Zaś do tego czasu: "tot està per fer i tot és possible".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3743)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy