To wszystko, co zawiodło na San Siro

Jan Kidawa

22 lutego 2013, 13:33

Mundo Deportivo

115 komentarzy

Na San Siro powróciły koszmary z przeszłości. Przypomniały się dawne, bolesne, porażki na arenie europejskiej. Milan bezlitośnie wykorzystał prawdopodobnie jeden z najgorszych meczów mistrzowskiej Barçy.

Trenerzy, który będą „na zimno" analizować to spotkanie powinni skupić się na serii podstawowych defektów, które wpłynęły na grę bezradnej Blaugrany na San Siro. Należy zapomnieć o pozostałych czynnikach takich, patetyczny stadion, zły stan murawy, czy błędy sędziów. I nieważne jak duży miały one wpływ na wynik spotkania. Remontada jest możliwa, ale tylko pod warunkiem, że piłkarze i trenerzy odpowiednio zareagują na roztrój, zarówno w grze obronnej, jak i w ataku, który nastąpił w meczu przeciwko Milanowi.

Nie tworzyły się okazje bramkowe
W taki, czy inny sposób, poprzez grę kombinacyjną, ze stałych fragmentów gry, czy strzałami z dystansu, nieodzownym elementem piłki nożnej jest tworzenie sobie okazji do zdobycia gola. A tego zabrakło Barcelonie na San Siro. Inna sprawa to późniejsze wykorzystanie wypracowanych sytuacji. To także jeden z defektów Barçy, która zazwyczaj potrzebuje ich bardzo dużo, żeby zdobyć gola.

Horyzontalne podania nie stanowiły zagrożenia
Podobnie jak w innych meczach, w których Barça została zduszona przez, dobrze zorganizowaną w środku, defensywę, ekipa z Katalonii wymieniała podania wszerz boiska. Drużyna ani razu nie zagrała prostopadłego, otwierającego podania za plecy obrońców.

Straty w niebezpiecznych rejonach boiska
Podopieczni Jordiego Roury często tracili piłkę blisko własnej bramki, co powodowało szybkie ataki Milanu na nieustawioną obronę Barcelony. Piłkarze Blaugrany byli niedokładni praktycznie w każdej formacji, poczynając od Andrésa Iniesty, a kończąc na Víctorze Valdésie.

Abiatti ani razu nie został poddany próbie
Nie raz rodziła się debata na temat, czy Barça powinna częściej strzelać z daleka...Jednak przeciwko Milanowi zabrakło strzału w ogóle. I z bliska, i z daleka. Ekipa Blaugrany obudziła się dopiero w 76 minucie, kiedy strzały Iniesty sprzed pola karnego minimalnie minął słupek bramki. A Abiatti był tylko kolejnym widzem, który oglądał to spotkanie.

Tym razem nie pomógł nawet Leo Messi
W niektórych z ostatnich meczów (chociażby z Grandą, nie szukając daleko) to Messi był tym, który potrafił przyćmić niemoc pozostałych. Ostatnie spotkania wyjazdowe Barçy stanowią dość ubogi bilans bramkowy, jednak dopiero Milan obnażył to boleśnie. I tym razem nie pomógł nawet Leo Messi.

Brak reakcji z ławki trenerskiej
Apatia zawodników na boisku udzieliła się także trenerom, którzy nie podjęli żadnych działań, aby wpłynąć na przebieg spotkania. Nie zostały wprowadzone żadne zmiany taktyczne, czy przesunięcia pozycji. Tak naprawdę jedyna przeprowadzona korekta to Alexsis w miejsce Cesca. Wejście Mascherano za Puyola praktycznie nie wpłynęło na obraz gry.

Bezradność w pojedynkach „jeden na jeden"
Ani Messi, który za każdym kiedy miał piłkę był atakowany przez 3 zawodników Milanu, ani, wyjątkowo ospały jak na siebie, Iniesta nie potrafili wygrać dryblingu i wprowadzić zamętu w szeregach drużyny rywala. Zwłaszcza przy tak szczelnie grającym w obronie Milanie, kluczowym było rozbicie tej „skały" przez napastników Barcelony.

Wolna wymiana podań na złej murawie
Piłkarze Barcelony nie byli w stanie wymieniać szybko piłki między sobą. Przewaga w posiadania piłki była pozbawiona życia, co powodowało, że gracze Milanu ze sporą łatwością mogli przewidzieć następne zagranie i przecinać podania. Oczywistym jest, że murawa przypominało kartoflisko, ale to Barça wolno przesuwała piłkę.

Brak wsparcia w obronie
Dwaj strzelcy goli, zarówno Boateng, jak i Muntari, byli zupełnie osamotnieni podczas wykończenia akcji, przy całkowitym braku opozycji ze strony obrońców Barcelony. Nie pierwszy raz, zabrakło szybkiej reakcji na stratę piłki w środku pola. Panował zamęt w szeregach obronnych podczas szybkich kontrataków Milanu.

Brak zaangażowania i wrażenie apatii
Pomimo iż było to spotkanie w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów, mecz na szczycie klubowej areny europejskiej, Barça grała apatycznie i bez zaangażowania. Przyznali się do tego nawet niektórzy z zawodników w pomeczowych wywiadach. Przeciwko rywalowi grającemu na 200%, konieczne jest maksymalne zaangażowanie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (115)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze