FC Barcelona Regal zanotowała dwunaste zwycięstwo z rzędu we wszystkich rozgrywkach oraz szóste kolejne w fazie Top 16 elitarnej Euroligi. W 8. serii gier, która zainaugurowała rundę rewanżową, Katalończycy doszczętnie zdemolowali Fenerbahçe Ülker w stosunku 99:60, prowadząc do przerwy w hali w Stambule aż 50:19. Koszykarze trenera Xaviego Pascuala tym samym umocnili się na prowadzeniu grupy F, gdzie legitymują się bilansem 7-1.
Katalończycy pojechali do Stambułu po ligowych problemach z Fuenlabradą (72:70), gdzie zwycięstwo ratował w ostatniej sekundzie Ante Tomić. Jednak rywalizacja z Fenerbahçe Ülker miała zupełnie inny przebieg, aniżeli starcie w Lidze Endesa. Katalończycy od remisowego stanu (6:6) na początku spotkania, osiągnęli miażdżącą przewagę, którą w drastycznym tempie powiększyli do przerwy (50:19). Po wznowieniu gry pewni zwycięstwa gracze Barçy Regal odrobinę sobie pofolgowali, przez co mecz stał się bardziej wyrównany, jednak i tak zdołali oni wygrać dwie kolejne kwarty.
Katalończycy zagrali wielki mecz, do czego przyczynili się zwłaszcza Marcelinho Huertas (14 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty), Pete Mickeal (17 punktów, 4 zbiórki), Ante Tomić (14 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty) oraz Juan Carlos Navarro (13 punktów, 4 asysty). Co istotne, pięciu graczy Barçy Regal zanotowało podwójną zdobycz, natomiast swoje punkty do dorobku drużyny dorzucił każdy z dwunastu graczy, oprócz CJ Wallace'a. Po stronie gospodarzy na poziomie zagrali jedynie Bo McCalebb (17 punktów, 4 asysty, 4 zbiórki, 3 przechwyty) oraz Bojan Bogdanović (18 punktów, 2 asysty), zaś aż czterech graczy miało ujemny wskaźnik evaluation - Batiste (-1), Savas (-6), Ermis (-1) i Tripković (-3).
Spotkanie w Stambule rozpoczęło się od dobrej gry Lorbeka i Mickeala, którzy zdobyli pierwsze sześć punktów, na co odpowiadał głównie Bogdanović (6:6). Od tego momentu dominacja Barçy Regal nie podlegała dyskusji. Po dwóch udanych akcjach Tomicia i trójce Navarro zespół zanotował serial 9-0 (15:6). Po próbach odpowiedzi McCalebba, do głosu ponownie doszli wspomniani dwaj panowie - najpierw trafił Tomić, a następnie dwa razy Navarro zza linii 6,75 metra, w tym raz równo z syreną kończącą pierwszą kwartę (23:13). W drugiej kwarcie trwała egzekucja gospodarzy, którzy w tej części spotkania potrafili zdobyć zaledwie sześć oczek. Podopieczni Pascuala razili za to z każdej pozycji - z dystansu Marcelinho i Todorović, pod tablicami Tomić i Jawai, co przełożyło się na dwa seriale punktowe - 10:0 i następnie 7:0. W efekcie wygrali tę kwartę 27:6 i na przerwę schodzili z kosmicznym, 31-punktowym, prowadzeniem (50:19).
Po zmianie stron gra się odrobinę wyrównała. Z jednej strony koszykarze Barçy Regal pewni zwycięstwa odrobinę się rozluźnili, zwłaszcza w obronie, natomiast gracze gospodarzy - głównie Bo McCalebb - wygwizdani przez własną publiczność w drodze na przerwę, chcieli ratować nadszarpnięty honor. W trzeciej kwarcie brylowali Amerykanie, wspomniany McCalebb oraz Pete Mickeal, który trafił wszystkie rzuty z gry (8/8 FG). W końcówce kwarty pałeczkę przejęli Australijczycy w sile Inglesa i Jawaia, dzięki czemu przed ostatnią częścią gry Barcelona prowadziła 76:40. Ostatnia kwarta to już czekanie na ostatnią syrenę, chociaż po trójce Inglesa w końcówce, Barça Regal przyspieszyła, chcąc przekroczyć barierę stu punktów, jednak ostatecznie Katalończykom zabrakło jednego oczka i wygrali, demolując rywala, 99:60.
Fenerbahçe Ülker (13+6+21+20): McCalebb (17), Sato (2), Andersen (2), Savas (1), Bogdanović (18) - wyjściowa piątka - Onan (2), Ermis (0), Tripković (0), Peker (9), Batiste (0), Karaman (7), Preldzić (2).
FC Barcelona Regal (23+27+26+23): Sada (4), Navarro (13), Lorbek (9), Mickeal (17), Tomić (14) - wyjściowa piątka - Huertas (14), Jasikevičius (6), Todorović (4), Wallace (0), Ingles (13), Rabaseda (2), Jawai (3).
Komentarze (8)