Alves: Wymówki są dla przegranych

Eoren

19 lutego 2013, 08:30

FIFA.com

326 komentarzy

Jeśli trzeba by wskazać jedną rzecz charakteryzującą Brazylię w trakcie całej jej długiej i bogatej futbolowej historii, byłaby to łatwość z jaką kadra tego kraju „produkowała" bocznych obrońców światowej klasy. Począwszy od Carlosa Alberto, który olśnił wszystkich w latach siedemdziesiątych, lista stale rozszerzała się o nazwiska Cafú, Roberto Carlosa, Maicona, Marcelo i Daniego Alvesa. Ten ostatni jest jednym z filarów FC Barcelony, drużyny znanej z tego, że zrewolucjonizowała nowoczesny futbol i zaskoczyła wszystkich zarówno ilością zdobytych trofeów, jak i wspaniałą grą, jaką prezentowała.

W wieku 29 lat, piłkarz urodzony w Bahíi, jest także jednym z najbardziej doświadczonych zawodników reprezentacji pięciokrotnych mistrzów świata. Tymczasem Canarinhos walczą z czasem przygotowując się do goszczenia rozgrywek Pucharu Konfederacji oraz najbliższego Mundialu. O tym, oraz wielu innych kwestiach, Dani Alves wypowiedział się dla FIFA.com.

Pytanie: Dani, jak się czułeś, gdy dowiedziałeś się, że zostałeś wybrany przez twoich własnych kolegów najlepszym prawym obrońcą 2012 roku?

Odpowiedź: Uczucia jakie przeżywa się na gali Złotej Piłki są nie do opisania. Zawsze czuję się wyróżniony, gdy mogę dzielić ten krótki czas z tyloma ludźmi ze świata futbolu, futbolu zarówno dzisiejszego jak i tego z przeszłości. Zwłaszcza dlatego, że znalazłem się tam z powodu docenienia mojej pracy, którą wykonywałem przez cały rok. To oczywiste, że gdy gra się w wielkiej drużynie, gdy gra się zespołowo, łatwiej jest otrzymać nagrody indywidualne. To dla mnie ogromna radość.

Czy cenisz tę nagrodę bardziej, dlatego, że głosowali na ciebie profesjonalni piłkarze?

Z pewnością, ponieważ w takim przypadku masz pewność, że to, iż jesteś doceniany nie ma związku z tym jak popularny czy też niepopularny jesteś wśród kibiców. To wyróżnienie od ludzi, którzy żyją tym zawodem na co dzień i wiedzą jak jest on trudny. Oni wiedzą o co w tym chodzi i dlatego ta nagroda jest wyjątkowa. Mogę im tylko podziękować za te głosy, za przyjaźń i uznanie. Naszym celem zawsze było dawanie radości ludziom dzięki magii futbolu, jaki tworzymy. Dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że wielu graczy chciałoby być na moim miejscu i dlatego czuję się uprzywilejowany.

Czy chciałbyś grać więcej? W 2012 roku kontuzje były dla ciebie sporym problemem...

Tak, oczywiście. Mam wrażenie, że wszystkie kontuzje, których nie zaznałem w trakcie całej mojej kariery pojawiły się właśnie teraz. Ale moja filozofia jest taka, by nie doszukiwać się dlaczego tak się dzieje, ale po co się to dzieje. Sądzę, że dzięki temu mogłem bardziej docenić pewne rzeczy, których nie dostrzegałem, gdy skupiałem się jedynie na pracy. Taka sytuacja może mieć też dobre strony, dzięki niej dojrzałem i sporo się nauczyłem. Ja patrzę na to w taki właśnie sposób. Jestem przekonany, że jeśli jest się oddanym swojej pracy, jeśli jest się prawdziwym profesjonalistą to wszystko w końcu zaczyna się układać. Teraz jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem rozpocząć ten rok na boisku i mam nadzieję, że utrzymam dobrą formę fizyczną, by móc pełnić właściwą rolę w mojej drużynie.

Zeszły rok przyniósł ze sobą również zmiany na gruncie reprezentacyjnym. Co może dać Brazylii przybycie Luiza Felipe Scolariego na stanowisko selekcjonera?

Zawsze, gdy pojawiają się zmiany mamy nadzieję, że będą to zmiany na lepsze. Mam nadzieję, że ta zmiana przyniesie nam równowagę i szacunek reprezentacji, zarówno ze względu na zawodników, którzy ją tworzą jak i naszą historię. Wybrano trenera, pod którego wodzą Brazylia po raz ostatni zdobyła mistrzostwo świata i to mówi nam bardzo wiele. Należy mu się szacunek: wygrać jakikolwiek turniej jest bardzo ciężko a on to zrobił. Teraz zapewni nam stabilność, którą jak się wydaje utraciliśmy. Przed nami dwa ważne turnieje, których gospodarzem będzie Brazylia. To będą rozgrywki odbywające się w naszym domu, na oczach naszych kibiców, a to nas bardzo cieszy i sprawia, że jesteśmy pełni entuzjazmu. Chcemy znów dać naszym kibicom nadzieję.

Zdaniem wielu, ze względu na bycie gospodarzem Brazylia jest jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa zarówno w Pucharze Konfederacji jak i w mistrzostwach świata. Z pewnością ci, którzy znają pasję z jaką podchodzi się w Brazylii do piłki nożnej, wiedzą jak ogromna presja będzie na was ciążyć. Czy drużyna jest gotowa by się z tym zmierzyć?

Ci, którzy nie są przygotowani mają na to jeszcze sześć miesięcy. Chodzi o to, by przygotować się do gry. To pewne, że mamy w drużynie młodych zawodników, jednak mimo wieku są oni doświadczonymi graczami, którzy zdobywali już tytuły ze swoimi klubami. W mojej opinii entuzjazm z jakim podchodzimy do rozgrywania tak wielkich turniejów w naszym własnym kraju jest większy, niż trudności jaki może to ze sobą pociągnąć. Nasze podekscytowanie jest większe niż cała reszta.

Tęsknisz za rozgrywkami oficjalnymi? Zapewnione miejsce dla gospodarzy turnieju nie dało wam możliwości uczestniczenia w eliminacjach...

Rzeczywiście, możliwość rywalizacji jest tym czego nam brakuje. Kiedy rozgrywasz oficjalny turniej wtedy dopiero masz do czynienia z prawdziwą rywalizacją, taka jest prawda. Oczywiście można podchodzić do spotkań towarzyskich z wielką powagą, ale one nigdy nie będą niosły ze sobą odpowiedzialności, jaka wynika ze świadomości, iż jeśli przegrasz to możesz nie zakwalifikować się na Mundial, którego twój kraj jest gospodarzem. Taka presja jest dobra dla piłkarza, utrzymuje go przy życiu, sprawia, że jest lepiej skoncentrowany i skupiony na tym, co chce osiągnąć. I to właśnie tworzy drużynę: trudności i radość jaką niesie ze sobą rywalizacją są tym, co jednoczy ekipę. Ale jest jak jest i musimy sobie z tym poradzić. Wymówki są dla przegranych. A w naszej reprezentacji nie ma przegranych, bo żeby się tu znaleźć każdy z nas musiał przezwyciężyć poważne przeciwności. Gramy w piłkę, robimy to i cieszymy się tym, co kochamy. Dla tego, kto wykonuje swoją pracę z miłością i entuzjazmem presja nie istnieje.

Ronaldo wypowiedział się ostatnio, iż Brazylia nie znajduje się już w pierwszej piątce najlepszych drużyn świata. Zgadzasz się z tym?

Dla mnie również tak to mniej więcej wygląda. Mamy reprezentację, która nie rywalizując nie jest w stanie się rozwijać. W kadrze są też bardzo młodzi zawodnicy, którzy przechodzą właśnie wyjątkowo szybki ale też ważny proces. Oni są jednymi z tych, którzy będą bronić naszych barw w trakcie Mundialu. Naszym zamiarem jest skorzystać z Pucharu Konfederacji jako okazji do skonsolidowania i zjednoczenia drużyny. Później zostanie już tylko półtora roku do mistrzostw świata i ten czas będzie trzeba wykorzystać na poukładanie drużyny. W końcu, jak wspominałem już wcześniej, trzeba będzie rozegrać Mundial, niezależnie od tego na jakim etapie przygotowań będziemy się znajdować. Jesteśmy odpowiedzialni wobec całego naszego kraju. Czy tego chcesz czy nie ciąży na tobie ten ciężar, ta odpowiedzialność. Najważniejsze jest by każdy skupił się na sobie i uzmysłowił sobie jak ważne jest bronienie tej koszulki. Dzięki takiemu nastawieniu jesteśmy w stanie stworzyć wielką drużynę, ponieważ mamy wszystko, co jest do tego potrzebne.

Widzieliśmy niedawno jak bardzo podekscytowany rozmawiałeś z Naymarem. Próbowałeś go przekonać by dołączył do FC Barcelony?

Tak, zgadłeś. Robię to od strasznie długiego czasu! (Śmieje się). Gdy tylko pojawiły się plotki o jego transferze do Europy powiedziałem mu, że powinien dołączyć do Barcelony. To jest więcej niż klub, to motto wyraża wszystko: dbają tu o ciebie, opiekują się tobą, zawsze pomagają tobie i twojej rodzinie. Ten klub wyznaje wartości jakich nie spotka się nigdzie indziej w świecie futbolu i to właśnie czyni go wyjątkowym. Ludzie mówią, że nie da się rywalizować z Barceloną, ale jeśli przyjdziesz tu sam i zobaczysz jak to wygląda zdasz sobie sprawę, że ta praca rozpoczyna się już na najniższym poziomie. U samych podstaw. To dlatego mamy tak wielkich piłkarzy. Jeśli spojrzysz na transfery zobaczysz, że kupujemy tylko tych zawodników, którzy są potrzebni. Reszta graczy pochodzi z cantery. Stawia się tutaj na szkółkę i to przynosi rezultaty. Dwóch kolegów z mojej drużyny znalazło się w pierwszej trójce piłkarzy walczących o Złotą Piłkę. To obrazuje jakość jaką ma nasza drużyna, i to na dodatek bez wydawania stratosferycznych sum na transfery.

Co cię najbardziej zaskoczyło, gdy dołączyłeś do Barçy?

Wydawało mi się dziwne, że nie podpisuje się tutaj kontraktów z zawodnikami ze względu na ich nazwisko czy popularność, jaką się cieszą. Wręcz przeciwnie, transfery są przeprowadzane z myślą o miejscu nowego zawodnika w zespole, o pracy jaką może wykonywać. Dzięki temu da się stworzyć prawdziwą drużynę. To nie jest praca na dwa dni ale na długie, długie lata. Każdy z zawodników, którzy tworzą dziś Barcelonę może się czuć uprzywilejowany. Gra w tym klubie jest dobra dla zdrowia, jest dobra ze względu na wszystko... otaczają cię tutaj wartości, zarówno te ludzkie jak i piłkarskie. Bez wątpienia: to najlepszy klub i najlepsza drużyna na świecie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (326)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze