Po trzeci Puchar Króla ery Pascuala

Rozwad

10 lutego 2013, 16:45

FCBarcelona.cat/ACB.com/Własne

38 komentarzy

Dzisiaj o godzinie 19:00 w hali Fernando Buesy w Vitorii w wielkim finale Pucharu Króla zmierzą się FC Barcelona Regal i Valencia Basket. Katalończycy przejdą do historii jako ci, którzy jako pierwsi w historii zagrają w czterech finałach Copa del Rey z rzędu (2010-2013). Ponadto wyjdą na parkiet z myślą o trzecim zwycięstwie w Pucharze Króla w erze Xaviego Pascuala i o 23 triumfie w historii FC Barcelony, co pozwoli się zrównać z Realem Madryt w liczbie zdobytych tytułów.

W Vitorii wszystko gotowe do wielkiego finału. Ostatni mecz, ostatni wysiłek, ostatnie krople potu. Wszystko po to, by zdobyć trzeci Puchar Króla w erze Xaviego Pascuala i dwudziesty trzeci w historii FC Barcelony, co pozwoli się zrównać z Realem Madryt w liczbie zdobytych tytułów Copa del Rey. Ponadto będzie to historyczny finał z innego powodu; passa trzech finałów z rzędu miała miejsce w historii 4-krotnie - dokonali tego DKV Joventut (1985-87), FC Barcelona (1987-89), Caja Laboral (2002-04) oraz Real Madryt (2010-12), jednak nikt nie wystąpił w czterech finałach z rzędu, co uczyni dziś FC Barcelona Regal, która rywalizowała również w finałach w latach 2010, 2011 i 2012. "Słyszałem, że nikt nigdy nie zagrał w czterech kolejnych finałach. To wiele mówi o historii i poziomie tego zespołu w ostatnich latach" - powiedział Xavi Pascual przed wielkim finałem w Vitorii.

Valencia Basket w rozgrywkach o Puchar Króla ostatni raz triumfowała aż piętnaście lat temu. Miało to miejsce w 1998 roku, kiedy klub z Walencji prowadzony przez legendarnego Mikiego Vukovicia pokonał w finale Joventut Badalona (89:75), dzięki wielkiej grze wspaniałych Nacho Knee, Tima Perry'ego i Aarona Swinsona. Ostatni raz w finale natomiast Valencia Basket grała w 2006 roku w Madrycie, kiedy w ostatnim meczu turnieju uległa TAU Ceramice Vitoria (80:85). W obecnych rozgrywkach podopieczni Perasovicia awansowali do finałowego starcia stosunkowo łatwo, pokonując w ćwierćfinale Asefa Estudiantes (77:59), a następnie w półfinale będąc lepszym od Herbalife Gran Canaria (83:72).

W stosunkowo lepszej sytuacji jest FC Barcelona Regal, ponieważ mecz ćwierćfinałowy rozgrywała w czwartek, natomiast Valencia BC w piątek. Ponadto Katalończycy wcześniej również rozpoczęli spotkanie półfinałowe w sobotę, jednak podopieczni Xaviego Pascuala stoczyli dwie wielkie wojny z Realem Madryt (111:108) oraz Caja Laboral (80:69), zaś gracze z Walencji w swoich spotkaniach mogli sobie pozwolić na częstszą rotację i mieli mniejsze obciążenie psychiczne.

Warto podkreślić, że Valencia Basket w obecnych rozgrywkach o Puchar Króla trafia w trakcie meczu średnio dziesięć rzutów trzypunktowych. To właśnie wysoka skuteczność zza linii 6,75 była kluczem do ich zwycięstw w dwóch turniejowych starciach. Największym zagrożeniem ze strony graczy Perasovicia jest wielki Rafa Martínez, który wraz z nieobliczalnym Thomasem Kelatim tworzą wielką siłę dystansową. Jednak klub z Walencji jest również groźny w grze wewnętrznej za sprawą silnego skrzydłowego - Justina Doellmana, byłego zawodnika Manresy, który może grać skutecznie w polu trzech sekund, jak również znaleźć pozycję na dystansie lub półdystansie. Xavi Pascual będzie musiał zneutralizować wszystkie atuty drużyny Perasovicia i liczyć na świetną dyspozycję swoich liderów - Navarro, Mickeala, Tomicia czy Lorbeka. FC Barcelona Regal pragnie wciąż pisać historię i zadziwiać świat koszykówki, co pokazała w ćwierćfinale i półfinale. Czas na ostatni wysiłek.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (38)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze