Po golach Alexisa, Messiego, Villi, Tello, Iniesty i Piqué Barcelona rozgromiła Getafe 6:1 w pierwszym od 47 lat porannym spotkaniu.
Rozpoczęcie spotkania w samo południe okazało się dla Barcelony strzałem w dziesiątkę, gdyż na trybuny zawitało ponad 85 tysięcy ludzi. Większa frekwencja towarzyszyła tylko meczom z Atlético i Realem Madryt. Wcześniejsza pora okazała się korzystniejsza zarówno dla kibiców, jak i dla klubu, który z tego tytułu na pewno odnotował wzrost zysków za bilety.
Blaugrana zaczęła spotkanie w swoim stylu i od samego początku kontrolowała przebieg meczu. Na pierwsze efekty nie trzeba było czekać długo, bo już w szóstej minucie udało się trafić do siatki Codiny. Doskonałe podanie z głębi pola posłał Andrés Iniesta, a wychodzący Alexis Sánchez, ku zaskoczeniu, bez problemu pokonał golkipera gospodarzy dając prowadzenie Barcelonie już w szóstej minucie.
Na kolejnego gola nie trzeba było czekać długo, bo raptem sześć minut później Codina musiał wyjmować futbolówkę z siatki po raz drugi. Ponownie, kluczową rolę w zdobyciu gola odegrał Andrés Iniesta pięknie dostrzegając wbiegającego w pole karne Thiago Alcântarę. Hiszpan po przyjęciu piłki odegrał ją do Messiego, który bez problemu podwyższył prowadzenie.
Dwubramkowe prowadzenie dało Barcelonie dużo spokoju w kreowaniu gry, a piłkarze Getafe nie byli w stanie zbytnio zagrozić bramce Víctora Valdésa. Kolejną okazję do zdobycia gola Barça miała miejsce w 27. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Villi nieudanie przewrotką próbował strzelać Leo Messi. Kilka chwil później Argentyńczyk znów uderzał na bramkę Codiny, ale tym razem piłka trafiła w słupek.
Zawodnicy Getafe nie potrafili zagrozić bramce Valdésa i jedyne strzały oddali w 27. i 39. minucie, gdy uderzenie Lopo poszybowało nad poprzeczką, a uderzenie Castro bez problemu złapał golkiper Barçy.
W końcówce pierwszej połowy dobrą okazję do zdobycia gola miał Thiago. Po rajdzie Adriano prawą stroną dostał idealne podanie wzdłuż bramki i tylko ofiarna interwencja obrońcy Getafe uchroniła jego zespół przed stratą kolejnego gola.
Od początku drugiej połowy na boisku pojawił się Dani Alves w miejsce Adriano, który poczuł dyskomfort w prawej łydce i został zmieniony by nie ryzykować urazu. Przebieg spotkania nie uległ zmianie i Barça kontynuowała ataki na bramkę Getafe. Pierwsza dobra okazja w tej części meczu nadarzyła się w 57. minucie, gdy po zagraniu Alby w pole karne najpierw strzał, do niemal pustej bramki, Messiego został zablokowany, a dobitka Villi również wybita z linii bramki. 60 sekund później asturyjski napastnik dopiął swego i wykorzystał podanie od Jordiego Alby zdobywając trzeciego gola dla Barçy w tym meczu.
W dalszej części spotkania Katalończycy spokojnie kontrolowali przebieg gry, a Jordi Roura dał szansę Tello, który pojawił się w miejsce Alexisa Sáncheza. Młody skrzydłowy nie potrzebował nawet pięciu minut by wpisać się na listę strzelców. Już w pierwszej akcji ze swoim udziałem plasowanym uderzeniem zza pola karnego pokonał bramkarza Getafe, a asystę przy tym golu mógł dopisać sobie Leo Messi.
Niestety pomimo łatwego spotkania nie udało się, kolejny raz w tym sezonie, zachować czujności do ostatnich minut w defensywie. Przy pozornie prostym wybiciu na połowę Barcelony błąd popełnił Jordi Alba, który skrzętnie wykorzystał Álvaro Vazquez pokonując Víctora Valdésa zdobywają honorowe trafienie dla Getafe. Ostatnie słowo, a w zasadzie dwa słowa, należało jednak do Barcelony. Najpierw akcję Leo Messiego w środku pola wykończył Andrés Iniesta, a chwilę później nieudaną pułapkę ofsajdową wykorzystał Gerard Piqué ustalając wynik spotkania na 6:1.
Po serii słabszych występów Barcelona pewnie pokonała Getafe 6:1 i zdecydowanie najlepszą wiadomością jest dobra forma strzelecka napastników Barçy i przełamanie się Alexisa Sáncheza, który zaliczył bardzo dobry występ w tym meczu. Jedynym mankamentem jest strata gola w końcówce meczu, ale wysokie zwycięstwo w pełni to rekompensuje.
Komentarze (1848)