Camp Nou z niecierpliwością oczekuje dzisiejszego spotkania, które będzie pierwszym ligowym starciem rozegranym na tym stadionie w południe od 25 grudnia 1965 roku.
W tamtych czasach Barcelona tradycyjnie rozgrywała w bożonarodzeniowy poranek międzynarodowy mecz towarzyski. Zwyczaj ten został przerwany w 1970 roku, po przegranej 1:4 z CSKA Sofia. Jednak pięć lat wcześniej terminarz sprawił, że piętnasta kolejka sezonu 1965/66 przypadła na 26 grudnia. Barcelona, która nie chciała zaniechać tradycji gry w Boże Narodzenie o 12.00, przesunęła mecz z Las Palmas na sobotę 25.
Trenerem Barçy był podówczas Roque Olsen. Blaugrana plasowała się na siódmym miejscu w ligowej tabeli i traciła siedem punktów do Atlético Madryt. Barcelona miała już za sobą mecz na Santiago Bernabéu, w którym pokonała Real Madryt 3:1 dzięki dubletowi Fusté i trafieniu Zaldúi. Z kolei Kanaryjczycy zajmowali trzecią lokatę od końca tabeli.
Trafienia Luciena Müllera (13') i Julio Césara Beníteza, który zdobył bramkę z rzutu karnego (21') wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie. Dublet Leóna (44', 58') przywrócił spotkaniu emocje jednak strzał z dystansu, który umieścił w siatce Eladio (80') przyniósł ostateczne zwycięstwo Barcelonie. Kronika Luisa Lainza w Mundo Deportivo wspomina: „Wiał silny wiatr, który miał niebagatelne znaczenie przy ostatnim trafieniu".
Wraz z wiatrem w roli sojusznika skład Barçy wyglądał w tym meczu następująco: Pesudo, Benítez, Olivella, Torres, Eladio, Rifé, Vergés, Müller, Fusté, Zaballa oraz Zaldúa. Dziś, o godzinie rozpoczęcia meczu możemy się spodziewać jedynie słońca, niewielkiego zachmurzenia i ośmiu stopni ciepła.
Komentarze (6)