Tylko i aż punkt na Mestalla

Robertinho

3 lutego 2013, 18:37

1643 komentarze

Valencia CF

VCF

Herb Valencia CF

1:1

Herb Valencia CF

FC Barcelona

FCB

  • Ever Banega 35'
  • 39' Lionel Messi 

Barcelona zremisowała 1:1 z Valencią na stadionie Mestalla. Gole w meczu zobyli Ever Banega i Lionel Messi po rzucie karnym. Remis można uznać za sprawiedliwy, acz w końcówce spotkania gola na wagę zwycięstwa mógł zdobyć Roberto Soldado i tylko dwie kapitalne interwencje Víctora Valdésa uratowały Barcelonę.

Pomimo dużych oczekiwań od spotkania początek pojedynku na szczycie ligi hiszpańskiej nie rokował nadziei na wielkie widowisko. Obie drużyny grały zachowawczo i nie kwapiły się do zdecydowanych ataków na bramkę rywala. Gra toczyła się głównie w środku pola i wymiany piłki przerywane były faulami bądź stratami. Największe emocje, wśród piłkarzy Valencii i ich kibiców, wzbudzały domniemane zagrania ręką przez piłkarzy Barcelony. W trakcie pierwszej połowy podopieczni Ernesto Valverde kilkukrotnie reklamowali u sędziego głównego nieprzepisowe zagranie u rywali, ale za każdym razem powtórki pokazywały, że zarzuty były bezpodstawne.

Do 34. minuty nie padł ani jeden celny strzał na bramkę, ale regułę złamał Ever Banega i zrobił to na tyle skutecznie, że od razu zdobył bramkę. Po dośrodkowaniu z prawej strony, źle wybita piłka z pola karnego spadła pod nogi niepilnowanego Argentyńczyka i spóźniony Pedro nie dał rady powstrzymać rywala przed strzeleniem gola na 1:0.

Po zdobyciu gola gospodarze dostali wiatru w żagle i kontynuowali, bez sukcesu, atak na bramkę Valdésa. Cztery minuty później sędzia odgwizdał jedenastkę na korzyść Barcelony po faulu Joao Pereiry na Pedro. Do jedenastki podszedł nie kto inny jak Leo Messi i potężnym strzałem umieścił piłkę w prawym górnym okienku Guaity. Na koniec pierwszej połowy strzałem z dystansu próbował swojej szansy Roberto Soldado, ale Víctor Valdés stanął na wysokości zadania broniąc uderzenie.

W drugiej połowie oba zespoły grały nieco żywiej i śmielej, chociaż w dalszym ciągu odbiegało to znacznie od widowiska na miarę szlagieru kolejki. Dobrze zapowiadające się akcje kończyły się brakiem wsparcia przez kolegów - jak na przykład w 61. minucie, gdy podanie Messiego nie znalazło adresata. W 66. minucie podanie od Ramiego z głębi pola bardzo dobrze opanował Soldado, by piłka po strzale tylko minęła słupek bramki Valdésa.

W ostatnich piętnaście minut nie brakowało emocji. Najpierw w 77. minucie strzał Villi minął bramkę Guaity po bardzo dobrym dośrodkowaniu Daniego Alvesa. Obronę gospodarzy próbował indywidualnymi akcjami rozrywać Andrés Iniesta, ale kończyło się to najczęściej na rzucie rożnym, bądź wybiciu piłki przez obrońców Valencii.

Najlepszą okazję do zdobycia gola na wagę trzech punktów miał Roberto sSoldado w 89. minucie meczu. Najpierw fatalny kiks zaliczył Piqué tracąc piłkę przy linii bocznej boiska, co wykorzystał Cissokho. Francuz zagrał do napastnika Valencii, który dwa razy próbował strzelać i dwa razy został w świetny sposób zablokowany przez Víctora Valdésa. Bez wahania można powiedzieć, że portero Barçy zaliczył kluczową interwencję w spotkaniu.

Barcelona mimo remisu powiększyła przewagę nad Realem Madryt do szesnastu punktów, który wczoraj przegrał w Grenadzie 0:1. Podopieczni, zastępującego Tito Vilanovę, Jordiego Roury wyraźnie złapali lekką zadyszkę, acz patrząc w przeszłość gorsza dyspozycja zespołu w okresie stycznia/lutego nie jest niczym zaskakującym. Na szczęście przewaga nad pozostałymi kandydatami do mistrzostwa jest na tyle duża, że spadek formy jest luksusem, na który Barcelona może sobie spokojnie, jeszcze, pozwolić.

Ankieta

Który zawodnik Barcelony był najlepszy w meczu z Valencią?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1643)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy