Jordi Roura zdał w środę najtrudniejszy test. Poprowadził drużynę w meczu z Realem Madryt i wywiózł z Bernabéu remis 1:1, co w kontekście rewanżu jest dobrym wynikiem. W ocenie fachowców Barça zagrał lepiej niż gospodarze.
Słowo, którego najczęściej używa sztab szkoleniowy, aby określić postawę drugiego trenera, to "naturalność". W jaskini lwa Roura zachował spokój, a swoją ławkę opuszczał wtedy, gdy uznał to za stosowne. Dawał instrukcje swoim piłkarzom i nie zawahał się wyrazić niezadowolenia po błędnej jego zdaniem decyzji sędziego.
Ciągłość została zachowana i wydaje się, że asystent Tito Vilanovy poradzi sobie w roli tymczasowego trenera pierwszej drużyny. Roura jest bezpośredni i przyjacielski w kontaktach z zawodnikami,do tej pory nie miał problemów, aby utrzymać motywację w drużynie. Piłkarze mają taki sam głód gry, jak w pierwszym sezonie Pepa Guardioli na ławce trenerskiej Barçy, choć decydujące spotkania sezonu dopiero przed nimi.
Tito Vilanova nie poprowadzi zespołu również w niedzielnym meczu z Valencią na Mestalla. Trener nie wrócił jeszcze ze Stanów Zjednocznych, dlatego na Mestalla Roura ponownie wcieli się w rolę pierwszego szkoleniowca.
Komentarze (27)