Pierwszy "finał" FC Barcelony w tym sezonie - mecz z Málagą o awans do kolejnej rundy Pucharu Króla - odbędzie się bez Tito Vilanovy. Trener Barçy poleci w poniedziałek do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędzi dziesięć dni - informuje AS.
Tito mówił już, że jego proces leczenia może powodować, iż przez pewien czas w trakcie sezonu będzie nieobecny. Jutro ma udać się za ocean na kolejne konsultacje medyczne, więc kibice nie powinni być zaskoczeni, że zabraknie go na ławce rezerwowych na Rosaleda. Czwartkowe spotkanie może być przepustką do półfinału Pucharu Króla, gdzie Barça może spotkać się z Realem Madryt. Trzeba jednak wygrać albo zanotować bramkowy remis, w tym drugim przypadku strzelając minimum trzy gole.
Do tej pory Vilanovie bardzo dobrze udaje się połączyć proces leczenia z pracą, ale nie można zakładać, że po powrocie ze Stanów będzie prowadził drużynę w każdym meczu i na każdym treningu. Pod nieobecność pierwszego trenera, jego obowiązki będzie pełnił Jordi Roura.
O znaczeniu czwartkowego spotkania mówili wczoraj dwaj kapitanowie. - To ważny mecz, ale nie dajmy się zwariować. Musimy podejść do niego spokojnie - powiedział Puyol. - Rewanż będzie trudny, musimy dać z siebie wszystko - ocenił z kolei Xavi. Barçę czeka ciężkie zadanie. Tito będzie wspierał swój zespół z daleka.
Komentarze (19)