W piątek FC Barcelona Regal w Palau Blaugrana podejmie panujących mistrzów Europy - Olympiakos Pirues w ramach Euroligi, natomiast 36 godzin później zmierzy się w Madrycie z Asefa Estudiantes w meczu o Puchar Króla.
Te dwa spotkania w tak krótkim odstępie czasowym są równocześnie tymi, którymi nie można przegrać. Po porażce w Moskwie z Chimki (65:78) kolejna przegrana - zwłaszcza w Palau - znacznie utrudniłaby awans do play-off Euroligi. Z drugiej strony kwestia awansu do Pucharu Króla to w bieżącym sezonie absolutna katastrofa. Mistrzowie Hiszpanii do ostatniej kolejki muszą drżeć o udział w walce o krajowy puchar, czyli o zapewnienie sobie miejsca w czołowej ósemce ligowej tabeli po zakończeniu rundy jesiennej - mecz z Asefa Estudiantes to 17. kolejka, ostatni mecz pierwszej rundy.
"To będzie ważny tydzień, ponieważ w piątek i niedzielę gramy bardzo ważne spotkania", powiedział Xavi Pascual na konferencji prasowej po spotkaniu ligowym z Lagun Aro GBC (98:50). Trudno się z nim nie zgodzić. Olympiakos rozpoczął zmagania w fazie Top 16 elitarnej Euroligi identycznie, jak Barcelona - od zwycięstwa i porażki. Mistrzowie Europy personalnie wydają się być podobnie mocni, jak przed rokiem. Co prawda wiele jakości utracili wraz z odejściem Joey Dorseya, jednak w jego miejsce zatrudnili byłą gwiazdę Maccabi Tel Awiw - Giorgi Shermadiniego. Ich lider pozostaje niezmienny: Vassilis Spanoulis. Ze statystykami na poziomie 16,3 punktów i 5,5 asyst na mecz wciąż pozostaje kluczem w grze greckiego zespołu i jego zatrzymanie będzie absolutnie priorytetowe dla losów meczu.
36 godzin później w Madrycie
Niezależnie, czy będzie to zwycięstwo, czy porażka w starciu z panującymi mistrzami Europy, Katalończycy nie będą mieli wiele czasu na strawienie euroligowej gry. 36 godziny po zakończeniu meczu w Palau, Barça Regal rozpocznie spotkanie w Palacio de los Deportes de la Comunidad w Madrycie przeciwko Asefa Estudiantes. Jedyna opcja, która zapewnia udział w turnieju o Puchar Króla w Vitorii to zwycięstwo. Problem w tym, że podopieczni Luisa Casimiro, którzy w bieżącym sezonie wygrali pięć na osiem meczów w domu, grają dokładnie o to samo. Awans obu ekip do czołowej ósemki, co daje bilet do Vitorii może spowodować jedynie wygrana Barçy Regal i porażka Blusens Monbus. Tak więc w ciągu dwóch dni koszykarze Xaviego Pascuala staną do walki, która po części określi ich przyszłość w obecnym sezonie.
Komentarze (2)