Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Alves 3, a Messi 6,5". Tylko rzeczowe, logiczne i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, challenger
Valdés – 7 – Nieomal bezbłędny. Nie można mieć do niego większych zastrzeżeń nawet jeśli nie miał kiedy się spocić. Mała ilość pracy do jakiej był zmuszony przez rywali to jedno, ale obrona strzału w sytuacji sam na sam swoją drogą, i musi podwyższać notę naszego portero. Skuteczny przy wszystkich innych okazjach, zachował pełną koncentrację do końca. Gdyby nie 3 stracone piłki, ocena byłaby o symboliczne pół punktu wyższa.
Alves – 7,5 – Sporo strat (12) nie zamazuje pozytywnego obrazu gry Brazylijczyka ani faktu spełniania roli integralnego elementu perfekcyjnie funkcjonującej maszyny z Camp Nou. Nareszcie skupiony na grze na własnej połowie (7 odbiorów) tak samo jak na terytorium rywali. Oczom widzów nie mogły naturalnie umknąć nieprecyzyjne dośrodkowania, ale było ich mniej niż udanych zagrań. Nieoceniony jest również wkład Daniego w grę wzajemną. Zawsze był w odpowiednim miejscu, gotowy rozgrywać piłkę dwójkowo lub w trójkącie. Gdyby nie fatalna dyspozycja arbitra liniowego, zapisałby na swoim koncie przedniej urody asystę. Dobre wejście w Nowy Rok.
Puyol – 8,5 – Skała. Fizycznie wyglądał na kilka lat mniej. Perfekcyjnie dyrygował obroną nie pozwalając wykonać żadnej zespołowej akcji Espanyolowi. Zaliczył dziesięć odbiorów i tylko raz stracił piłkę. W polu karnym rywala potrafił frunąć jak niegdyś na Santiago Bernabéu. Oby ten występ stał się zwiastunem lepszych czasów dla naszego kapitana. Bez niego drużyna traci bardzo wiele.
Piqué – 7,5 – Przy otwartym wyniku miał duży wpływ na zachowanie przez drużynę czystego konta. Dotrzymywał kroku swojemu starszemu koledze ze środka obrony... aż do 80 minuty, kiedy to w fatalny sposób stracił piłkę na rzecz Albina. Wspaniałomyślnie pozwolił także na oddanie strzału Garcii w 66'. Poza tym w przekroju całego meczu grał świetnie notując aż czternaście odbiorów, raz po raz w ten lub inny sposób uniemożliwiając rywalom przedarcie się w pole karne Valdésa. Wielokrotnie zaangażowany w wyprowadzanie piłki, z imponującymi efektami. Gerard potrafił również zapędzać się w pole karne rywala i tam stwarzać bezpośrednie zagrożenie bramki Casilli. Z uwagi na rzadkie acz rażące chwile słabości, ocena 7,5. Tylko.
Alba – 7 – Bardzo aktywny na swojej lewej stronie, ograniczał jednak ofensywne wejścia, a przynajmniej nie dawały one drużynie tyle, co zwykle. Jakością gry wzajemnej nie ustępował Alvesowi, dając partnerom niemal zawsze opcję podania w swojej strefie. Słabą efektywność w ofensywie nadrobił fantastyczną postawą w destrukcji. Zanotował dziesięć odbiorów (w kontekście sześciu strat) dzięki czemu grający na prawej flance Baena nie istniał w tym meczu.
Busquets – 8,5 – Rola Sergio w tym meczu była ogólnie nieoceniona. Był zaporą potrafiącą zatrzymać nacierających rywali, mózgiem rozgrywającym futbolówkę i regulującym tempo gry artystą zagrywającym kapitalne, prostopadłe podanie do Pedro w 27. minucie. Trzynaście odbiorów ma tu swoją wymowę, bezsprzeczna dominacja Barçy w środku pola przez cały mecz to głównie zasługa jego wydajności. Kluczowy zawodnik spotkania bijący się z Kanaryjczykiem o miano zawodnika meczu. Najprawdopodobniej takim byśmy go uznali, gdyby nie niedołężne minięcie się z piłką z 23. minuty. Biorąc pod uwagę wynik na tamtą chwilę, błąd ten mógł kosztować Barçę bardzo wiele w dalszej perspektywie meczu.
Xavi – 7,5 – Tego wieczoru był ustawiony przez Vilanovę bardziej ofensywnie, czego efekty mogliśmy zobaczyć już w 10. minucie przy bramce otwierającej wynik spotkania. Duży wkład własny w rozegranie i kontrolowanie tempa gry, ale sporo z jego standardowych obowiązków przypadła Busquetsowi i Fabsowi, zresztą zagrania Generała nie zawsze trafiały tego dnia do celu (6 strat). Skuteczny element perpekcyjnie funkcjonującej drużyny, stosowny bonus za otwarcie wyniku.
Fàbregas – 8,5 – To on miał jakąś kontuzję? Jeden z najlepszych w długimi momentami koncertowo grającej drużynie gospodarzy. Dzielnie pracował w ofensywie aż czterokrotnie stwarzając kolegom sytuacje bramkowe. Potrafił zaliczyć również ważne odbiory dające zespołowi kontry. Gdyby nie arbiter liniowy, mógłby do tego wszystkiego zapisać na swoim koncie asystę. Umożliwił Messiemu stanięcie na wapnie, nawet jeśli decyzję arbitra można uznać za dyskusyjną. Nie każda decyzja Cesca była optymalna (jeszcze), ale w meczu z Espanyolem był piłkarzem o znaczącym wpływie na ofensywną postawę całego zespołu.
Iniesta – 7,5 – Wielokrotnie wykorzystywany przez partnerów w rozegraniu był drugim najczęściej podającym zawodnikiem zespołu. Wzór gry wzajemnej i umiejętności utrzymywania się przy piłce pod presją, po raz kolejny pokazał swoją wartość. Zaliczył asystę przy golu Xaviego, a później miał duży udział w kontrolowaniu gry przez Dumę Katalonii. Na minus zmarnowanie okazji z 13. minuty oraz aż szesnaście (!) strat. Doceniamy próby zagrań kluczowych, ale takiej kumulacji niedokładności ze strony don Andrésa nie widzieliśmy już od bardzo dawna.
Messi – 7,5 – Aktywny i stosunkowo mocno pracujący, chwilami nieobecny, ale geniusze tak już mają. Wielokrotnie znajdował się przed linią obrony rywala, po czym próbował słać prostopadłe piłki - większość z nich była nieprecyzyjna i w mig przechwytywana przez graczy Espanyolu. Ale jak wszystko zaskoczyło, to: pierwsza bramka padła po wyprowadzeniu akcji przez Leo (przyspieszył akcję zagrywając do Iniesty), nabił Rodrígueza i bezbłędnie wyegzekwował karnego. Nie można mu też odmówić wkładu w grę wzajemną, asysty z 15. minuty oraz kapitalnego strzału z rzutu wolnego, któremu centymetrów zabrakło do wpadnięcia w sieć. Wypada też wyróżnić Argentyńczyka za powstrzymane przez nadgorliwą chorągiewkę rozprowadzenie Fàbregasa po przerwie. Wymienione na wstępie częste jak na Leo przypadki łatwego powstrzymywania przez defensywę rywala powstrzymują nas przy tej ocenie przed większym optymizmem. Bardzo wydajny występ, ale tym razem role pierwszoplanowe należały do innych.
Pedro – 9 (ZM*) – Właśnie tak ma grać skrzydłowy w FC Barcelonie, więc trzeba przyznać Pedro zaliczenie kapitalnego występu. Był zawsze we właściwym miejscu na placu gry, błyskawicznie podejmował słuszne decyzje i kończył akcje z zimną krwią (i nie mówię tu o bramce nr 1, lecz trzech pozostałych sytuacjach gdy umieścił piłkę w siatce Casilli) dokładając do tych aspektów swoją tradycyjną waleczność i nieustępliwość w defensywie. Sytuacyjna bramka w 15 minucie ewidentnie dodała mu wiatru w żagle, wzorcowe zachowanie przy drugim golu i tylko kompromitującej dyspozycji arbitra liniowego zawdzięcza Kanryjczyk, że oficjalnie zakończył mecz "tylko" z dwoma golami. Taki występ zasługuje na uznanie i szacunek. Dodatkowo na korzyść Kanaryjczyka działają statystyki. Tylko sześć strat i aż pięć odbiorów? Występ bliski perfekcji.
Rezerwowi:
Thiago – 7 – Utrzymał jakość Xaviego, a nawet wniosł odrobinę więcej aktywności i ciągu na bramkę. Inteligentnie urywał się obrońcom w środku pola i dobrze rozrzucał futbolówkę. Świetna zmiana.
Villa – 6 – Starał się przełamać strzelecką niemoc, nie zapominając przy tym o kolegach, ale w kluczowej sytuacji znów zawalił arbiter nie dając Blaugranie przywileju korzyści.
Alexis – 6 – Wszedł za kapitalnego Pedro, ale nie odegrał eksponowanej roli. Brakowało efektywności. Starał się dynamizować akcje, chętnie grał z pierwszej piłki, ale najlepsze zagranie (otwierające) zmarnowali mu koledzy. Jego pech, że pojawił się na boisku, gdy większość kumpli z drużyny myślała bardziej o udaniu się pod prysznic niż bombardowaniu bramki Casilli, ale tym razem była to pozytywna zmiana Chilijczyka.
Komentarze (107)