David Villa, napastnik FC Barcelony i reprezentacji Hiszpanii, świętuje dziś 31. urodziny.
Villa urodził się 3 grudnia 1981 roku w małej miejscowości Tuilla. Profesjonalną karierę rozpoczął w Sportingu Gijón, skąd w lecie 2003 roku trafił do Realu Saragossy. Na La Romareda Villa dał się poznać jako świetny napastnik, obdarzony świetną techniką oraz swobodnie operujący zarówno lewą, jak i prawą nogą.
Po dwóch sezonach gry w Aragonii Villa przeszedł do Valencii, gdzie jego talent eksplodował na skalę światową. W ekipie Nietoperzy El Guaje grał pięć lat i zdobył dla tej drużyny ponad 160 bramek, co nie mogło zostać niezauważone przed największe drużyny na świecie.
W 2010 roku Valencia sprzedała swojego najlepszego piłkarza Barcelonie za 40 milionów €. Do stolicy Katalonii Villa przybył jako mistrz świata i król strzelców imprezy, nikt zatem nie wątpił, że był to dobry ruch transferowy.
Asturyjczyk świetnie wprowadził się do drużyny Guardioli. W pierwszym sezonie gry zdobył 28 bramek i trafiał w tak ważnych meczach jak pamiętna manita z Realem na Camp Nou czy finał Ligi Mistrzów z Manchesterem.
Sezon 2011/2012 to prawdziwy koszmar dla Villi. W połowie grudnia podczas spotkania Klubowych Mistrzostw Świata Asturyjczyk złamał kość piszczelową, co oznaczało długi rozbrat z futbolem. Początkowo mówiło się o sześciu miesiącach, ale rehabilitacja wydłużyła się, wskutek czego Villa opuścił rozgrywane w Polsce i na Ukrainie mistrzostwa Europy, które padły łupem Hiszpanii. Asturyjczyk ma jednak w dorobku to trofeum: zdobył je wraz kolegami w 2008 roku na boiskach Austrii i Szwajcarii. Dwa lata później, w 2010 roku, Villa cieszył się ze zdobycia mistrzostwa świata. Co warte odnotowania, obie imprezy zakończył z tytułem króla strzelców.
Tito Vilanova od początku nie ukrywał, że liczy na powrót Villi. Asturyjczyk wrócił na boisko w sierpniu i pierwszą bramkę po ponad ośmiu miesiącach zdobył 19 sierpnia podczas pierwszej ligowej kolejki (mecz z Realem Sociedad). Od tego czasu El Guaje dostaje coraz więcej minut, gra coraz lepiej i wydaje się, że po kontuzji nie ma już śladu.
Z okazji urodzin Dostojnemu Solenizantowi życzymy w pierwszej kolejności dużo zdrowia. Miejmy nadzieję, że kontuzje będą omijać naszego napastnika, który z Barceloną i reprezentacją Hiszpanii odniesie jeszcze wiele spektakularnych zwycięstw. Na poziomie osobistym - dużo szczęścia oraz spełnienia marzeń.
Sto lat, David!
Komentarze (77)