Po awans do fazy pucharowej

Makaj

19 listopada 2012, 23:58

Własne/fot.Sport

103 komentarze

Spartak Moskwa

SPM

Herb Spartak Moskwa

0:3

Herb Spartak Moskwa

FC Barcelona

FCB

Po dwutygodniowej przerwie wracają emocje związane z Ligą Mistrzów. Podopieczni Tito Vilanovy zagrają jutro w meczu 5. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów ze Spartakiem Moskwa.

Barcelona awans do fazy grupowej mogła sobie zapewnić już na początku listopada, ale niespodziewanie przegrała na wyjeździe z Celtikiem Glasgow 1:2. Tamto spotkanie obnażyło brak skuteczności napastników Barçy i pokazało problemy z linią defensywną, która wskutek kontuzji jest w tym sezonie piętą achillesową ekipy z Camp Nou.

Spartak tymczasem walczy o życie. Każdy wynik inny niż wygrana z Barceloną zminimalizuje szanse awansu praktycznie do zera (przy remisie będą one teoretyczne, przy przegranej nie będzie ich wcale). Po czterech spotkaniach piłkarze Unaia Emery’ego zgromadzili tylko trzy punkty, chociaż być może zasłużyli na więcej. Szczególnie mogły podobać się pierwsze dwa mecze (odpowiednio z Barceloną i Celtikiem), w których Spartak prowadził co prawda 2:1, ale ostatecznie przegrał w obu spotkaniach 2:3. Za ładną grę punktów się nie przyznaje, niemniej jednak oba spotkania pokazały, że rosyjską ekipę trzeba traktować poważnie i lekceważący stosunek do meczu może przynieść bardzo złe skutki.

Wspomniany już wcześniej Emery bardzo chciałby wygrać z Barceloną, ponieważ sztuka ta nigdy mu się nie udała mimo wielu okazji. Nie licząc wrześniowego meczu Ligi Mistrzów, Emery dwukrotnie mierzył się z Barçą jako trener Almeríi i dziesięć razy w roli szkoleniowca Valencii. Bilans? Siedem porażek i pięć remisów.

Inna sprawa to zestawienie meczów Barcelony na rosyjskiej ziemi. Jedyne zwycięstwo piłkarze ze stolicy Katalonii odnieśli w Rosji dziesięć lat temu, pokonując 3:1 Lokomotiw Moskwa. Co ciekawe, w tamtejszym meczu wystąpili Valdés, Puyol i Xavi. W pozostałych pięciu spotkaniach na terenie największego państwa świata Barcelona musiała dzielić się punktami z gospodarzami.

Do jutrzejszego meczu goście przystępują po serii pięciu zwycięstw w lidze. Barcelona prowadzili w rodzimych rozgrywkach i może pochwalić się 11 zwycięstwami i jednym remisem w 12 meczach. Spartak z kolei jest piąty i do prowadzącego zespołu CSKA Moskwa traci 10 punktów. W sobotę piłkarze Emery’ego zremisowali 1:1 z trzecią od końca drużyną Wołga Niżny Nowogród.

O ile sytuacja kadrowa w Barcelonie uległa poprawie (powrót Piqué i Puyola), kontuzje są dużym zmartwieniem trenera Spartaka. Z powodu urazów nie może zagrać aż trzech bramkarzy (Dykan, Piesjakow i Rebrow) i w bramce stanie bramkarz drużyny młodzieżowej. Jeśli chodzi o zawodników z pola, Emery nie będzie mógł skorzystać z usług Wellitona, Rômulo, Bilaletdinowa, Parszywluka oraz zawieszonego Pareji. Kłopoty ze zdrowiem mają również McGeady i Dziuba i ich występ stoi pod znakiem zapytania.

Cel na jutro jest jeden: wygrać i zapewnić sobie awans do fazy pucharowej. Wtedy Barça nie musiałaby myśleć o grudniowym meczu z Benficą, w którym okazję do pokazania się na Camp Nou mogliby otrzymać młodzi zawodnicy, tacy jak Deulofeu, Bartra czy Sergi Roberto. Czy tak się stanie? Przekonamy się o tym już za 20 godzin.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (103)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze