Dzień, w którym Vítor Baía mógł umrzeć

Ola

16 listopada 2012, 11:42

Sport.es

3 komentarze

Zawodnik, który bronił barcelońskiej bramki w latach 1996-1998 wyjawia, że tuż przed finałem w Rotterdamie znalazł się na krawędzi życia i śmierci.

Minęło ponad piętnaście lat i właśnie teraz Vítor Baía zdecydował się opowiedzieć pewną historię, która omal nie zakończyła się dla niego tragicznie. Miała ona miejsce podczas jego pierwszego roku w FC Barcelonie, gdzie trafił dzięki Bobby'emu Robsonowi. Zespół znajdował się w końcowym etapie sezonu, tuż przed finałem Pucharu Zdobywców Pucharów, w którym Barça grała przeciwko PSG w Rotterdamie. Tej drużynie przydarzyło się wiele ciekawych rzeczy, które nie wyszły poza mury szatni i hotelowych pokojów. „Jakież wspomnienia mam z tego hotelu!", mówił Laurent Blanc przed dwoma miesiącami, patrząc w kierunku pokojów hotelu Juan Carlos I, kiedy to przyjechał do Barcelony promować firmę Nike. „Wiele, ale to wiele ciekawych rzeczy się wydarzyło, o których nigdy nie będę mógł powiedzieć", dodał.

I jak wspominaliśmy, Baía również ma dużo do opowiedzenia: „Miałem wtedy wielkiego pecha, ale z drugiej strony duże szczęście, że miałem przy sobie tak wykwalifikowane osoby jak Ángel Mur, Jaume Langa czy Fernando Baños. Przytrafiła mi się jakaś infekcja za uchem, coś w rodzaju czyraka i dali mi penicylinę, żebym mógł bez żadnych przeszkód zagrać w finale. Już wcześniej miałem okazję brać penicylinę, ale ta, którą mi dali zawierała analgetyk o nazwie prokaina, na który jestem uczulony. Bezpośrednio po zażyciu wpadłem we wstrząs anafilaktyczny i miałem konwulsje. Na szczęście, wspomniana trójka zadziałała bardzo szybko i natychmiast podali mi kortyzon. Naprawdę miałem farta, bo inaczej mógłbym umrzeć tam na miejscu".

Bramkarz dodaje, że „oni - Mur, Langa i Baños - nie byli temu winni. Zapytali, czy jestem uczulony na penicylinę i odpowiedziałem, że nie. O tym drugim leku nie rozmawialiśmy. Nikt nic nie wiedział o prokainie...".

Portugalczyk wspomina, że „pomimo tego mogłem zagrać w ostatnim meczu ligowym i w finale Pucharów Zdobywców Pucharów, chociaż muszę dodać, że tego dnia w Rotterdamie, nie byłem w pełni sił. Wciąż odczuwałem skutki tego ataku. Na szczęście wszystko skończyło się tylko na wielkim strachu".

Baía zagrał w tym spotkaniu i zakończył je z czystym kontem. FC Barcelona zdobyła puchar, wygrywając dzięki karnemu strzelonemu przez Ronaldo.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze