FC Barcelona wygrała na Majorce, ale ponownie wraca do domu z bagażem kilku bramek. Tym razem straciła dwie, lecz ponieważ strzeliła cztery, odniosła dziesiąte zwycięstwo w jedenastym meczu ligowym w tym sezonie. To najlepszy start w historii całej Primera División.
Spotkanie rozpoczęło się sennie i nic nie zapowiadało, że będziemy świadkami sześciu goli. Barça długo rozgrywała piłkę, ale nie stwarzała żadnego zagrożenia, a piłkarze Mallorki przestraszeni bali się nawet wyjść z własnej połowy. Po 20 minutach coś w końcu zaczęło się dziać, aż w końcu rzut wolny na bramkę zamienił Xavi, świetnie przymierzając z 25 metrów. Ze strony gospodarzy postraszył tylko Hemed, którego uderzenie głową, z najwyższym trudem obronił Valdés.
Końcówka pierwszej częsci to dwa trafienia Barcelony "z niczego". Najpierw na strzał w gąszczu nóg zdecydował się Messi. Piłka delikatnie zmieniła tor lotu po muśnięciu obrońcy i przeturlała się zmylonemu tym Awatowi między rękawicami. Po chwili było już 3:0, tym razem na listę strzelców wpisał się Tello. Młody skrzydłowy "wpuścił w maliny" Nsue, który pobiegł za wbiegającym w pole karnym Albą, i sam dokładnie przymierzył zza szesnastki. Wyglądało, że jest po meczu.
Obecny sezon pokazuje jednak, że gdy Barça prowadzi 3:0, to gra się dopiero zaczyna. Nie inaczej było i tym razem. W 55. minucie błąd przy linii bocznej popełnił Mascherano, piłka trafiła do niepilnowanego Pereiry, który nie miał problemów z pokonaniem Valdésa. Trzy minuty później sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Busquetsa, a "jedenastkę" na bramkę pewnie zamienił Víctor.
Zrobiło się nerwowo, bo Mallorca poczuła krew. Dwa błędy obrony Barçy? Dlaczego więc nie mógł się zdarzyć kolejny. Na szczęście z gospodarzy szybko zeszło powietrze, a wpuszczony w drugiej połowie Alexis Sánchez pokazał grę na miarę swoich umiejętności. W 70. minucie Alves dośrodkował piłkę w pole karne, tam Chilijczyk odegrał ją do tyłu do Messiego, a Argentyńczyk mocno huknął nie dając szans Dudu Awatowi na skuteczną interwencję. Do końca spotkania wynik się już nie zmienił, choć kilka razy Alexis dobrze zakręcił obroną Mallorki.
Barcelona wyrównała rekord la Liga, wygrywając 10 meczów w 11 pierwszych kolejkach. Wciąż martwią nas stracone bramki, cieszą za to, że piłkarze Tito mają fantastyczną średnią ponad trzech trafień na mecz. Cel numer jeden - zachować 8 punktów przewagi nad Realem - został zachowany.
Komentarze (1960)