Decyzja o przedłużeniu kontraktu lub rezygnacji z usług José Pinto ma zapaść w listopadzie na jednym ze spotkań zarządu. Klub bierze pod uwagę zaoferowanie rocznej umowy drugiemu bramkarzowi, nie odrzucając jednocześnie możliwości zakupu dodatkowego piłkarza na tę pozycję.
8 listopada Pinto skończy 37 lat. Jest w zespole dobrym duchem, wszyscy pamiętamy jego sprint po zdobyciu bramki przez Andrésa Iniestę na Stamford Bridge czy "gwizdek" w spotkaniu z Kopenhagą. Jak dowiedziało się jednak Mundo Deportivo, klubowe żródła bliskie zawodnikowi sugerują, że gracz czuje się trochę zaniepokojony. W przeciwieństwie do Pepa Guardioli, Tito Vilanova nie ogłosił wszem i wobec, że Pinto będzie podstawowym bramkarzem we wszystkich meczach Pucharu Króla. Zrobił to tylko mimochodem przed pojedynkiem z Alavés.
Dla Pinto priorytetem jest pozostanie w Barcelonie, dlatego czeka na sygnał. Rezerwowy bramkarz swoją karierę chce zakończyć na Camp Nou i nie bierze innej opcji pod uwagę. Zarówno w zimie, jak i w czerwcu przyszłęgo roku. Mimo wcześniejszych przypuszczeń, jego dotychczasowa umowa nie zawiera żadnych zapisów pozwalających mu zacząć pracę w sztabie szkoleniowym Barçy.
Agent zawodnika, Juan Maraver, powiedział że jak na razie nie było rozmów z Barçą. - Podchodzimy do tej sprawy normalnie i ze spokojem. Jest jeszcze wcześnie i nie ma pośpiechu. Mamy listopad, a w ostatnich latach kontrakty podpisywane były później. Barça ma swój czas - powiedział.
Komentarze (46)