Po odebraniu Złotego Buta, Leo Messi rozmawiał z reporterem Marki i w swoim stylu mówił o wyróżnieniu, roli lidera i całej Barcelonie.
- Nigdy nie uważałem się za indywidualistę, chociaż byli ludzie, którzy tak mnie postrzegali. Barça nie potrzebuje lidera ze względu na ludzi, którzy ją tworzą. Na koniec swojej kariery spojrzę na to, czego dokonałem. Ludzię ocenią - powiedział argentyński crack.
- W tutejszej akademii nauczyłem się wielu rzeczy. Tutaj pracuje się inaczej, inna jest gra piłką i system taktyczny. Przyjechałem z Argentyny, gdzie nic takiego nie robiliśmy, bo wszystko na czym się skupialiśmy to bieganie i niewiele więcej - wspominał.
- Miałem szczęście, że gdy zacząłem grać w cadete, akurat przyszedł Tito Vilanova, dzięki czemu zmienił przebieg mojej piłarskiej kariery. Tito jest teraz tym samym człowiekiem, który prowadził nas w cadete. Traktował nas wtedy tak samo, jak teraz.
- Xavi jest wspaniałym piłkarzem, mającym wiele zalet. Nie traci piłki, ma wielki przegląd pola, gra dla zespołu, reguluje tempo gry... Ma wiele zalet i ciężko wybrać jedną z nich. Z Iniestą jest bardzo podobnie. Andrés ma większą łatwość w zdobywaniu bramek wchodząc z głębi pola. Ale reszta jest taka sama. Andrés także ma wizję gry i gdy tylko chce, zespół gra wokół niego. Gdy na boisku jest on i Xavi, przeciwnikowi bardzo trudno jest mieć w posiadaniu piłkę.
- Cesc? Łatwo się z nim zrozumieć na boisku ze względu na jego sposób gry. Zarówno na treningach, jak i w meczach, staramy się znaleźć siebie nawzajem.
- W większości nie jestem pomocnikiem, robię to, czego akurat potrzebuje zespół w danej chwili. Już na treningach chcemy wygrywać. I to oznacza, że mamy ten sam głód, co na początku, aby zdobywać tytuły.
Komentarze (17)