Barcelona wygrała trzeci kolejny mecz w Lidze Mistrzów i z kompletem punktów prowadzi w swojej grupie. Dziś jednak o zwycięstwo było zdecydowanie najtrudniej ze wszystkich spotkań w tegorocznej edycji rozgrywek. Wydarte w ostatniej chwili zwycięstwo jest jednak historyczne, gdyż był to setny triumf Barcelony w rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Podopieczni Tito Vilanovy mogli fantastycznie rozpocząć spotkanie, ale w 2. minucie Alexis Sánchez nie wykorzystał doskonałej okazji na zdobycie bramki. Na kolejną okazję kibice musieli czekać do 17. minuty. Popis geniuszu dał Messi, posyłając wyborną piłkę nad całą obroną do Iniesty, ten zagrał na siódmy metr do Bartry, który mocno strzelił głową, jednak na posterunku był Fraser Forster.
Minutę później było 1:0 dla gości. Celtic, który swoich okazji upatrywał w stałych fragmentach gry, wykorzystał pierwszą nadarzającą się okazję. Z rzutu wolnego dośrodkował Mulgrew, a najwyżej do piłki wyskoczył Samaras, który strzałem głową skierował piłkę do siatki. Interwencję Valdésowi utrudnił fakt, iż futbolówka odbiła się jeszcze od pleców spóźnionego z interwencją Mascherano.
Bramka nie zmieniła obrazu gry. To Barcelona nadal kreowała grę i przebywała z piłką na połowie gości, a Celtic ograniczał się do kontrataków. W 29. minucie znów bliski strzelenia bramki był Marc Bartra, ale po dośrodkowaniu Iniesty młody obrońca nieczysto trafił w piłkę. Gdy wydawało się, że gospodarze zejdą na przerwę z jednobramkową stratą, piłkarze z cantery popisali się akcją, którą można oglądać godzinami. Messi zagrał piłkę do Iniesty, ten odegrał do Xaviego, urodzony w Terrasie piłkarz oddał futbolówkę Inieście, a Blada Twarz mocnym, płaskim strzałem doprowadziła do wyrównania.
Po przerwie Barça nadal była stroną dominującą, ale to Celtic mógł pierwszy zdobyć bramkę. W 53. minucie bliski tej sztuki był Wanyama, ale piłka po jego uderzeniu poszybowała minimalnie niecelnie. W 67. minucie aktywny, ale nieskuteczny tego wieczoru Leo Messi próbował uderzenia z 20 metrów, jednak to uderzenie z łatwością wyłapał bramkarz gości. Chwilę później powinno być 2:1 ale Barcelony, ale po bardzo ładnej akcji Alexisa, Pedro i Messiego Argentyńczyk z kilku metrów trafił wprost w dobrze ustawionego Forstera.
Najlepszy piłkarz świata bardzo chciał strzelić dziś bramkę dla mającego się urodzić lada chwila syna, ale wybitnie mu nie szło. Atomowa Pchła na kwadrans przed końcem miała jeszcze jedną świetną okazję, ale strzał głową Argentyńczyka z kilku metrów w wielkim stylu obronił bardzo dobrze dysponowany Forster.
Vilanova chciał odmienić oblicze nieskutecznego ataku i na kwadrans przed zakończeniem zawodów wpuścił na boisko Tello (w miejsce Pedro), a chwilę później desygnował do gry Davida Villę (za Alexisa). To właśnie po strzale El Guaje na trybunach słychać było jęk zawodu. Były napastnik Valencii w 90. minucie otrzymał podanie od Iniesty i bez zastanowienia uderzył na bramkę gości, ale trafił tylko w słupek.
Gra do końca opłaciła się. W ostatniej, czwartej doliczonej minucie, w pole karne Celtiku dośrodkował Adriano. Akcję zamykał Alba, który z kilkunastu centymetrów wpakował piłkę do siatki. Chwilę później włoski arbiter zagwizdał po raz ostatni i trzy punkty zostały na Camp Nou.
Trzeba napisać, że Celtic postawił dziś twarde warunki. Owszem, Barcelona miała kilka świetnych sytuacji, ale jak w transie bronił Forster. Poza tym długimi momentami szczelna defensywa gości nie pozwalała gospodarzom na śmiałe wejścia w pole karne, a dośrodkowania padały łupem szkockich obrońców. Najważniejsze jednak, że zespół po raz kolejny pokazał, iż do końca wierzy w zwycięstwo i dziś ta wiara przyniosła kibicom na Camp Nou dużo radości.
Komentarze (2354)