Bramkarz Barcelony w wywiadzie dla Barça TV i oficjalnej strony klubu zapewniał, że drużyna wciąż jest pełna ambicji. "U Tito czuję się tak samo jak doceniany jak u Pepa" - mówi.
Pinto udzielił wywiadu dla Barça TV i www.fcbarcelona.cat i przedyskutował obecną sytuację w klubie, a także odwołał się do czasów, kiedy zaczynał swoją przygodę na Camp Nou.
Przyszedłeś do klubu tylko na pół roku, mimo to jesteś tu już pięć i pół roku. Widzisz siebie kontynuującego grę i kończącego karierę w Barcelonie?
Aktualnie jestem szczęśliwy i chciałbym, by trwało to jak najdłużej. Dopóki czuję się dobrze fizycznie, nie zamierzam myśleć o emeryturze. Czy mógłbym zawiesić tutaj buty? Chętnie - jestem tu bardzo szczęśliwy, tutaj urodził się mój syn i po zakończeniu piłkarskiej kariery chciałbym żyć w tym miejscu. Kocham to miasto.
Zamierzasz utrzymać przyjaźń z kolegami z zespołu po zakończeniu kariery?
Nasza przyjaźń jest czymś najpiękniejszym i najpoważniejszym, naprawdę. Nawet najwspanialsze tytuły i zwycięstwa nie mają takiego znaczenia. Swoje przyjaźnie zamierzam zachować w kolejnych etapach mojego życia, tak jak po opuszczeniu Betisu, Celty i nawet Safa San Luis, gdzie grałem jeszcze jako dziecko.
Jak oceniasz bieżący sezon? Wciąż jesteście niepokonani w lidze i rozgrywkach europejskich.
Jak na razie wygląda to dobrze. Jednak sezon jest bardzo długi i to właśnie stanowi i trudności i konkurecyjności, inne drużyny utrudniają nam grę za każdym razem bardziej i to nie będzie łatwe, choć sami nie zamierzamy być mniej konkurencyjni - ciągle mamy tą samą ambicję do wygrywania.
Jak oceniasz osiem punktów przewagi nad Madrytem?
Myślę, że te punkty nie mają teraz większego znaczenia. Nie wiem, co czują piłkarze Madrytu, ale wiem, co czujemy my i co się dzieje w naszej szatni, a goszczą tu wspaniałe uczucia siły i wspólnoty wśród nas, jest naprawdę świetna atmosfera. Gdy dodamy do tego ciężką pracę, wyniki okażą się bardzo dobre. Może tak samo czują się w Madrycie, nie wiem, ale tutaj jest niesamowicie.
Zawsze mówiłeś, że czujesz się doceniony pod wodzą Guardioli - czujesz się tak samo przy Tito Vilanovie?
Dokładnie tak samo - czuję, że mam dużą wartość i jestem doceniany.
Myślisz, że twoja rola będzie taka sama? Za Guardioli grałeś we wszystkich meczach Pucharu Króla. Jednak nie jesteś tylko pucharowym bramkarzem, czyż nie?
Trenuję, by dostać szansę na grę - to jest to, co lubię, ale co nie jest moją decyzją. Moim zadaniem jest ciężki trening, by być gotowym w 100%, gdy szef będzie mnie potrzebował - nieważne, czy to na Puchar Króla, ligę, czy Ligę Mistrzów.
Nauczyłeś się grać innym stylem w Barcelonie?
Jak tylko tutaj przyszedłem, uświadomiono mnie, że bardzo ważne będzie nauczenie się gry z użyciem nóg. To było wyzwanie, które szybko zaakceptowałem i z radością przyjąłem. Teraz bardzo lubię grać nogami, tak jak lubię gierki na posiadanie piłki podczas treningów. To była zmiana, z którą musiałem się pogodzić w pierwszych sześciu miesiącach.
Co najbardziej lubisz w byciu bramkarzem?
Odkąd byłem dzieckiem byłem pewien, że chcę zostać bramkarzem. Tak jak mój dziadek i wujek, więc może po prostu mam to we krwi. To pozycja odmienna od innych i jedna z najbardziej odpowiedzialnych. Jeśli bramkarz popełni błąd, nie ma nikogo za nim, więc trzeba mieć bardzo silną mentalność i mocną osobowość - to jest to, co nas najbardziej wyróżnia.
Czujesz się uprzywilejowany?
Tak. Od kiedy byłem dzieckiem chciałem grać w piłkę, być bramkarzem, grać z najlepszymi i teraz spełniam te marzenie z najlepszą drużyną w historii tej gry. Grałem w La Liga i Lidze Mistrzów. Zdobyłem Trofeum Zamory i cieszę się z tego wszystkiego!
Komentarze (21)