Wygrana w ostatnich minutach

IceMan

22 września 2012, 21:24

2309 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:0

Herb FC Barcelona

Granada CF

GRA

  • Xavi 86'
  • Borja Gomez 89' (sam.)

Po bardzo ciekawym, obfitującym w mnóstwo sytuacji meczu, FC Barcelona pokonała 2:0 Granadę. Zespół ubiegłorocznego beniaminka, który na Camp Nou przyjeżdżał skazywany na klęskę spisał się nadzwyczaj dobrze, zwłaszcza za sprawą skutecznie dysponującej defensywy i genialnego Toño Martíneza, który w bramce dokonywał rzeczy powszechnie uznawanych za niemożliwe. Kolejne wymęczone zwycięstwo Barçy, ale kolejne jakże ważne 3 punkty do kolekcji.

Spotkanie rozpoczęło od nerwowej gry z obu stron, zwłaszcza katalońska defensywa nie wyglądała na skoncentrowaną do czego na początku obecnego sezonu zdążyliśmy się przyzwyczaić. W siedmiu dotychczas rozegranych meczach (4 w La Liga, 2 w Superpucharze Hiszpanii oraz jeden w Lidze Mistrzów) Barcelona straciła aż osiem goli, a Víctor Valdés czyste konto zachował tylko w spotkaniu z Valencią. Pierwsza dogodna okazja do zdobycia bramki nadarzyła się w szóstej minucie. Fantastycznym, kilkudziesięciometrowym podaniem popisał się Alves, futbolówkę przyjął i po chwili uderzył Messi, ale Argentyńczyka w ostatniej chwili zdołał zablokować jeden z defensorów Granady. Ułamki sekund później odpowiedzieli przyjezdni, a konkretnie Flores, który starał się wykorzystać niepewną interwencję Alexa Songa. Kameruńczyk w dzisiejszym spotkaniu pełnił rolę stopera wraz z Javierem Mascherano. Strzał Floresa zza szesnastu metrów pewnie wybronił Valdés. W 10. minucie w zamieszaniu w polu karnym uderzał Rico, jednak jego silny strzał z woleja minął lewy słupek bramki Blaugrany.

Na kolejną godną uwagi akcję musieliśmy czekać do 22 minuty. Świetnie indywidualnie na bramkę Martíneza popędził Messi, po rykoszecie piłka trafiła do ustawionego na szesnastym metrze Fàbregasa, który uderzył mocno, bez namysłu, ale na posterunku był Toño. Barcelona grała słabo, bez pomysłu na rozpracowanie całkiem nieźle spisującego się rywala. W 29. minucie bardzo dobrą okazję do objęcia prowadzenia miała... Granada. Świetna akcja zespołowa zakończyła się mocnym strzałem z lewej strony Siqueiry, który sprawił nie lada problem Valdésowi. Po dwóch kwadransach pojedynku ciężko było wskazać lepszą drużynę, co o liderującej w La Liga Barcelonie za dobrze nie świadczy. Katalończycy przebudzili się w 35. minucie. Szybko rozegrany rzut wolny, Villa ładnie odegrał piętką do wbiegającego w pole karne Messiego, jednak ofiarna interwencja jednego z obrońców zapobiegła stracie gola. Chwilę później Granada była bliska straty gola po rykoszecie Borjy, ale ładnie interweniował Martínez. W 42. minucie znów uderzał Messi, ale... piłkę ponownie zablokowała defensywa przyjezdnych, a konkretnie Borja. Ilość zablokowanych strzałów przez graczy błękitno-niebieskich była kilkukrotnie większa aniżeli zdobycz punktowa tegoż zespołu w dotychczas rozegranych meczach. Bezbramkowy remis utrzymał się do przerwy.

Druga część gry rozpoczęła się od natarcia gospodarzy. Bardzo ładna akcja miała miejsce już w 48. minucie. Do ataku na lewej flance podłączył się Adriano, który świetnie dograł w pole karne, piłkę uderzył Villa, jednak nie dość, że uderzył lekko to dokładnie tam, gdzie stał Martínez. Chwilę później bliski szczęścia był Alex Song. Były piłkarz Arsenalu strzelał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Daniego Alvesa, ale po raz kolejny tego wieczora świetnie ustawiony był portero gości. W 52. minucie wreszcie oglądaliśmy efektowną klepkę w wykonaniu barcelonistów, którzy przyspieszali z każdą kolejną minutą kompletnie zamykając Granadę pod jej polem karnym. Na boisku pojawił się Xavi do spółki z Pedro, którzy zmienili kompletnie bezproduktywnych Villę i Thiago. El Guaje nie radził sobie na skrzydle, a Alcântara nie był w stanie dzisiejszego wieczora godnie zastąpić generała Xaviego. Na kolejną wartą uwagi czekaliśmy do 64. minuty. Kapitalnie w pole karne znów dograł Adriano, ale szansy nie wykorzystał Messi. Chwilę później w polu karnym fantastycznie piłkę przyjął wbiegający na pełnej szybkości Pedro, który jednak w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać Toño Martíneza.

W 69. minucie fenomenalną akcją indywidualną popisał się Pedro, ograł dwóch rywali w polu karnym, wrzucił do środka, ale nieczysto w futbolówkę trafił Cesc. Widząc niemoc w poczynaniach swoich podopiecznych, którzy głównie bezmyślnie klepali piłkę przed polem karnym rywala, na ostatnią zmianę zdecydował się Vilanova. Na boisko za Adriano wszedł Tello, który miał kwadrans na rozpracowanie mądrze grającej defensywy Granady. W 76. minucie okazję, której teoretycznie zmarnować się nie dało miał Fàbregas. Cesc zdążył nas już jednak przyzwyczaić, że jeśli chodzi o stuprocentowe sytuacje to dla niego... nie ma rzeczy niemożliwych. Świetnie spisał się Martínez i to trzeba podkreślić, ale w takiej sytuacji piłka powinna wylądować w siatce nawet gdyby w bramce postawiono Boeinga.

78. minuta to wspaniała akcja Barçy, która powinna zakończyć się golem. Xavi ładnie dojrzał na lewej flance Tello, ten ograł rywala i wspaniale podał do wbiegającego w pole karne Creusa, który uderzył z pierwszej piłki, ale cudowną interwencją (który to już raz?) popisał się wszędobylski Toño. W 81. minucie z główki strzelał Alexis, ale znów na posterunku był bramkarz Granady. 120 sekund później stanęło mi serce widząc ośmieszoną obronę Barçy i wychodzącego sam na sam Orellana, którego na całe szczęście zatrzymał bezrobotny do tej chwili Valdés, bezapelacyjnie cichy bohater tego widowiska. Nie minęła minuta, a kolejną stuprocentową sytuację miała Barcelona, jednak znów samego siebie przeszedł Toño.

W 87. minucie stało się to na co czekaliśmy cały mecz. Z dystansu (wreszcie!) uderzył Xavi, który nie dał najmniejszych szans nawet supermenowi z różowym stroju strzegącym bramki Granady. Kapitalny gol kapitana, który pokazał swoim młodszym kolegom, co trzeba robić, gdy ma się piłkę na 16 metrze pola karnego przeciwnika. Xavi po raz enty udowodnił swoją wielkość, szkoda tylko, że tykającego zegara nie da się zatrzymać. Wspaniały generał fizycznie nie wytrzymuje już obciążenia we wszystkich meczach, a jego brak widać bardzo wyraźnie. Xavi strzela, kiwa, asystuje... co będzie, jak zabraknie geniusza z numerem sześć na bordowo-granatowym trykocie z herbem Barçy na piersi?

Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry wspaniałą piłkę do Pedro wyłożył Alexis, ale i Rodríguez nie zdołał pokonać niesamowitego Martíneza. W 90. minucie na listę strzelców mógł i powinien wpisać się Messi, jednak piłka po jego uderzeniu i interwencji Toño zatrzymała się na słupku. Już w doliczonym czasie gry po indywidualnej akcji Messiego padła bramka samobójcza. Swojego golkipera niefortunnym strzałem pokonał Borja. Po chwili arbiter spotkania odgwizdał po raz ostatni.

Dzisiejszy mecz był z całą pewnością bardzo ciekawy, był też kolejnym z serii horrorów do jakich starają się nas chyba przyzwyczaić podopieczni Vilanovy. Znów walka do ostatnich minut o korzystny wynik, znów gra, co do której można mieć zastrzeżenia, ale zwycięzców się podobno nie sądzi. Po 5 kolejkach Barça jako jedyny zespół w lidze ma komplet punktów i nie musi oglądać się na rywali.

PS. Takimi meczami zdobywa sie mistrzostwo.

Bramki: Xavi 87', Borja 92' (sam.)

FC Barcelona: Valdés; Alves, Mascherano, Song, Adriano (85' Tello); Sergio Busquets, Thiago (53' Xavi), Cesc; Messi, Alexis, Villa (53' Pedro).

Rezerwowi: Pinto, Bartra, Alba, Xavi, Sergi Roberto, Pedro, Tello.

Granada: Toño, Nyom, Iñigo López, Borja Gómez, Siqueira; Iriney, Mikel Rico; Torje (66' Ortiz), Brahimi (75' Jaime), Orellana; Floro Flores (58' Al Arabi).

Statystyki:

strzały: 18 - 6

strzały celne: 13 - 3

spalone: 4 - 0

rzuty rożne: 13 - 5

żółte kartki: 0 - 2

Posiadanie piłki: 68% - 32%

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2309)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy