Podopieczni Vicente Del Bosque, mimo miażdżącej przewagi, zdołali strzelić Gruzinom tylko jedną bramkę, która padła dopiero pięć minut przed końcem meczu. Najważniejsze, że trzy punkty jadą na Półwysep Iberyjski.
W pierwszej jedenastce wybiegło pięciu zawodników Barcelony: Piqué, Alba, Busquets, Xavi i Iniesta. Od początku spotkania zarysowała się przewaga gości. Pierwszą okazję do zdobycia bramki miał Ramos, który uderzał głową po dośrodkowaniu Xaviego, ale czujny na linii bramkowej był Loria. Na kolejną okazję Hiszpanie musieli czekać do 28. minuty, kiedy mocny strzał oddał Silva, ale trafił w słupek.
Przewaga gości nie podlegała dyskusji. Gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie Gruzji, która ustawiła jednak szczelny blok obronny, przez który nie potrafili przebić się Hiszpanie. W 44. minucie kapitalnym uderzeniem z 25 metrów popisał się Xavi, ale jeszcze lepiej interweniował Loria, który wybił piłkę na rzut rożny.
„Dobry trening posiadania piłki” – powiedział na krótko przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę hiszpański komentator. Hiszpanie wymieniali setki podań, ale nie potrafili wejść z piłką w pole karne i zazwyczaj akcje kończyły się na linii pola karnego, skąd futbolówkę jak najdalej wybijali obrońcy gospodarzy. W doliczonym czasie gry Xavi pięknie zagrał w uliczkę do Soldado, ale napastnik Valencii przegrał pojedynek sam na sam z Lorią. Chwilę później strzelał jeszcze Iniesta, ale znów górą był gruziński bramkarz.
W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się ani trochę. W 49. minucie z wolnego uderzał Ramos, ale trafił wprost w bramkarza. Pięć minut później, zupełnie nieoczekiwanie, na prowadzenie mogli wyjść gospodarze. Podanie ze środka pola otrzymał Amisulaszwili i uderzył na bramkę Casillasa, ale ku niezadowoleniu licznie zgromadzonej publiczności trafił w słupek.
Vicente Del Bosque musiał zareagować na boiskowe wydarzenia i wpuścił na murawę Pedro oraz Cazorlę. W 68. minucie Pedro wypuścił lewą stroną Albę, ale Katalończyk miał bardzo ostry kąt i uderzył między nogami bramkarza, lecz tylko w boczną siatkę. W tej sytuacji urazu doznał bramkarz Gruzji i sądząc po jego reakcji, może to oznaczać dłuższy rozbrat z futbolem. Na noszach opuścił boisko, a w bramce gospodarzy stanął Kwaskhwadze.
W 80. minucie selekcjoner gości dokonał ostatniej zmiany, wpuszczając Fàbregasa za Arbeloę. Hiszpania nadal grała na połowie rywala i próbowała zdobyć gola na tysiąc sposobów: strzelając z dystansu, dośrodkowując górą w pole karne, posyłając długie podania czy klepiąc piłkę na linii pola karnego.
Huraganowe ataki w końcu się opłaciły. W 86. minucie Pedro zatańczył z piłką w okolicach szesnastki, zagrał do niepilnowanego Cesca, ten podał wzdłuż bramki do Soldado, a piłkarz Valencii mocnym strzałem po ziemi z siedmiu metrów pakuje piłę do siatki. Na twarzach Hiszpanów widoczna była wielka ulga i radość, bo w końcu udało się strzelić gola dobrze dysponowanym Gruzinom.
Arbiter doliczył sześć minut i w 94. minucie spotkania gospodarze mieli fantastyczną okazję do wyrównania. Długa piłka w pole karne Hiszpanii, Piqué wybił ją głową wprost pod nogi Sirbiladzego, który przyjął futbolówkę i huknął na bramkę Casillasa. Piłka wpadłaby zapewne do siatki, gdyby nie znakomita i ofiarna interwencja Ramosa, który zablokował strzał piłkarza Interu Turku. Chwilę później sędzia zakończył zawody.
Hiszpania była w tym meczu zdecydowanie lepsza, ale bardzo długo nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze grającą w obronie Gruzję. Ważne, że w końcu udało się pokonać bramkarza gospodarzy i zdobyć ważne w kontekście dalszych meczów trzy punkty.
Gruzja 0:1 Hiszpania
Bramka: 86’ Soldado.
Sędzia: Svein Oddvar Moen (Norwegia)
Stadion Narodowy im. Borysa Paiczadze, Tbilisi
Gruzja: Loria (71’ Kwaskhwadze), Lobjanidze, Kwirkwelia, Kaszia, Amisulaszwili, Chizaniszwili, Kankawa, Dauszwili, Targamadze (64’ Dzalamidze), Okriaszwili i Mczedlidze (79’ Sirbiladze).
Hiszpania: Casillas, Arbeloa (80’ Fàbregas), Piqué, Ramos, Alba, Busquets (57’ Pedro), Alonso, Xavi, Iniesta, Silva (64’ Cazorla) i Soldado.
Komentarze (65)