Superpuchar nie dla Barcelony

Makaj

29 sierpnia 2012, 21:38

Własne/fot.Sport

2653 komentarze

Real Madryt CF

RMA

Herb Real Madryt CF

2:1

Herb Real Madryt CF

FC Barcelona

FCB

Królewscy zasłużenie sięgnęli po dziewiąty w swojej historii Superpuchar Hiszpanii. W drugim meczu pokonali FC Barcelonę 2:1 i dzięki dwóm bramkom strzelonym na wyjeździe mogli cieszyć się z triumfu w tych rozgrywkach.

Przed rewanżem na Bernabéu w lepszej sytuacji byli Katalończycy, którzy w pierwszym meczu zwyciężyli 3:2. Morale zespołu z Barcelony podniosła ligowa wygrana w Pampelunie, natomiast Real nieoczekiwanie przegrał na wyjeździe z Getafe 1:2 i do meczu z Barceloną przystępował przygnębiony, ale bardzo zmotywowany.

Od pierwszych minut gospodarze przejęli inicjatywę. W 7. minucie kapitalną okazję do zdobycia bramki miał Higuaín, ale po podaniu Marcelo przegrał pojedynek sam na sam z Valdésem. Kolejna akcja zakończyła się jednak bramką dla Realu. Pepe wybił piłkę ze swojej połowy, Mascherano zachował się jak trampkarz i pozwolił zrobić jej kozła, a z prezentu skorzystał Higuaín. Argentyńczyk spokojnie wbiegł z piłką w pole karne i mocnym strzałem zmusił bramkarza Barçy do kapitulacji.

Goście nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się ze straconej bramki, a na tablicy wyników już było 2:0 dla Realu. Bramka padła znów po fatalnym błędzie obrońcy. Tym razem winowajcą był Piqué, który w prostej sytuacji nie potrafił wybić piłki lub podać do Víctora Valdésa. Jego niezdecydowanie wykorzystał Cristiano Ronaldo, który w efektowny sposób podbił sobie futbolówkę piętą i pobiegł w pole karne Barçy. Gdy wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą, Portugalczyk bardzo mocno uderzył i piłka po rękach  bramkarza Barcelony wpadła do siatki.

2:0 w niespełna 20 minut. Kibicom przypomina się zapewne starcie z londyńską Chelsea w 2005 roku, która w 20 minut zdobyła trzy gole. Trzeba przyznać, że podobnie jak w tamtym spotkaniu, Barcelona nie istniała na murawie. Rządzili gospodarze, którzy bezpardonowo wchodzili w pole karne Valdésa i raz za razem nękali go groźnymi strzałami. Tak było też w 22. minucie, gdy kolejną stuprocentową sytuację miał Higuaín, ale znów górą był Valdés. Dwie minuty później Real zdobył trzecią bramkę, lecz Matieu Lahoz jej nie uznał. Powtórki pokazały, że Pepe najpierw popchnął Mascherano, a później (mając dużo miejsca) strzałem głową umieścił piłkę w siatce.

W 28. minucie goście, których sytuacja już nie była najlepsza, znaleźli się w położeniu bardzo trudnym. Na czystą pozycję wychodził Cristiano Ronaldo, a jedynym sposobem na jego powstrzymanie był faul. Tak uczynił Adriano i arbiter spotkania bez wahania pokazał mu czerwony kartonik. Już minutę później Real mógł wykorzystać grę w przewadze, ale w świetnej sytuacji Khedira nie był w stanie pokonać Valdésa.

Vilanova błyskawicznie zareagował na boiskowe wydarzenia i widząc napór Realu postanowił wpuścić na boisko prawego obrońcę. Ofiarą tej zmiany padł Alexis Sánchez, który musiał ustąpić miejsca Montoyi. W 37. minucie miała miejsce pierwsza (!) akcja FC Barcelony. Iniesta w prosty sposób ograł Di Maríę i mocno dośrodkował w pole karne, ale do futbolówki nie zdążył Martín Montoya.

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry (pierwsza połowa) rzut wolny 30 metrów od bramki Casillasa wykonywał Messi. Argentyńczyk cudownie przymierzył, omijając mur i pokonując bramkarza Realu. 2:1!

To była bramka do szatni, choć Real w ciągu 120 doliczonych sekund miał dwie świetne okazje. Najpierw „spadającym liściem” popisał się Cristiano Ronaldo, ale uderzył minimalnie niecelnie. Chwilę po tej sytuacji szczęścia próbował Di María, ale również uderzył niecelnie.

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły dość zachowawczo. Wynik oczywiście urządzał gospodarzy, ale Barcelona nie chciała rzucić się do huraganowych ataków, ponieważ zdawała sobie sprawę, że gra w dziesiątkę przeciwko tak silnemu rywalowi może okazać się zgubna.

Pierwszą dobrą okazję do zmiany rezultatu miała Barcelona. Mascherano posłał piękną piłkę do Pedro, Hiszpan kapitalnie zgasił futbolówkę, ale na drodze do bramki stanął Casillas. Chwilę później urodzony na Wyspach Kanaryjskich gracz przeprowadził znakomitą akcję prawą stroną, minął Ramosa, ale z ostrego kąta nie mógł pokonać Casillasa.

W odpowiedzi akcję przeprowadził Real, a konkretnie Khedira. Niemiec nic nie robił sobie z asysty czterech zawodników gości i swobodnie prowadził piłkę, aż w końcu zdecydował się na uderzenie, które zostało obronione przez Valdésa.

Na kwadrans przed końcem meczu na boisku pojawił się Alexandre Song. Minutę później Barcelona mogła cieszyć się z wyrównania, ale podania Messiego z głębi pola nie wykorzystał Alba, który zamiast lobować Casillasa próbował go kiwać, co nie wyszło gościom na dobre.

W 80. minucie wspominany już kilkakrotnie w tej relacji Gonzalo Higuaín mógł i powinien zdobyć gola na 3:1, ale wślizgiem całą sytuację wyjaśnił Mascherano, który przeszkodził swojemu rodakowi w zdobyciu gola.

Wielkie emocje miały miejsce w ostatnich minutach spotkania. Najpierw w bój Montoyę wypuścił Messi, ale Casillas do końca wyczekał młodego Hiszpana i nie dał się pokonać. Minutę później Song odegrał do Messiego, ten minął obrońcę i huknął zza pola karnego, ale nie trafił w bramkę. Był to ostatni strzał tegorocznej edycji Superpucharu Hiszpanii, który padł łupem Królewskich.

Real zasłużenie sięgnął po Superpuchar Hiszpanii. Ach, gdyby tak Messi zdobył gola na 4:1… Gdyby Valdés nie puścił „szmaty” na 3:2…. Nie ma co gdybać. Barcelona była w drugim meczu zespołem zdecydowanie gorszym i tylko cudem nie przegrała tego meczu wysoko. Teraz pozostaje pogratulować zwycięzcy i skupić się na Lidze Mistrzów i lidze hiszpańskiej.

Real Madryt 2:1 FC Barcelona

Bramki: 11' Higuaín, 19' Ronaldo - 45' Messi.

Żółte kartki: Pepe, Arbeloa, Khedira, Alonso - Mascherano, Piqué.

Czerwona kartka: Adriano.

Real Madryt: Casillas; Arbeloa, Pepe, Ramos, Marcelo; Alonso, Khedira; Di María (79' Callejón), Özil (83' Modrić), Cristiano; Higuaín (81' Benzema).

Rezerwowi: Adán, Benzema, Albiol, Modric, Callejón, Lass, Nacho.

Barcelona: Valdés, Alba, Piqué, Mascherano, Adriano; Xavi, Busquets (75' Song), Iniesta, Pedro (82' Tello), Messi, Alexis (33' Montoya).

Rezerwowi: Fábregas, Villa, Pinto, Bartra, Montoya, Alex Song, Tello.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2653)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy