Oceny za mecz z Osasuną

Szumi

29 sierpnia 2012, 18:58

55 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Alba 4, a Messi 6.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.


Oceniający: SZUMI, Challenger

Valdés – 4 – Już w 20. sekundzie pokazał klasę. Po tym jak Gerard Piqué wyraźnie przysnął i dał się minąć w polu karnym, portero Barçy nie dał się zaskoczyć napastnikowi drużyny z Pampeluny. W sytuacji sam na sam z niskim napastnikiem Osasuny po błędzie Busquetsa także zachował się odpowiednio, ponieważ "pomógł" przeciwnikowi w oddaniu niecelnego strzału (słupek to strzał niecelny). Z drugiej strony, nazbyt „klejąc się” do linii i za nisko trzymając ręce (zamiast po prostu „zrobić pajacyka”) nie popisał się przy golu Llorente. Do tego miał parę bardzo nieudanych wybić dających kontry rywalom (jak np. w 83’), ale na szczęście żadna z nich nie została wykorzystana. Bez zarzutu przy centrach ze skrzydeł i stałych fragmentach gry, ale warto by przed środą znalazł więcej koncentracji.

Dani Alves – 6 – Nie był to spektakularny występ prawego obrońcy, ale wywiązał się ze swej roli względnie rzetelnie. Regularnymi wycieczkami pod pole karne gospodarzy starał się pomagać kolegom w ataku, ale nie dało to żadnego wymiernego wyniku. Najbardziej zapamiętane zostanie jego dośrodkowanie na „szóste piętro” i pod przeciwległą linię boiska. Nad wyraz liczne straty (12) tylko w pewnym stopniu wynagrodził w grze odbiorem (9). Momentami dostosowywał się do chwiejnej postawy kolegów ze środka, a w sytuacji bramkowej, niezaasekurowany przez Busquetsa, sam nie nadążył za podaniem Rolanda Lamacha. Bywało o wiele lepiej.

Piqué  – 5  –  Niezwykle rozpaczliwy występ barcelońskiego duetu środkowych obrońców. Stężenie czystego chaosu wynikającego z takiej postawy w polu karnym Valdésa i jego przyległościach była kilkakrotnie za duża jak na standardy FC Barcelony. Na plus Piqué możemy zaliczyć jego skuteczne wypady pod pole karne rywali, gdy w końcowej fazie meczu potrzebował tego zespół. Choć zanotował kilka ważnych interwencji (np. dwukrotna obrona strzałów Llorente w 34.min.) oraz uzbierał łącznie 8 przechwytów, całokształtu nie da się wycenić wyżej, a w głowie pozostaje wciąż sytuacja z 20. sekundy spotkania, kiedy Gerard został we własnym polu karnym okiwany niczym junior. 

Puyol – 4  – Słabszym ogniwem zawodzącego środka obrony zaskakująco okazał się tym razem ten starszy. Bardzo często rywale okazywali się od Puyola za szybcy, a czasami również za sprytni. Choć o złośliwości pod adresem Puyola nie wypada nawet myśleć, to po dzisiejszym meczu trudniej się dziwić, czemu w czwartek na Bernabéu grał Mascherano. Bezmyślna żółta kartka też nie przynosi chluby kapitanowi Barcelony.

Jordi Alba – 6,5  –Pewny punkt barcelońskiej obrony. W jego strefie boiska najciężej atakowało się gospodarzom. Wkrótce zarzucili oni wypady w ten rejon, skoro gdzie indziej szło łatwiej. Mimo mikrych warunków fizycznych, Alba ambitnie walczył o górne piłki, a swoją szybkością wiele razy wzbudzał zdumienie na trybunach. Po spotkaniu w stolicy Nawarry z całą pewnością można mieć do niego pretensje za niezaasekurowanie Llorente przy straconej bramce. Miał także momenty zachowawczej gry i co najmniej jedną niepotrzebną stratę (łącznie 3), ale był bardzo aktywny w akcjach zaczepnych i stale pojawiał się kolegom do gry. Niezwykłej urody asysta do Messiego ustaliła wynik spotkania i symbolicznie podsumowuje niezły występ wchodzącego do drużyny Katalończyka.

Sergio – 3,5 – Gdy ok. 70 minuty zabawił się z Niño „w Valdésa”, kibicom Barçy zadrżały serca, bo powinno być 2:0. Poza tak rażącą wpadką, dawno nie widzieliśmy tylu strat Busiego (9), a kilka z nich rozwinęło się w naprawdę groźne akcje rywali. Dużo bardziej skoncentrowany po przerwie, kiedy to uzbierał większość ze swoich 8 odbiorów, dając w środku pola stabilizację goniącym wynik kolegom i świetnie zabezpieczając podróżującego pod przeciwległą bramkę Piqué. Nie można jednak w ostatecznej ocenie zapomnieć feralnej  70– tej minuty…

Cesc – 3 – „Strata. Niedokładne podanie. Strata. Spóźnienie do piłki”. Z grubsza tak mogłaby wyglądać transkrypcja komentarza do spotkania w Pampelunie. Fàbregas był najsłabszym piłkarzem Barçy, a może i całego meczu. Jego udane zagrania w ciągu 62. minut gry można policzyć na palcach jednej ręki i choć faktycznie były to piłki nawet bardzo udane, to cała reszta była przeraźliwie słaba. Nie miał wielu strat (4), ale też relatywnie rzadko, jak na środkowego pomocnika Barçy, w ogóle miewał piłkę pod nogą. W większości przypadków grał biernie, zachowawczo bądź nieskutecznie. Ważny test, który Cesc oblał, co mało nie skończyło się stratą punktów zespołu.

Iniesta – 4,5 – Zaczął spotkanie od pięknego podania oraz dziwacznej straty (zagapił się). Cały zresztą występ Don Andrésa należy określić jako dziwaczny. Co czasem mu się zdarza po dobrych meczach, długimi fragmentami meczu próbował „grać Messiego” – jak zawsze w takich przypadkach traciła na tym drużyna i sam Iniesta. Ilość strat, które podczas dryblingów notuje Argentyńczyk są wliczone w koszt jego gry, a także nie owocują niebezpieczeństwem pod własną bramką, podczas gdy zabawa w środku pola może spowodować szybką kontrę. Właśnie taka akcja miała miejsce w 32.minucie, kiedy po złej decyzji Iniesty Osasuna mogła zdobyć bramkę. Często, jak na siebie, grał egoistycznie i wikłał się w dryblingi niepotrzebne w kontekście ustawienia partnerów. Parokrotnie dało to drużynie pożytek, ale kilka innych obiecujących akcji „zabiło” bolesnymi stratami. Trudno też wyjaśnić inaczej niż brakiem należytej koncentracji pudło do pustej bramki z pierwszej połowy po wyłożeniu piłki jak na tacy przez Alexisa. Andrés musi popracować nad strzałami zza pola karnego, gdyż miał co najmniej trzy możliwości zdobycia bramki z takiej pozycji, a za każdym razem strzelał albo niecelnie, albo za lekko. Niewątpliwie najaktywniejszy piłkarz Barçy w pierwszej odsłonie, ale praktycznie niewidoczny w drugiej. Gdy opuścił boisko po przerwie – drużyna wreszcie odzyskała jakiś rytm gry. Mimo kilku błysków, obyśmy takiego Iniestę jak z Pampeluny oglądali jak najrzadziej.

Alexis – 4 – Starał się, kombinował, ale efektów z tego jak na lekarstwo. Szczególnie przed przerwą mógł wzbudzać tylko frustrację u siedzących przed telewizorami Culés, bo poza 1-2 akcjami nie udawało mu się rozciągać ścisłej defensywy gospodarzy – a wiemy z meczów Udinese, że potrafi to doskonale. Zmarnowana piłka meczowa oko w oko z Fernandezem z 71. min. po idealnym dograniu Messiego też nie dodaje Chilijczykowi chwały. Plus za przytomną asystę przy bramce Messiego, ale tym razem nie starcza to na wyższą ocenę.

Messi – 7 (ZM*)– Kompletnie niewidoczny przez cały pierwszy kwadrans. Później długimi okresami też notował występ na granicy niewidzialności. Jednak kiedy przyszło co do czego, to Argentyńczyk okazał się tym, który wygrał drużynie mecz. Nie był na spalonym w 15. minucie, kiedy wychodził sam na sam oraz miał świetną akcję sekundy po stracie gola, jednak za długo rozciągał akcję i holował piłkę przed podaniem do Tello. Pod koniec drugiej połowy w sytuacji sam na sam z Andrésem Fernándezem przegrał pojedynek, a w 44. min jego świetny strzał zza pola karnego wypiąstkował dobrze dysponowany tego dnia bramkarz gospodarzy. W drugiej połowie Leo zapewnił kolegom co najmniej trzy sytuacje stuprocentowe, aż wreszcie sam zdobył gola w dość niecodziennych okolicznościach. Chwilę później dołożył drugie trafienie, znacznie bardziej efektowne dając w efekcie drużynie bezcenne zwycięstwo na nieprzyjaznym terenie.        

Tello – 5,5 – Po ciekawej zmianie w Superpucharze, w tradycyjnie niegościnnej dla Barçy Nawarrze, Tello też nie zdołał złamać obrony gospodarzy. Brakowało więcej nieprzewidywalności w jego zagraniach, a im bliżej końca meczu – tym był mniej widoczny. Trzeba jednak zauważyć kilka dobrych akcji. W pierwszym kwadransie kolejny „nowy zwód” zawodnika, który przez swoich przeciwników jest nazywany „piłkarzem jednego zwodu”, zaowocował słupkiem. Zepsuł również sam na sam w 18 min., ale potrafił znaleźć się na dobrej pozycji  strzeleckiej. Po idealnym podaniu od Iniesty mógł dać Barcelonie pierwszego gola, jednak został odgwizdany drugi z niesłusznych spalonych.  Słabszy występ młodego wychowanka Barcelony.  

Rezerwowi: 

Pedro  – 6 –Nie cackał się z obroną Osasuny jak Alexis, tylko jak najprostszymi środkami zdobywał teren na ich połowie, ułatwiając grę Messiemu i kreując wolne przestrzenie innym kolegom. Dobra, ważna zmiana oraz duży udział w trafieniu na 1:1. 

Xavi – 7,5 – Nie dał bezpośredniej asysty, ale trzeba przyznać że zdecydowanie uspokoił grę, pokazał jak należy rozsyłać piłki. Po jego wejściu gra przestała być tak chaotyczna, jak wcześniej. Zwłaszcza przy akcji na 2:1 widać było jak dyrygował drużyną. Za kompletną odmianę drużyny zasługuje wraz z Messim na miano bohatera spotkania. Ma jeszcze dużo do przekazania Fàbregasowi.

Villa –  6 – Miał tak naprawdę jedną akcję, w której widzieliśmy go dłużej przy piłce, ale rozegrał ją tak, że padła z niej bramka na 2:1. Zabójczy instynkt.

 

* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (55)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze