Amor: Pieczęć Barçy widać na każdym poziomie

Makaj

11 lipca 2012, 00:44

FCBarcelona.com

5 komentarzy

Guillermo Amor, dyrektor ds. szkolenia młodzieży, mówił w wywiadzie dla BarçaTV i FCBarcelona.cat o wspaniałym sezonie zespołów młodzieżowych.

Pytanie: Sezon jest skończony. Nadszedł czas, aby podsumować pewne sprawy. Na co chciałbyś zwrócić szczególną uwagę?

Odpowiedź: Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na wiele kwestii, przede wszystkim jednak na ciężką pracę, którą wykonali wszyscy: od trenerów po najmłodszych chłopców. Wiesz, dzieci są dla nas najważniejsze. Mówiąc ogólnie, to był dla nas wspaniały rok. Zawsze mówimy, że wyniki mogą być ważne, ale nie pracujemy tylko dla nich i nie są one priorytetem ani naszą obsesją. Chcemy, by chłopcy współpracowali, by dobrze grali w piłkę, by czuli się szczęśliwi, jak w domu. I to działa całkiem sprawnie. Myślę, że stworzyliśmy dobre drużyny. Mamy doskonałych zawodników, chociaż to się okaże w ciągu kilku najbliższych lat. Nie mówmy jednak o wynikach, chociaż te były dobre, wygraliśmy kilka trofeów. Przegrywaliśmy mecze, przegrywaliśmy finały, ale nadal jesteśmy szczęśliwi z powodu postawy zawodników, tego co robią, jak grają. Oni rozumieją, o co chodzi w tym klubie. Zawsze wysoko trzymamy głowy.

Patrząc na występy zespołów można być więcej niż zadowolonym z ich osiągnięć.

Tak, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Od najmłodszych (Prebenjamín B) po najstarszych (Juvenil B) – wszędzie widoczna jest pieczęć Barçy. Czy wygrywają, czy przegrywają, zawsze pokazują, że rozumieją styl gry Barcelony. Trzymanie piłki tak długo jak jest to możliwe – to coś, czego zawsze będziemy bronić. Widać to nawet u najmłodszych graczy. Nie jest łatwo otrzymać od 7- lub 8-latków tego, czego oczekujesz. Trudno jest oczekiwać czegoś od tak młodych osób. Myślę jednak, że nam się to udało.

W niektórych kategoriach wiekowych drużyny wygrywają bardzo łatwo. W jaki sposób trenerzy powstrzymują zawodników przed zbytnim wyluzowaniem się i utratą tego specyficznego stylu?

Gra na niektórych poziomach jest łatwiejsza, na innych trudniejsza. To normalne. Nie wszyscy przeciwnicy są tacy sami, nie wszyscy grają na tym samym poziomie. Jeśli zawsze okazujesz szacunek przeciwnikowi i z pokorą podchodzisz do każdego meczu, wtedy nie ma problemu. Myślę, że dla naszego dobra powinniśmy tam być, oglądać każdy mecz i rozmawiać z trenerami aby poprawić rzeczy, które naszym zdaniem wymagają korekty. Zawodnicy wiedzą jednak co reprezentuje sobą klub i wiedzą, jak prezentować wizerunek swojej drużyny.

W minionym sezonie wszystkie zespoły zachowywały się bardzo poprawnie i wykazywały mnóstwo pokory i szacunku.

Możemy popełniać błędy, ale staramy się podkreślać to, o co chodzi we właściwym zachowaniu. Dlatego staramy się spędzać tutaj jak najwięcej czasu, ponieważ w ten sposób możemy szybciej załatwić pewne kwestie. Oczywiście mieliśmy pewne problemy, ale udało się je przezwyciężyć i zawodnicy dostali lekcję na przyszłość.

A co z nową La Masíą?

Zmiana była bardzo pozytywna i wyszła na lepsze. Musisz po prostu zobaczyć tę rezydencję, sposób, w jaki działa. To wszystko związane jest z takimi osobami jak Carlos Folguera, Rubén i Ricard, fantastycznymi ludźmi, którzy znają wszystkich chłopaków i zawsze są do ich dyspozycji. To dlatego La Masía jest wielka. Kiedy krewny jakiegoś gracza, który myśli o przeprowadzce do nas, przyjeżdża oglądać to miejsce, zawsze wychodzi z niego bardzo zadowolony. Nie byliśmy pewni, czy atmosfera w nowym obiekcie będzie tak dobra jak w starym. Nigdy nie jest łatwo zostawić rodzinę i żyć daleko od niej. Tutaj chłopcy muszą czuć się jak w domu.

Sezon się skończył i nadszedł czas, by niektórzy piłkarze pożegnali się z klubem. Nie jest to tak wiele osób jak w roku ubiegłym, ale jak wygląda sytuacja?

To trudny czas, ale w zeszłym roku musieliśmy sobie poradzić z czymś więcej. W tym roku chcieliśmy mieć właściwą liczbę graczy więc musieliśmy zrobić to, co zrobiliśmy. W tym roku musieliśmy pożegnać się z mniejszą liczbą graczy, a ci, którzy odeszli, zaakceptowali tę decyzję. Rodziny zawodników to rozumieją, niektóre nawet podziękowały nam za te wszystkie lata, zdobyte doświadczenie, to, czego nauczyły się ich dzieci. To kwestie, z których jesteśmy dumni.

Jak sądzisz, w jakim wieku trener ma największych wpływ na dziecko?

Dzieci są jak gąbki, zwłaszcza gdy są jeszcze małe. Kiedy na boisku są 7-latkowie, trener ma na nich ogromny wpływ. Na każdym poziomie trener może znaleźć kawałek charakteru, którego brakuje u danego piłkarza. Aż do dwunastego bądź trzynastego roku życia trenerzy ogrywają fundamentalną rolę w procesie kształcenia dziecka. Mając kilkanaście lat uczą się bardziej od innych graczy, nigdy jednak nie przestają się uczyć. Ja na przykład wciąż zdobywałem wiedzę będąc w pierwszym zespole. Ale jak już powiedziałem, trenerzy mogą mieć ogromny wpływ na zawodników.

Mamy doświadczenia niektórych zawodników, którzy opuścili klub i do niego wrócili (Cuenca, Tello, Alba). Czy piłkarze muszą zrozumieć, że piłka nożna jest sportem złożonym i czasem powiedzenie „do widzenia” nie oznacza rozstania na zawsze?

Myślę, że to ma wiele wspólnego z wiekiem w jakim opuścili drużynę. Kiedy odchodzą w wieku 12 lub 13 lat nie myślą o przyszłości, są w wieku, w którym powinni bawić się piłką nożną. Ale kiedy ich ostatni rok w Barcelonie przypada na 16. czy 17. rok życia i zawodowa piłka jest bardzo blisko, sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. Trzeba jednak wspierać takie osoby, mówiąc im, że nie wszystko rozpoczyna się i kończy tutaj. Istnieje wiele klubów piłkarskich i przy odpowiednim zaangażowaniu zawsze można znaleźć miejsce w innym zespole. Jeśli będą pracować ciężko zawsze mogą znaleźć otwarte drzwi, jak to się stało w wielu przypadkach. Czasem zawodnicy wracają do pierwszej drużyny bądź Barçy B, czasem jednak opuszczają drużynę w wieku 12 lat, a wracają do niej kiedy mają lat 16. Nie powinni rzucać ręcznika, ponieważ takie rzeczy w piłce się zdarzają.

W jaki sposób tacy zawodnicy jak Alba czy Tello mogli kiedykolwiek opuścić Barcelonę?

Bardzo trudno jest określić w danym wieku, czy ktoś osiągnie kiedyś grę w pierwszej drużynie i zostanie profesjonalistą. Alba był przykładowo zawodnikiem, którego rozwój przychodził ciężko. Był bardzo mały i nawet jeśli zostawiliśmy go w młodszej grupie by zobaczyć jak będzie się rozwijał, pozwoliliśmy mu odejść ze względu na okoliczności. W futbolu, podobnie jak w życiu, trzeba podejmować decyzje. To dobrze, że współpracujemy, ponieważ te decyzje byłyby jeszcze trudniejsze do podjęcia dla jednej osoby. Nie można pozbywać się gracza na początku sezonu, bo za kilka miesięcy może zmienić się na lepsze. Nigdy nie krytykujemy naszych graczy, zawsze bronimy ich aż do śmierci: czy grają dobrze, czy źle. Musimy być dla nich, pokazywać im jak wzrastać. Musimy się nimi opiekować, ponieważ są dla nas najcenniejszym skarbem”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze