Do końca Euro 2012 pozostało już tylko pięć meczów. Dzisiaj w Doniecku Hiszpanie zagrają o półfinał z Francją licząc zapewne, że na ostatniej prostej nie powinie im się noga i będą w stanie wystąpić w kijowskim finale.
Forma piłkarzy Vicente del Bosque nie zachwyca. Poza meczem z najsłabszą Irlandią, hiszpańscy zawodnicy nie zaskakują niczym szczególnym, ich ataki są często wolne i schematyczne, co nie przeszkadza im jednak notować korzystnych wyników. Na mundialu w 2010 roku La Roja również nie grała olśniewająco, a po tytuł ostatecznie sięgnęła. Kibice liczą, że teraz może być podobnie.
Hiszpanie zrezygnowali z premii za awans do ćwierćfinału - takowe dostaną dopiero jeśli wyeliminują Francję i osiągną półfinał. Na ich konta wpłynie wtedy po 120 tysięcy euro z maksymalnej puli 300 tysięcy. Jeśli następnie uda im się wyeliminować Portugalię, otrzymają kolejne 80 tysięcy, a za finałowe zwycięstwo następne 100 tysięcy. Francuzi z kolei zarobili już po 100 tys. euro za wyjście z grupy, a dziś mają szanse na kolejne 50 tys. jeśli pokonają mistrzów świata. Za awans do finału przewidziane jest po 70 tys. dla każdego, a za końcowy triumf po 100 tys. Łącznie daje to kwotę 320 tysięcy euro - najwięcej spośród wszystkich reprezentacji, jakie zagrały na Euro. Polski i ukraiński rząd zwolnił te kwoty z podatków, więc wszystko trafi bezpośrednio na konta piłkarzy.
Obie drużyny z respektem podchodzą do przeciwnika. Francja postraszyła w dwóch pierwszych meczach turnieju, prezentując naprawdę dobry, ofensywny futbol, oddając wiele strzałów na bramkę. W trzecim ze Szwecją wypadła jednak bardzo słabo, przegrała 0:2, dlatego trudno teraz ocenić, czy był to wypadek przy pracy, czy tendencja zniżkowa formy piłkarzy Trójkolorowych.
Od pierwszej minuty wybiegną dziś z pewnością Piqué, Busquets, Xavi oraz Iniesta. Szanse na występ ma także Cesc Fàbregas, ale bardziej prawdopodobne, że del Bosque postawi jednak na Torresa, chcąc mieć atut w walce powietrznej z francuskimi obrońcami. Wielu barcelonistów trzyma dziś kciuki za mistrzów świata. Wśród nich jest Leo Messi, który wyraził nadzieję, że jego "klubowi koledzy i przyjaciele" obronią tytuł mistrza Europy, zdobyty cztery lata temu w Austrii i Szwajcarii.
Piłkarze La Roja są zmotywowani i nie chcą przegapić historycznej szansy. Ich dumę uraziły nieco krytyczne uwagi na temat stylu gry, jaki zaprezentowali w pierwszej rundzie mistrzostw, dlatego dziś możemy oczekiwać pasjonującego spotkania. Francuzi tanio skóry nie sprzedadzą. Mają wystarczającą jakość, aby rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść.
Komentarze (119)