Życie. „Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić” – mówi stare piłkarskie porzekadło. Barcelona miała dziś swoje szanse, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Podopieczni Pepa Guardioli przegrali na własnym obiekcie 1:2 z madryckim Realem i praktycznie stracili szanse na ligowe mistrzostwo.
Mister zaskoczył już od samego początku. Na plac gry desygnował młodych Tello i Thiago, którzy zajęli miejsce Fábregasa i Pedro. Poza decyzjami personalnymi, zaskoczenie wywołało również ustawienie Barcelony: 3-4-3. Gra z Realem z trzema obrońcami? Strategia bardzo ryzykowna, ale czy Pep miał coś do stracenia?
Pierwszą okazję do zdobycia gola mieli goście. W 4. minucie głową uderzał Cristiano Ronaldo, ale na posterunku był Víctor Valdés, który nie dopuścił do utraty bramki. Chwilę później błąd defensywy Realu mógł wykorzystać Dani Alves, ale minimalnie szybszy był Iker Casillas, który uprzedził Brazylijczyka.
W 10. minucie spotkania na lewej stronie dobre podanie otrzymał Karim Benzema. Francuz nie zastanawiając się długo huknął jak z armaty, ale znów lepszy był bramkarz Barçy. 240 sekund po tej sytuacji piłka wpadła do siatki Realu, ale sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Słusznie? Jak najbardziej. Iniesta zagrał do Tello, ten minął rywala i strzelił na bramkę gości. Uderzenie obronił co prawda Casillas, ale wobec dobitki Alvesa był bezradny. Co z tego, skoro młodzian z Barcelony w momencie podania znajdował się na spalonym.
W 17. minucie goście objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzał Karim Benzema. Valdés zdołał odbić strzał i wydawało się, że piłkę wybije Carles Puyol. Kapitan zabierał się do tego tak nieporadnie, że uprzedził go Sami Khedira, wślizgiem pakując futbolówkę do siatki.
Po strzeleniu gola Real cofnął się do głębokiej defensywy, co nie może dziwić. Najpierw próbował Tello, ale uderzył niecelnie. W 27. minucie kapitalną okazję na doprowadzenie do remisu miał Xavi, ale w sytuacji sam na sam z Casillasem strzelił obok bramki. Kilka minut po tej akcji pierwszym „spadającym liściem” popisał się Cristiano Ronaldo, jednak jego uderzenie poszybowało obok bramki. Do końca pierwszej części gry wynik nie uległ już zmianie i Real schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian. Pierwszą godną uwagi sytuacją była żółta kartka dla Xabiego Alonso w 47. minucie za faul na Leo Messim. Pięć minut później z ostrego kąta uderzał Tello, ale piłka po jego uderzeniu znalazła się na trybunach. W odpowiedzi Real przeprowadził groźną akcję i Cristiano znalazł się co prawda w sytuacji sam na sam z Valdésem, ale Portugalczyk znajdował się na minimalnym spalonym, co wychwycili sędziowie.
Następną świetną okazję do zmiany rezultatu miał Tello i znów ją zaprzepaścił. Dobre podanie z głębi pola młody Hiszpan najzwyczajniej w świecie zmarnował, strzelając Panu Bogu w okno. Kolejna dobra okazja to strzał Xaviego z 20 metrów, który jednak minął świątynię Casillasa.
W 69. Minucie na placu gry pojawił się Alexis Sánchez, zmieniając Xaviego. Chilijczyk już po minucie wpisał się na listę strzelców. Tello uderzył z lewej nogi, Casillas obronił strzał, który dobił Adriano. Piłka znalazła się pod nogami Alexisa, który w tylko sobie wiadomy sposób skierował ją do siatki. 1:1!
W tym momencie odżyły nadzieje kibiców Barçy. Podopieczni Pepa Guardioli mieli 20 minut na strzelenie zwycięskiej bramki i zredukowanie straty do Realu do tylko jednego punktu. Drużyna Mourinho nie załamała się jednak po stracie gola i szybko ruszyła do ataku, co przyniosło korzyść w postaci drugiej bramki. Di María zagrał do Özila, Niemiec wypuścił w bój Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w pełnym biegu minął bramkarza Barcelony i spokojnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.
W obliczu zaistniałej sytuacji Pep Guardiola wpuścił na murawę Pedro, który zastąpił Adriano. Niestety, ostatni kwadrans to bicie głową w mur. Real, na wzór Chelsea, umiejętnie się bronił, ograniczając swoje wypady na połowę Barcelony do kontrataków. Jeden z nich mógł zakończyć się bramką dla Królewskich, ale w sytuacji 4 na 3 Benzema zdecydował się na strzał zamiast na podanie do lepiej ustawionych kolegów. Po chwili pan Undiano Mallenco zakończył zawody, w których Real wygrał z Barceloną 2:1.
Cóż napisać po takim meczu? Barcelona próbowała strzelić gola, ale opór w postaci szczelnej defensywy Realu skutecznie jej przeszkodził. Zupełnie niewidoczny był dziś Leo Messi, który rozegrał jedno ze słabszych spotkań przeciwko Realowi w swojej karierze. Nas, zwykłych zjadaczy chleba, dziwić mogą późne zmiany,które przeprowadził Pep Guardiola, ale to nie my jesteśmy na ławce Barcelony i to nie my odpowiadamy zarówno za zmiany, jak i za wyniki.
Barcelona przegrała na własnym obiekcie i praktycznie straciła szansę na ligowe mistrzostwo. Szkoda, bo wydawało się, że walka potrwa do samego końca, tymczasem losy ligi są już niemal rozstrzygnięte. Gratulujemy Madrytowi, nie zapominamy jednak, że wciąż istnieje szansa na Puchar Króla oraz triumf w Lidze Mistrzów.
Visca el Barça!
FC Barcelona 1:2 Real Madryt
Bramki: 70' Alexis - 17' Khedira, 73' Cristiano.
Żółte kartki: Mascherano, Busquets - Pepe, Granero, Alonso, Özil.
Barcelona: Valdés, Alves, Puyol, Mascherano, Adriano, Xavi (69' Alexis), Sergio, Thiago, Iniesta, Messi, Tello (81' Cesc).
Real Madryt: Casillas, Pepe, Ramos, Khedira,Ronaldo, Benzema (90+3 Higuaín), Özil (89' Callejón), Xabi Alonso, Coentrão, Arbeloa, Di María (73' Granero).
Statystyki
1 Gole 2
14 (3) Strzały (celne) 14 (6)
11 Faule 20
4 Rzuty rożne 7
5 Spalone 3
2 Żółte kartki 4
72% Posiadanie piłki 28%
Komentarze (3605)