Potrzebna remontada

Rozwad

18 kwietnia 2012, 19:40

1867 komentarzy

Potrzebna jest remontada na Camp Nou! FC Barcelona przegrała na Stamford Bridge z Chelsea Londyn 0:1 w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów. Bramkę na wagę zwycięstwa dla angielskiego zespołu zdobył Didier Drogba (45+2 m.).

FC Barcelona bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie na Stamford Bridge. Od pierwszego gwizdka przejęła kontrolę na boisku. W pomeczowym wywiadzie John Terry przyznał, że „przez pierwsze 15 minut Chelsea praktycznie nie dotknęła piłki”. Katalończycy spokojnie rozgrywali piłkę, co umożliwiali jej gracze The Blues, którzy ku zdziwieniu nie atakowali rywala agresywnym pressingiem. W obliczu takiej gry drużyna Guardioli szybko zaczęła stwarzać sobie sytuację. Już w 9. minucie spotkania przed wielką szansą stanął Alexis Sánchez. Chilijczyk świetnie wybiegł za linię obrony Chelsea, gdzie idealnie podanie posłał Andrés Iniesta, jednak na drodze piłki do bramki stanęła poprzeczka. Zaledwie kilka minut później, w 17. minucie, przed wymarzoną okazją stanął Cesc Fàbregas. Katalończyk otrzymał podanie na piąty metr, jednak mając przed sobą niemal całą pustą bramkę nieczysto kopnął w futbolówkę i nawet nie trafił w światło bramki, co w takiej sytuacji było nie lada sztuką.

W 26. minucie przed szansą stanął Iniesta, jednak przegrał pojedynek z Petrem Cechem. Dwie minuty później po świetnym podaniu Alexisa, głową ładnie uderzał Messi, jednak czeski bramkarz ponownie był na posterunku. Następnie nastąpił moment brzydkiej gry, która była często przerywana przez faule i urazy graczy. Carles Puyol bandażował kontuzjowany nadgarstek, zaś Didier Drogba nieustannie leżał na murawie po pozornie niegroźnych starciach. Tę chwilę marazmu przerwał Leo Messi, który w 43. minucie wreszcie wyrwał się ze szponów bezbarwności i pognał w kierunku bramki The Blues. Argentyńczyk świetnie podał piłkę do Fàbregasa, jednak strzał byłego kapitana Arsenalu z linii bramkowej wybił Ashley Cole. Wreszcie w drugiej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy nastąpił niespodziewany koniec barcelońskiej nawałnicy. Paradoksalnie serię ataków zespołu Pepa Guardioli zakończył Didier Drogba. Tak, po starcie piłki Leo Messiego środkowej strefi boiska świetnym crossem popisał się Lampard do Ramiresa, a ten wyłożył piłkę reprezentantowi Wybrzeża Kości Słoniowej, który bez problemu pokonał Valdésa. Pierwszy celny strzał – i jak się później okazało jedyny – i bramka. Nastąpiła przerwa.

Deszczowa aura w Londynie nie była szczęśliwa dla Barcelony, która po przerwie starała się odrobić straty. Kolejne szanse i kolejny zawód sympatyków Barçy. Strzał Messiego, zablokowany. Strzał Adriano, świetnie obroniony przez Cecha. W 56. minucie chwilę, ale tylko chwilę, przebłysku miał Cesc Fàbregas, który zagrał świetną piłkę ponad głowami obrońców Chelsea, jednak kolejną stuprocentową okazję spartaczył Alexis, który w niewyjaśniony sposób nie trafił nawet w światło bramki. Guardiola przeprowadzał zmiany – Pedro zastąpił Alexisa, zaś Thiago – Fàbregasa. Jednak Barcelonie z coraz większym trudnem przychodziło stwarzanie sytuacji. Coraz bardziej rzęsisty deszcz nie pomagał, boisko było coraz bardziej grząskie, a piłkarze Chelsea jeszcze bardziej zdeterminowani i skonsolidowani. Z czasem ataki drużyny Guardioli przypominały bicie głową w mur, jednak w 87. minucie po dośrodkowaniu Leo Messiego dobry strzał głową oddał Carles Puyol, jednak Petr Cech tego wieczoru był fantastycznie dysponowany. Kibice Barcelony wciąż wierzyli, mając w pamięci niesamowite ‘Iniestazo’ i się doczekali… No, nie do końca. W 92. minucie Katalończycy przeprowadzili ostateczny atak – Pedro trafił w słupek, zaś przy dobitce do pustej bramki nie trafił Sergio Busquets. Po wznowieniu gry przez Cecha sędzia Felix Brych zagwizdał po raz ostatni.

Nie było kolejnego Cudu nad Tamizą. Cudu, którego Barcelona nie potrzebowałaby, gdyby trafiła do bramki chociaż w jednej z kilku stuprocentowych sytuacji. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło: Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Barça nie potrafiła zdobyć bramki w kilku bardzo dogodnych sytuacjach – Cesc i Busquets pudłowali z kilku metrów mając niemal całą pustą bramkę przed sobą. Dla odmiany Alexis dwukrotnie pudłował w sytuacji sam na sam, zaś Pedro obijał słupek. A Chelsea? Chelsea przez dziewięćdziesiąt minut oddała jeden celny strzał w kierunku bramki Valdésa i zdobyła gola na wagę zwycięstwa. Przed Katalończykami wyrosły ogromne góry do przebrnięcia, tylko i wyłącznie przez ich własną niemoc strzelcką. Góry, które przy minimum skuteczności na Stamford Bridge mogły okazać się zaledwie wzniesieniem. We wtorek na Camp Nou czeka Barcelonę niezwykle trudne zadanie – drużyna Guardiola musi przynajmniej dwukrotnie znaleźć dziurę w murze, którzy dziś okazał się nie do przebicia. Jednak ta grupa piłkarzy niejednokrotnie pokazała, że warto w nich wierzyć. Tak więc, remontada es posible!

STATYSTYKI

CHELSEA LONDYN FC BARCELONA
Bramki 1 0
Strzały (celne) 3 (1) 24 (6)
Posiadanie piłki 28% 72%
Rzuty rożne 1 8
Spalone 5 2
Faule 11 9
Żółte kartki 2 2
Czerwone kartki 0 0

Chelsea FC: Cech; Ivanović, Cahill, Terry, Cole; Mikel, Meireles, Lampard, Ramires (Bosingwa, min. 88), Mata (Kalou, min. 74), Drogba.

FC Barcelona: Víctor Valdés; Dani Alves, Puyol, Mascherano, Adriano; Busquets, Xavi (Cuenca, min. 86), Cesc (Thiago, min. 78); Messi, Alexis (Pedro, min. 66), Iniesta.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1867)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy