W obliczu kontuzji wielu ofensywnie usposobionych graczy, przebojem do pierwszej drużyny FC Barcelony wdarli się Isaac Cuenca i Cristian Tello. Obaj wychowankowie katalońskiej szkółki La Masía wykorzystali daną im szansę i aktualnie są pewnymi kartami w talii Pepa Guardioli. Jednak na przekór opinii wielu Cules, to ten pierwszy podpisał zawodowy kontrakt i otrzymał numer od jeden do dwudziestu pięciu przysługujący graczom pierwszej drużyny. Wbrew mniemaniu sympatyków Barçy, to Cuenca otrzymuje więcej minut. Ale dlaczego? Czy rzeczywiście przewyższa Tello? Zapraszam do lektury.
Cristian Tello w ostatnich tygodniach robi prawdziwą furorę w katalońskim światku piłkarskim. Młody piłkarz z Sabadell drybluje, strzela i asystuje, czym wzbudza sensację i zaciekawienie na całym świecie. Katalończyk zabłysnął po raz pierwszy w meczu z L'Hospitalet (9:0), gdzie zdobył dwie piękne bramki, jednak serca kibiców skradł dopiero w spotkaniu na El Madrigal (0:0). Tello pojawił się na boisku kwadrans przed ostatnim gwizdkiem i w tym czasie potrafił między katalońską plejadę gwiazd pogrążoną w bezbarwności i marazmie, wprowadzić powiew świeżości, blask i nadzieję. Co prawda nie udało mu się odwrócić losów spotkania, jednak jednocześnie on wygrał swój własny mecz o bilet do pierwszej drużyny FC Barcelony. Swoją dobrą dyspozycję potwierdził w meczach z Realem Sociedad (2:1) i Osasuną (2:3), gdzie potrafił skierować piłkę do bramki rywala. Apogeum nadeszło w recitalu z Bayerem Leverkusen (7:1), kiedy 21-letni Tello w imponujący sposób wkomponował się między nuty cudownej arii Leo Messiego, która przeniosły nas w inny wymiar rzeczywistości.
Isaac Cuenca w tym czasie na dobre zadomowił się w drużynie Pepe Guardioli pod koniec stycznia podpisując profesjonalny kontrakt z FC Barceloną. Młody Katalończyk również przebojem podbił serca culés, a zwłaszcza samego Mistera, który z miejsca zauroczył się w chłopaku z Reus. Jego debiut nastąpił w październiku ubiegłego roku w meczu z Viktorią Pilzno (2:0), gdzie na boisku zastąpił Davida Villę. W debiucie ligowym przeciwko Granadzie (1:0) rozegrał już pełne dziewięćdziesiąt minut. Cztery dni później ponownie wybiegł w pierwszej jedenastce i zdobył jedną z bramek w wysoko wygranym spotkaniu z RCD Mallorca (5:0). Dzięki swojej odważnej, aczkolwiek rozsądnej i przemyślanej grze, młody Isaac Cuenca coraz częściej otrzymywał szanse od Guardioli. Mimo że w ostatnich występach to Tello serwuje kibicom prawdziwe piłkarskie łakocie, a ‘23’ Barcelony notuje lekką zniżkę formy, to w oczach Josépa Guardioli z dwójki wychowanków nadal numerem jeden pozostaje Cuenca. Ale dlaczego?
Pep Guardiola jest pasjonatem futbolu, hołdownikiem futbolu totalnego. Tak, oczywiście. Jednak nie należy zapominać, że za namacalnym wizerunkiem romantycznej Barcelony kryje się doskonale dopracowany mechanizm taktyczny, który z każdym kolejnym meczem jest dopieszczany. Mechanizm, który nie polega wyłącznie na karuzeli podań. Guardiola myśli przede wszystkim o pięknej grze, jednak analizując dziesiątki nagrań wideo przed każdym z kolejnych spotkań, głowi się również, jak najskuteczniej wybić wszystkie zęby i spiłować komplet pazurów drużynie przeciwnej. W grze na najwyższym światowym poziomie nie ma miejsca na przypadek i improwizację. To, jak Barcelona atakuje rywala pressingiem po stracie piłki, podwaja i potraja krycie, skraca pole gry. To, jak piłkarze nieskończenie wymieniają ze sobą pozycję, czy to, jak operują ze sobą piłką w ‘trójkątach’. Wreszcie, to jak tworzą dla siebie wolne przestrzenie na boisku… To wszystko, najpiękniejszy z możliwych, wypracowany do perfekcji mechanizm. Aby Messi, Xavi, Iniesta czy Alves mogli zachwycać nas najcudowniejszą odmianą futbolu, inni muszą na to ciężko pracować. Dlatego właśnie Josép Guardiola niejednokrotnie doceniał publicznie rolę takich piłkarzy, jak Seydou Keita, Pedro, David Villa, Sergio Busquets czy Javier Mascherano.
To właśnie na płaszczyźnie taktycznej Isaac Cuenca przewyższa Cristiana Tello. W oczach Guardioli to jest piłkarz z wyższym piłkarskim IQ, który potrafi zrealizować wszystkie cele i założone zadania. Obowiązkiem piłkarza nie jest wyłącznie piękna i finezyjna gra z piłką do przodu, ale również umiejętna, rozważna i skuteczna gra bez piłki w ofensywie i defensywie, zwłaszcza na pozycji skrzydłowego. W erze trenera z Santpedor zajmowanie stanowiska atakującego na którejś ze stron paradoksalnie wcale nie sprzyja wolności i fantazji. Zaryzykuję stwierdzenie, że skrzydłowi atakujący w systemie Guardioli mają więcej zadań taktycznych, aniżeli „wolnej ręki” w podejmowaniu indywidualnych akcji ofensywnych. Najlepszy przykładem na przykładem jest obraz gry w barwach Barcelony takich piłkarzy, jak David Villa czy Thierry Henry. Wspaniali napastnicy, wielkie indywidualności, którzy dla dobra drużyny potrafili schować swoje ego do kieszeni. Wielu culés narzekało, psioczyło, kręciło nosem na widok dorobku bramkowego obu tych piłkarzy. Jednak Guardiola zawsze brał ich w obronę tłumacząc, że wykonują wspaniałą pracę dla drużyny. To prawda, do ich obowiązków należało przede wszystkim robienie wolnej przestrzeni, odwracanie uwagi obrońców, gra agresywna pressingiem. Wszystko to, aby swobodnie mogli operować piłką i dryblować Messi, Iniesta czy Xavi. Dokładnie ten sam rodzaj pracy wykonuje obecnie Alexis, fantastyczny piłkarz. Jednak to jest temat na zupełnie inną rozmowę.
W rozmyślaniach nad dwójką utalentowanych Katalończyków rodem z La Masía znalazłem - moim zdaniem - trafną analogię do dobrze nam znanego duetu, który całkiem niedawno był w podobnej sytuacji, co Isaac Cuenca i Cristian Tello. Pedro Rozdriguez oraz Jeffrén Suárez, bo o nich mowa, również równocześnie walczyli o miejsce w pierwszej drużynie Barcelony. Wielu sympatyków było zafascynowanych szybkim i błyskotliwym Wenezuelczykiem, jednak Pep Guardiola konsekwentnie stawiał na mniej efektownego napastnika z Wysp Kanaryjskich. Pedrito sukcesywnie wypełniał taktyczne założenia Guardioli i z czasem stał się elementarnym piłkarzem w Barcelonie, jak i reprezentacji Hiszpanii. Jeffren, który niejednokrotnie karmił nas piłkarskimi delicjami, popadł w piłkarską przeciętność w portugalskim Sportingu Lizbona.
Nie chcę wróżąc z fusów przepowiadać przyszłości dwóm nowym diamentom z barcelońskiej kuźni talentów, jednak odnosząc się do powyższej analogii można dostrzec podobieństwo pomiędzy rolą w zespole Pedro i Cuenki oraz Jeffréna i Tello. Sam Pep Guardiola powiedział niedawno, że zdobywca dwóch bramek w meczu z Bayerem – jakkolwiek to rozumieć - „jest jeszcze zielony”. To Cuenca otrzymuje od Mistera poważne zadania taktyczne, sprecyzowane cele do zrealizowania wychodząc w pierwszej jedenastce Barcelony, zaś Cristian Tello jako nieprzewidywalny, nieokiełznany i piekielnie szybki piłkarz pełni funkcję jokera mającego służyć jako element zaskoczenia, niespodzianka, wielka niewiadoma i zagadka oraz szczypta szaleństwa w ostatnich minutach meczu.
Josép Guardiola niejednokrotnie udowadniał, że potrafi podejmować doskonałe decyzje, zwłaszcza jeśli chodzi o stawienie na odpowiednich wychowanków. Przecież to Guardiola uczynił z Pedro piłkarza światowego klasy. Przecież to Guardiola zdecydował się sprowadzić zapomnianego przez barcelonismo Gerarda Piqué, który błądził między pierwszą i drugą drużyną Manchesteru United. Wreszcie, przecież to Guardiola konsekwentnie postawił na Sergio Busquetsa, który w Barcelonie B często przesiadywał na ławce rezerwowych ustępując miejsca takim piłkarzom, jak Xavi Torres czy Víctor Sánchez. Mister przebywa z tymi graczami na co dzień, może dostrzec znacznie więcej, aniżeli my podczas kilkudziesięciu minut gry w sobotni wieczór. To Mister doskonale zdaje sobie sprawę, który z zawodników bezbłędnie wypełnia jego założenia przedmeczowe, które my możemy często przeoczyć zasłuchani w kolejnej wspaniałej symfonii piłkarzy Barcelony. Tak więc niech Pep Guardiola zostanie niezależny w swoich decyzjach i - przede wszystkim - w nich uszanowany.
Ciekawostka. Poznajmy ich bliżej…
Joan Isaac Cuenca López urodził się 27 kwietnia1991 roku w katalońskiej miejscowości Reus. Co ciekawe piłkarską edukację rozpoczął w szkółce piłkarskiej Espanyolu, gdzie występował między dziesiątym a dwunastym rokiem życie. Do popularnej akademii futbolu La Masía trafił w 2003 roku. Po trzech latach spędzonych w Barcelonie rozpoczął tułaczkę po katalońskich klubikach. Najpierw w formie wypożyczenia wrócił w rodzinne strony - do lokalnego CF Reus Deportiu (2006-2008). Po drodze zaliczył jeszcze epizod w CF Damm (2008-2009) oraz roczny pobyt w CE Sabadell (2010-11), po którym ostatecznie zakotwiczył w stolicy Katalonii.
Cristian Tello Herrera urodził się w katalońskim miasteczku Sabadell. Przyszedł na świat, podobnie jak Cuenca, w 1991 roku, dokładnie 11 sierpnia. Swoją przygodę z piłką nożną zapoczątkował w wieku ośmiu lat w CF Can Rull Rómulo Tronchoni. W wieku jedenastu lat został zwerbowany do szkółki La Masía, gdzie piłkarskie szlify zbierał przez sześć lat (2002-2008). Następnie udał na roczne wypożyczenie do CF Damm, po którym jego amatroski kontrakt wygasł. W konsekwencji Tello podpisał kontrakt z RCD Espnayolem. W zespole Pericos występował przez dwa lata, jednak w 2010 roku zdecydował się wrócić do FC Barcelony, pomimo tego, że RCD Espanyol oferował mu zawodowy kontrakt równoznaczny z miejscem w drużynie Mauricio Pochettino.
Cuenca zamiast Tello. Ale dlaczego?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (386)